Nowy numer 46/2018 Archiwum

Tęsknić nie ma kiedy

Mówi się, że Ruch Światło–Życie wychowuje elitę. Może nie jest to zbyt pokorne określenie, ale takie są fakty. Co ważne, robi to w atrakcyjny sposób.

Ruch od lat jest doskonałą propozycją dla dzieci i młodzieży szukających swojego miejsca. Ci, którzy przeszli całą formację, idealnie odnajdują się w Kościele i w społeczeństwie. Dzieci, młodzież, a także dorośli licznie uczestniczą w tej formacji. W tym roku łącznie około 200 osób weźmie udział w rekolekcjach. Nad całością czuwa diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie ks. Grzegorz Gołąb.

Z Bogiem bez telefonu

W Diecezjalnej Oazie Dzieci Bożych II stopnia w Ochotnicy Dolnej pod Krościenkiem uczestniczy 95 osób z animatorami. Grupę stanowią chłopcy i dziewczynki w wieku od 7 do 13 lat. Opiekę nad nimi sprawują: ks. Stanisław Dusiło, ks. Sylwester Bernat, ks. Tomasz Staszewski i ks. Jarosław Jastrzębski, salezjanin, wspierani przez animatorów. W centrum dnia są Eucharystia i namiot spotkania ze słowem Bożym. Przez kolejne dni rozważane są także tajemnice Różańca. Jest też godzina znaku, podczas której mają miejsce różne celebracje. Była już adoracja Najświętszego Sakramentu, a także wykonywanie serc z myślą o Matce Bożej i własnej mamie. W planach jest jeszcze kilka innych znaków, m.in. obmycie nóg. Na tym nie koniec. Są też szkoła śpiewu, wyprawy w góry, gry i zabawy oraz apele wieczorne. Uczestnicy zdobywają też sprawności, m.in. z pierwszej pomocy, z rozpalania ogniska, z musztry harcerskiej. Dowiadują się, jak przygotować się na wyprawę czy pielgrzymkę.

– Mam 13 lat. W ciągu roku formowałam się przy parafii. W oazie jestem od III klasy szkoły podstawowej – mówi Amelia Szczepanik z Żyrardowa. – Jestem bardzo zadowolona. Bardzo poruszają mnie godziny znaku. Lubię grupki dzielenia i rozmowy z koleżankami. Złapałam też bakcyla chodzenia po górach. Będąc tu, zbliżam się do Boga. Myślę, że do domu wrócę inna. Podczas rekolekcji nie mamy telefonów. To fajne doświadczenie sprawdzające, czy da się bez nich przeżyć – uśmiecha się Amelia. Zadowolenia nie kryje także Paweł Synajewski, 12-latek ze Skierniewic. – Jestem pierwszy raz. Jest mi tu bardzo dobrze. Nie marnujemy czasu, każda chwila jest wykorzystana. Lubię namioty spotkania, ale także grę w piłkę, skakanie na trampolinie. Udało mi się tu znaleźć kilku fajnych kolegów. Tęsknić za domem nie ma kiedy – podkreśla Paweł.

Miejsce wzrostu

W Ochotnicy, obok kapłanów, posługuje także s. Sylwia Wójtowicz, sercanka, która przez cały rok prowadziła Oazę Dzieci Bożych w Nowym Mieście. W rekolekcjach wakacyjnych uczestniczy po raz pierwszy razem z 13 osobami z parafii. – Bardzo się cieszę, że dzieci mogą się tu formować w duchu oazowym. Jest to dla mnie nowe doświadczenie. Jestem zbudowana modlitwą i postawą dzieci. Są tu, bo tego chciały, to ich wybór Boga i takiej formy odpoczynku. Sama też wiele rzeczy chłonę. Poruszyła mnie celebracja „płomień światła”, podczas której zobrazowano, jak ważna jest łaska Boża. Służąc, jestem dotykana i prowadzona, i to jest piękne – podkreśla s. Sylwia.

Weteranką rekolekcji jest Weronika Klepaczka, animatorka, która po Oazie Dzieci Bożych ma zaplanowany wyjazd na rekolekcje III stopnia w Rzymie. – Przeszłam całą formację. Byłam na wszystkich stopniach oazy. W tym roku uczestniczyłam także w Triduum Paschalnym w formie rekolekcji. Uważam, że oaza jest świetnym miejscem do rozwoju życia duchowego i poznawania przyjaciół. Mimo zmęczenia jestem zachwycona. Dzieci są cudowne. Ciągle przychodzą, o coś pytają i nieustannie się przytulają. Bardzo poważnie traktują także swoje zadania i zasady Dziecięcej Krucjaty Miłości „Kropelki”. Bycie dla nich to frajda. Ich uśmiech wynagradza wszystko – przekonuje Weronika.

Czas spędzony na rekolekcjach jest ważny także dla kapłanów. Jak mówią, są to dni pełne mocy. – Kiedy patrzę na modlitwę dzieci, chcę wracać do pierwotnej gorliwości. Umacnia się tu moja wiara. To są moje rekolekcje. Dzieci mi je robią, kiedy się wypowiadają, modlą, odpoczywają. One wszystko robią w prostocie serca, bez udawania, kombinowania – wyznaje ks. Bernat. Podobnego zdania jest także ks. Staszewski, dla którego rekolekcje są czasem odnowy i – jak mówi – odzyskiwania sił przez wysiłek. – To, co dają dzieci, to doświadczenie radości i tego, że można dla nich być, stawać się ojcem, realizując duchowe ojcostwo; to też powrót do charyzmatu Ruchu. Przez ŚDM trochę od tego odszedłem. Teraz z radością wracam. Cieszę się też z tego, że mogę tu pracować razem z Sylwkiem, z którym się przyjaźnię. Doświadczanie wspólnoty kapłańskiej jest bardzo ważne i potrzebne – zaznacza ks. Tomasz.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy