Nowy numer 42/2018 Archiwum

Z pacyfką i Miłosiernym

– Ta pielgrzymka demaskuje mnie przede mną samym, jest dla mnie zwierciadłem. Będąc tu, widzę siebie, widzę, jaki byłem dwa lata temu, rok temu. Tu się dojrzewa szybciej. Łatwiej też odkrywać swoje warstwy – mówi ks. Dawid Wasielewski, duszpasterz młodzieży diecezji toruńskiej.

Przez teren diecezji łowickiej przechodziła 40. Pielgrzymka Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg i Kultur, zwana pielgrzymką hipisów. Bez wątpienia należy ona do najbardziej barwnych grup zmierzających do Czarnej Madonny. Kolorowo ubrani, uśmiechnięci, z dredami, każdego dnia pokonują ok. 25 km. W prawie 230-osobowej grupie są dzieci, młodzież, dorośli, kapłani, matki i ojcowie rodzin. Ci ostatni w tym roku mają wiele do powiedzenia, bo tegoroczne hasło pielgrzymki brzmi: „W stronę Ojca”. Głoszą więc konferencje, dzielą się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Mówią o Bogu, o tym, Kim dla nich jest, i opowiadają o duchowym ojcostwie śp. ks. Andrzeja Szpaka. Stałymi elementami pielgrzymki są Msza św., Różaniec, Koronka do Bożego Miłosierdzia, ale także koncerty, zabawa, ogniska.

Z księdzem i bez księdza

Na czele pielgrzymki niesiony jest obraz Jezusa Miłosiernego, który w 1981 roku namalowała warszawska pielęgniarka Kazimiera Gut. Na drugiej stronie widnieje wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. W pierwszych latach w pielgrzymce uczestniczyli głównie hipisi. Z czasem dołączyli przedstawiciele innych grup subkulturowych, ludzie uzależnieni i wyznający inną wiarę. Dziś wśród pielgrzymów nie brakuje osób niewierzących, wątpiących, zbuntowanych. Pielgrzymka nie ma stałego miejsca wymarszu. Najczęściej rozpoczyna się w jakimś sanktuarium w Polsce bądź gdzieś za granicą. W tym roku wyruszyła ze stolicy. Jubileuszowa edycja nie należy do najłatwiejszych. I wcale nie dlatego, że z nieba leje się żar. Trudność polega na tym, że pątnicy po raz pierwszy idą bez charyzmatycznego, zmarłego w zeszłym roku ks. Szpaka, nieformalnego duszpasterza hipisów. – Czujemy jego brak – mówi brat Kordian, franciszkanin. – On był obecny, mimo swojego wieku, w każdym elemencie tej pielgrzymki. Troszczył się o wszystko. Po jego śmierci ludzie poczuli, że tworzenie tej pielgrzymki spoczywa na każdym z nich. I to jest piękne. To owoc, którym możemy się cieszyć w tym jubileuszu. Pielgrzymi „różnych dróg” tworzą niezwykle barwną mozaikę. Każdy z nich może czuć się wolny, niczym nieskrępowany. Nie muszą przestrzegać żadnego regulaminu (taki zresztą nie istnieje). Pielgrzymując, mogą m.in.: palić papierosy, wędrować w skąpym stroju, korzystać z podwózki. Wolno im skracać drogę. Każdy wędruje w swoim tempie. Idący w małych grupach śpiewają, modlą się, ale też gadają, zachodzą do sklepów, a w upalny dzień schładzają się w rzece. Nikt, nawet wówczas, gdy gorszy, nie jest usuwany. – Specyfika tej grupy jest taka, że się nie da nad nią zapanować. Trzeba wszystko oddawać Bogu i do Niego mieć zaufanie. Czujemy, że ks. Andrzej siał ziarno, a my teraz patrzymy, co rośnie – tłumaczy br. Kordian.

Autentyczni do bólu

– Tu każdy pracuje nad sobą na miarę swoich możliwości. Dla jednych dzień bez picia jest wielką pokutą. Mnie pociąga to, że nie ma normy. Wiemy, jacy jesteśmy. Próbujemy być sobą. Dla wielu osób obecność tu jest jedynym momentem spotkania z Kościołem – tłumaczy br. Kordian. Co warto podkreślić, pielgrzymom „różnych dróg” błogosławieństwa udzielił papież Franciszek. Jego słowa przekazał jałmużnik papieski: „Ojciec Święty Franciszek całym sercem błogosławi uczestnikom pielgrzymki. W szczególny sposób obejmuję modlitwą ks. Andrzeja Szpaka, który umarł, to znaczy żyje, i jest obecny w swoim dziele. Wyruszajcie śmiało jego drogą, bo to dobry kierunek wprost do Boga”. W miejscowościach, w których pielgrzymi się modlą i zatrzymują, ich obecność, choć szokuje, jest też świadectwem. Tak było na Rawce. – Po raz pierwszy gościłam pielgrzymów idących na Jasną Górę – mówi Małgorzata Magdziarz. – Różne były opinie. Niektórzy mnie straszyli, ale zaryzykowałam i jestem bardzo szczęśliwa. Nocleg u mnie miała cudowna rodzina – Przemek, Kaja i dwójka ich dzieci. Byłam z nimi na czuwaniu w kościele. I było jak w niebie. Wzruszała mnie ich modlitwa i to, jak cieszą się wiarą. Ich swoboda i radość zachwycały – opowiada pani Małgorzata. Warto wspomnieć, że wielu pielgrzymów w drodze przystępuje do sakramentów. Obok Eucharystii i spowiedzi udzielane są sakramenty chrztu, I Komunii św., bierzmowania. Zawierane są też sakramentalne małżeństwa. Hipisowska pielgrzymka kończy się toastem. Strzelają korki od szampanów, później następuje bieg pod sam szczyt jasnogórski, przyklęknięcie i okrzyk: „Jesteśmy!”. Po śpiewie „Ojcze nasz” pielgrzymi chwytają się za ręce i ustawiają tak, by powstała pacyfa. Na koniec uczestniczą w wieczornej Mszy św., która trwa do świtu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy