Nowy numer 42/2018 Archiwum

Jedenasty w kolejce do nieba

– Praca ks. Ludwika skupia się głównie na Domu Pomocy Społecznej w Borówku i w Stanisławowie, ale jest ciągle porywany do innych posług. Znamy się długo. Był moim katechetą. Gdy patrzyłem m.in. na jego posługę, rodziło się moje powołanie. To dobry, wesoły i pobożny człowiek. To nasz diament – mówi ks. Marek Grabski, proboszcz parafii w Bielawach.

W piątek 3 sierpnia w Bielawach 84-letni ks. Ludwik Wnukowicz obchodził 60-lecie kapłaństwa. Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Przybylski, a homilię wygłosił bp Wojciech Osial. Z hierarchami modlili się także kapłani z dekanatu, przewodnik Łowickiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę ks. Wiesław Frelek i sam jubilat.

Po kopie...

– Dziękujemy tu, przy ołtarzu, za dar kapłaństwa ks. Ludwika – mówił w homilii bp Osial. – Nie zliczymy Mszy św. odprawionych przez niego w ciągu 60 lat. Nie zliczymy wysłuchanych spowiedzi, rozdanych Komunii św. Nie zliczymy godzin rozmów z ludźmi. Za wszystko dziękujemy – mówił biskup pomocniczy.

Kaznodzieja dziękował także za bliskość, jaką wszystkim okazuje ks. Ludwik, oraz za jego pielgrzymowanie na Jasną Górę i oryginalne poczucie humoru. Na zakończenie Eucharystii do ks. Ludwika ustawiła się długa kolejka. Za jego posługę dziękowali księża, współpracownicy, rodzina, parafianie. Były kwiaty, prezenty, a nawet specjalnie na tę okazję ułożona pieśń. – Życzymy, byś nadal był perłą kapłaństwa w naszym dekanacie – mówił ks. Stanisław Poniatowski. – Nadal chcemy, żebyś podtrzymywał nas na duchu i był przykładem niezłomnej posługi kapłańskiej. Księże Ludwiku, zdrowia ci życzę, choć wiem, że Podlasiacy są nie do zdarcia. Życzę, żeby ci się samochód nie psuł, i lżejszej nogi na pedale gazu – mówił ks. Poniatowski. Ciepłe słowa wypowiedział także bp Przybylski. Sufragan częstochowski rozpoczął od żartu. – Tutaj, w Bielawach, nauczono mnie powiedzenia, że „po kopie to po chłopie”, że jak już 60 lat minie, to wiele się nie zdziała. A ks. Ludwik pokazuje, że to nieprawda. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, po kopie można jeszcze sporo zrobić, a nawet do Częstochowy pieszo zajść – mówił. Celebrans podziękował jubilatowi za przykład wierności, bo – jak mówił – w dzisiejszych czasach umiemy się zrywać do różnych rzeczy, umiemy obiecywać, ale brakuje nam wierności, by iść „na przepadłe”, do końca życia.

Internacjonał powsinoga

Na koniec głos zabrał jubilat. Ksiądz Ludwik wspominał swoje pierwsze kapłańskie wakacje i radość ziomków z tego, że chłopak, który na polach pasał krowy, teraz tak pięknie mówi. – Jestem 11. księdzem w diecezji na liście do nieba. Mówiłem o tym bp. Andrzejowi F. Dziubie i o tym, że w ciągu roku przesunąłem się tylko o jedno miejsce. A on, że w roku umarło pięciu kapłanów. Wyjaśniłem, że czterech puściłem promocyjnie przed sobą – mówił jubilat, co chwilę wywołując salwę śmiechu. Podsumowując swoje kapłaństwo, ks. Ludwik podkreślił, że bardzo szanował słowo Boże, cieszył się bliskością ludzi i starał o chwałę Bożą. Po Mszy wszyscy otrzymali obrazki jubileuszowe, na których kapłan umieścił zaproszenie na... własny pogrzeb. Przy kolacji o swoim bracie chętnie opowiadał Stefan Wnukowicz. – Ludwik urodził się przed wojną. Było nas siedmioro rodzeństwa. Szkołę podstawową kończył w Częstochowie, zabrała go tam ciocia, która była matką generalną w jednym z zakonów. To bywalec Jasnej Góry – wspominał. Pan Stefan przypomniał też dzień prymicji. – Wiele było wzruszeń i łez. Po Mszy kapłani z rodzicami zostali zaproszeni na obiad z kard. Stefanem Wyszyńskim. Dla Ludwika i rodziców zabrakło miejsca. Zrobiono je obok kardynała. Mama ze wzruszenia nie umiała jeść. A kiedy była jego prymicja, ja byłem w wojsku. Jechałem ze Śląska na Podlasie. Zdążyłem tylko na końcowe błogosławieństwo – opowiadał S. Wnukowicz. Przy stole jubilata chwalił ks. Poniatowski. – On zawsze potrafi znaleźć wspólny język z ludźmi. Jest duszpastersko aktywny. Mówimy, że jest internacjonałem parafii. Jest takim powsinogą. Jest rozchwytywany. Inni nam go zazdroszczą. A my niechętnie go puszczamy poza dekanat i diecezję. Cieszę się, że on bardzo dobrze czuje się w naszym dekanacie – opowiadał.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy