Nowy numer 32/2020 Archiwum

Ty też weź serce

– Wyjazd do Afryki pozwolił mi docenić to, że mam ciepły dom, rodziców, rodzeństwo, a także jedzenie i wodę, kiedy chcę. Przybliżyłam się do Pana Boga, bo w tych trudnych warunkach niełatwo przetrwać bez wiary – mówi Natalia Górecka.

Jak tłumaczy, od dziecka oglądała różne programy o Afryce. Pragnęła tam pojechać i nieść pomoc. Trafiła do Kithatu, wsi oddalonej o 200 km od Nairobi, stolicy Kenii. Siostry misjonarki prowadzą tam żłobek, przedszkole i szkołę. Jest tam też przychodnia i farma. Natalia Górecka o swoim pobycie w Afryce opowiadała na Mszach św. podczas tegorocznej Niedzieli Misyjnej. Podkreślała, że tamtejsi mieszkańcy są na ogół uśmiechnięci i serdeczni nie tylko dla siebie, ale i dla wolontariuszy czy turystów, choć żyją w biedzie, a w porze suchej brakuje im nawet wody.

Natalia codziennie rano udawała się do oddalonego o 3 km kościoła na Mszę św. Ta miała radosny przebieg ze względu na tańce i śpiewy przy ołtarzu. Po śniadaniu misjonarka opiekowała się dziećmi i pomagała w przygotowywaniu posiłków. Mięso na talerzach pojawiało się raz na tydzień, co i tak dla miejscowych jest luksusem. Poza tym jadano potrawy z ryżu, kapusty i mąki kukurydzianej.

W misji przebywają nie tylko sieroty. Wiele dzieci znaleziono, jak głodowały na ulicy czy poza wioską. Zostały porzucone przez rodziców. – Raz zobaczyłam, że pewnego chłopca odwiedził mężczyzna. Byłam zdziwiona. Zapytałam: „To ty masz tatę?”. „Tak, przychodzi raz na miesiąc”– opowiadała Natalia.

Odwiedziła też publiczne liceum, które znacznie się różniło od szkoły w misji, spełniającej standardy europejskie. Publiczna placówka wyglądała na opuszczoną. Brakowało podręczników i dobrych nauczycieli. Uczniowie takiego liceum nie mają szans na studiowanie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama