GN 42/2019 Archiwum

Być pszczołą, nie muchą

– Był to czas wewnętrznych przeżyć i głębszego poznania siebie. Pogłębiłam swoją relację z Maryją, ale też dostałam pewne odpowiedzi, których potrzebowałam – mówi Marysia Lipińska.

Wierni z parafii Matki Bożej Pocieszenia w Żyrardowie, a także z Lubani, Nowego Miasta, Rzeczycy i Stronia koło Limanowej od 31 lipca do 7 sierpnia byli w Medjugorju, uczestnicząc w 29. Festiwalu Młodych – Mladifest 2018. Ponad 40-osobowa grupa, nad którą opiekę duchową sprawowali ks. Sylwester Bernat i ks. Wojciech Kmak, uczestniczyła w nabożeństwach różańcowych, Eucharystiach, konferencjach, spotkaniach i czuwaniach z młodymi z całego świata.

Konfesjonał świata

W programie pielgrzymki, poza wydarzeniami duchowymi, był także czas na odpoczynek, zwiedzanie zabytków i poznawanie historii Bośni i Hercegowiny. Miejscem zakwaterowania pielgrzymów był Mostar, skąd każdego dnia autokarem dojeżdżali do Medjugorja. Od pierwszego dnia ogromne wrażenie na pątnikach robiła panująca atmosfera modlitwy, a także rzesza wiernych (ok. 60–70 tys.) i kapłanów przybyłych do miejsca objawień. Codziennie przy ołtarzu gromadziło się ponad 500 księży z całego świata. – Jednego dnia Eucharystię koncelebrowało 574 duchownych. Doświadczenie wielkiej wspólnoty i jedności z kapłanami z całego świata było czymś niezwykłym zarówno dla świeckich, jak i dla nas. Czuło się, że ta modlitwa ma moc – mówi ks. Sylwester Bernat. – Byłem po raz czwarty na festiwalu. Pierwszy raz – rok przed ŚDM. Wtedy pojechałem, by zobaczyć, jak organizacyjnie wyglądają tak duże spotkania modlitewne dla młodych. Rozglądanie się zamieniło się w niezapomniane duchowe przeżycie. Wtedy po raz pierwszy odprawiałem Eucharystię z tak dużą grupą księży. Ich radość i chęć bycia z młodymi i dla młodych zachwyciły mnie. Teraz jeden dzień poświęciłem na spowiedź. Medjugorje to konfesjonał świata. Po dniu posługi nabrałem przekonania, że nie są to przypadkowe spowiedzi. Ludzie do Medjugorja przyjeżdżają spowiadać się w większości z całego życia. Takie było moje doświadczenie – wyznaje ks. Bernat. Pielgrzymi uczestniczyli w wieczornych modlitwach w kościele parafialnym, byli też na Górze Objawień i we wspólnocie Cenacolo, która zajmuje się osobami uzależnionymi od narkotyków i alkoholu. Modlili się także podczas Drogi Krzyżowej odprawianej o świcie na wzgórzu Križevac. – Jadąc do Medjugorja, nie szukaliśmy spotkań z widzącymi. Chcieliśmy się modlić i uczestniczyć razem z młodzieżą z całego świata w festiwalu – podkreśla ks. Sylwester.

Jestem i wierzę

Mladifest to doroczne Międzynarodowe Modlitewne Spotkanie Młodzieży, które w tym roku odbywało się pod hasłem: „Żyć słowem Bożym”. Od lat wśród uczestników jest wielu Polaków. Kilkudniowa pielgrzymka dla większości osób była ważnym wydarzeniem duchowym, ożywiającym wiarę i pogłębiającym relacje z Bogiem i Maryją. – Mocno przeżyłam Drogę Krzyżową. To był przełom w poznaniu siebie i swojej drogi. Zrozumiałam, że idę ciężką drogą, ale że jest cel tej drogi. Czułam obecność Jezusa i Maryi, Ich wsparcie. Na szczycie przy krzyżu inaczej oddychałam, jakby coś nowego wstąpiło w moje serce, w moje płuca – opowiada Marysia. Żyrardowianka podkreśla także, że po raz kolejny doświadczyła, że w młodości jest siła. – Widziałam, że są ludzie, którzy są silni sercem i patrzą w oczy Chrystusa, a nie świata, którzy nie boją się pójść pod prąd i mówić: „Jestem i wierzę” – dodaje. Pielgrzymowanie i udział w festiwalu ciągle pracują w głowach i sercach także innych osób. Dla Mariusza Lipińskiego Medjugorje to miejsce pokoju, modlitwy i wyciszenia. – Jadąc, spodziewałem się wielkiego „wow”. I na początku byłem rozczarowany. Wszystko mnie denerwowało. Widziałem tylko to, co słabe, infantylne. Zmieniło się to podczas jednej z Mszy św. Na kazaniu ksiądz porównał ludzi do pszczół i much. Tłumaczył, że można być pszczołą, która się trudzi i szuka tego, co dobre, albo muchą, która wszędzie widzi zło i tylko jego się doszukuje. Te słowa mną szarpnęły. Od razu powiedziałem sobie, że nie chcę być muchą. Była to niesamowita lekcja, która uświadomiła mi, że będąc blisko Kościoła, uczestnicząc w różnych spotkaniach i modlitwach, nie zawsze jest się pszczołą. To był przełom, za który Bogu dziękuję. Myśląc o pszczołach, zauważyłem taką osobę w naszej grupie. Była nią pani Krysia, starsza kobieta, która na nic nie narzekała. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa i zadowolona, stała się moją mistrzynią. Później ogromna liczba ludzi szukających Jezusa, którzy byli tam już po raz kolejny, pomagała mi w refleksji i modlitwie – opowiada Mariusz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama