Nowy numer 34/2019 Archiwum

Wiek modlitwy za miasto

Nikt nie chce sobie wyobrażać, jaki byłby Łowicz bez nich. Klasztor bernardynek to miejsce „obronne”, nazywane przez wielu „piorunochronem przed złem”. A Księżacy kochają siostry.

Wspólnota sióstr bernardynek wpisana jest w historię Łowicza od XVI wieku. Już wówczas mniszki miały drewniany dom przy klasztorze ojców bernardynów. Obecny murowany klasztor i kościół powstały w 1650 roku z fundacji kasztelana gostyńskiego Marcina Sadowskiego i jego żony Eufrozyny z Walewskich. Fundację zatwierdził abp gnieźnieński Maciej Łubieński. Po powstaniu styczniowym do klasztoru łowickiego przybywały zakonnice z innych skasowanych klasztorów. Kasata łowickiego nastąpiła w 1898 roku, wówczas ostatnie siostry zostały przewiezione do wspólnoty w Wieluniu. Klasztor zamieniono na mieszkania. W roku 1918, dzięki staraniom łowickiego księgarza i literata Romualda Oczykowskiego oraz na prośbę mieszkańców, klasztor ponownie został przekazany bernardynkom. Zamieszkały w nim siostry z Wielunia. W niedzielę 22 lipca bernardynki świętowały 100. rocznicę powrotu do Łowicza.

Skuteczne pomocnice Boga

Jubileusz rozpoczęła uroczysta Msza św. koncelebrowana, której przewodniczył i homilię wygłosił bp Wojciech Osial. O oprawę Eucharystii, obok sióstr, zadbał zespół śpiewaczy Ksinzoki. Po powitaniu gości, wśród których byli: kapłani, przełożeni i przełożone wspólnot zakonnych, włodarze miasta i powiatu, a także rodziny i przyjaciele sióstr, odczytane zostały listy pozostałych trzech biskupów łowickich. Wszyscy dziękowali wspólnocie za modlitwę, pokutę, świadectwo wiary, służbę ubogim i młodzieży. Biskup ordynariusz Andrzej F. Dziuba napisał: „Setna rocznica powrotu Sióstr Bernardynek do Łowicza, po dwudziestoletniej kasacie klasztoru przez władze zaborcze, to czas szczególnej radości i dziękczynienia Bogu za tak znaczącą, wielowiekową obecność Sióstr w naszym środowisku. Poprzez trwanie w samotności i milczeniu, przez słuchanie słowa Bożego, sprawowanie świętej liturgii oraz praktykę ascezy osobistej składacie Kościołowi Łowickiemu szczególne świadectwo miłości Boga i człowieka, wypraszając potrzebne łaski do działalności duszpasterskiej”.

Biskup Osial dziękował siostrom przede wszystkim za modlitwę, za życie w ukryciu, praktyki pokutne i codzienną adorację Najświętszego Sakramentu. Nazwał mniszki pomocnicami Pana Boga. – To jest zaplecze modlitewne Łowicza. Tego może nie widać, ale trudno wyobrazić sobie, ile siostry dla nas wypraszają i jak ich modlitwy chronią nas przed złem. Nie wiemy, przed iloma nieszczęściami zostaliśmy ochronieni dzięki ich błaganiom – mówił kaznodzieja. Na zakończenie Eucharystii podziękowania połączone z życzeniami złożyli także Krzysztof Kaliński, burmistrz Łowicza, Krzysztof Górski, przewodniczący Rady Powiatu Łowickiego, ks. Piotr Kaczmarek, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu, a także siostra delegatka matki prowincjalnej sióstr katarzynek. W odpowiedzi w imieniu sióstr bernardynek wdzięczność wyraziła matka Łucja Siejka, przełożona łowickiego klasztoru. – Moi ukochani, dziękuję wszystkim uczestnikom tej uroczystości. Niech Dobry Bóg wynagrodzi wasze dobre serca. Niech dzisiejsza uroczystość jubileuszowa będzie uwielbieniem Pana Boga i ubogaceniem życia duchowego – mówiła, nie kryjąc wzruszenia.

Przyjaciółki do modlitwy i haftu

Po uczcie eucharystycznej siostry zaprosiły wszystkich na poczęstunek. Na dziedzińcu przed kościołem przy różnego rodzaju potrawach i smakołykach był czas na osobiste podziękowania i rozmowy z mniszkami. – Bardzo cieszymy się, że tak wiele osób zechciało ten dzień spędzić z nami. Czujemy ciepło i przyjaźń naszych gości. I cieszymy się, że rozmawiając, jedzą, bo inaczej przez kolejne sto lat musiałybyśmy dojadać to, co zostało – śmiała się s. Daniela. Możliwość spotkania i odbycia rozmowy z mniszkami bardzo cieszyła gości. – Jesteśmy z siostrami zaprzyjaźnieni – mówi Anna Staniszewska, członkini zespołu Ksinzoki. – Cieszymy się z tego, że mogliśmy tu dziś być, śpiewać. Cieszymy się też z tego, że w Łowiczu są siostry bernardynki, które wpisały się bardzo mocno w naszą historię. A tak osobiście to mogę powiedzieć, że poza modlitwą i wszystkim tym, co duchowe, łączy nas jeszcze jedno – one i ja haftujemy. Czasami się spotykamy, by jedna drugiej coś pomogła, by pożyczyła jakieś nici czy muliny. Do nich też przychodzę po opłatek, bo jestem prezesem łowickich twórców ludowych. Gdy się na nie patrzy, biją od nich radość i światło – dodaje pani Anna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL