Nowy numer 41/2019 Archiwum

Był szaleńcem Kościoła

O długiej znajomości, współpracy, zejściu ze sceny i lekcji umierania, której udzielił śp. bp Alojzy Orszulik, mówi bp Andrzej F. Dziuba.

Agnieszka Napiórkowska: Tydzień temu uczestniczyliśmy w uroczystościach pogrzebowych pierwszego biskupa łowickiego Alojzego Orszulika. Czym bp Alojzy inspirował Księdza Biskupa, czy są takie rzeczy, o których od początku Ksiądz Biskup wiedział, że będzie je kontynuował?

Bp Andrzej F. Dziuba: Pierwszym wątkiem wartym poruszenia jest to, że my z bp. Orszulikiem znaliśmy się praktycznie od roku 1981. Przyszedłem do Warszawy, do sekretariatu prymasa Polski, a potem od 1984 r. kierowałem tym sekretariatem, więc nasze kontakty były bardzo żywe. Już wtedy mnie, młodego księdza, ks. Orszulik inspirował wrażliwością społeczną, wielkim umiłowaniem kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski, i jego następcy kard. Józefa Glempa. Był dla nich bardzo oddanym współpracownikiem, lojalnym, umiejętnie odczytującym ich pragnienia, intencje... Już tam był dla mnie inspiracją. Byłem uczestnikiem jego konsekracji biskupiej w Siedlcach. Towarzyszyłem kard. Glempowi, głównemu konsekratorowi. Znam atmosferę ówczesnych święceń biskupich.

A potem przyszła nominacja Księdza Biskupa na drugiego biskupa łowickiego. I znów Wasze drogi się skrzyżowały?

Biskup Alojzy zawsze podkreślał, że jestem następcą na urzędzie biskupa łowickiego. Ja z kolei, gdy była okazja, odwzajemniałem się, mówiąc, że pierwsi biskupi zawsze byli świętymi.

Czy bp Orszulik oczekiwał od Ekscelencji kontynuacji wszystkiego, co rozpoczął? Czy chciał, by jego dzieła i styl prowadzenia diecezji były kontynuowane?

Kiedy przyszedłem, wyrażał wielokrotnie nadzieję, że będę kontynuował jego dzieło, ale nigdy nie oczekiwał, że będę to robił w takiej formie, jak on to czynił, tylko na swój sposób. Muszę przyznać, że zawsze było jego wielką radością, kiedy udało się dokonać kontynuacji czegoś, co rozpoczął. Tak było na przykład przy rozbudowie Domu Kapłana Seniora. On rozpoczął, a ja – dzięki życzliwej postawie księży, dzięki ich zrozumieniu – mogłem ten dom rozbudować. Wielką radością dla bp. Orszulika było otwarcie Szkoły Podstawowej w „Klasyku”. Bardzo się cieszył, kiedy kontynuowałem otwieranie przedszkoli. Placówki w Skierniewicach, w Łowiczu to kontynuacja przedszkola, które on założył w Sochaczewie. Dla mnie był inspiratorem o dużej wrażliwości na sprawy społeczne, co wyrażało się m.in. w tym, że w diecezji pewne dzieła natury społecznej umacniały się. Wzrosła liczba szkolnych i parafialnych kół Caritas. Biskup Orszulik był i jest także inspiratorem w sprawach seminarium. Ono było mu bardzo drogie, ważne, dlatego dbał o kadrę profesorską, interesował się nim. Ja także staram się kontynuować co miesiąc spotkania z moderatorami, z przełożonymi, kadrą profesorską. Uczestniczę w każdej sesji wykładowców. Łączy nas też troska o powołania. To on wprowadził modlitwę o nowe powołania w pierwsze niedziele miesiąca. Myśmy teraz wprowadzili modlitwę stałą, codzienną w każdej parafii, by ta modlitwa nie ustała. Ważną inspiracją dla mnie jako biskupa była w Kościele w Polsce Konferencja Episkopatu Polski. On jako senior brał udział w obradach KEP. Przyjeżdżał, zabierał głos, bo wiedział, że to jest ważne ciało. Widział kolegialną odpowiedzialność za Kościół w Polsce, nie odpowiedzialność jednego biskupa, ale całej wspólnoty biskupów. Miał wrażliwość w kwestii poprawności funkcjonowania Kościoła. Jako prawnik był na to bardzo wyczulony. Troszczył się o parafie, o ich funkcjonowanie, o zabytki, o wielką tradycję, jaką mają nasze regiony, i to nie tylko łowicki, ale także rawski, łęczycki, żyrardowski, sochaczewski, skierniewicki, gdzie są wymieszane tradycje prymasowskie z nowymi.

Wnioskuję, że wymiana doświadczeń, poglądów była inspirująca dla obu stron, że łączyła Was wspólna troska o Kościół łowicki?

Tak sądzę. Często spotykaliśmy się, czy u mnie, czy u niego. Rozmawialiśmy, dyskutowaliśmy. Naprzemiennie organizowaliśmy wigilie. To były okazje do poczucia braterstwa, które jest ważne w kontekście duchowym. On bardzo dużo się modlił. Ostatnie nasze spotkanie było 10 lutego, przed Światowym Dniem Chorego. Odwiedziłem go i wspólnie odmówiliśmy „Anioł Pański”, rozmawialiśmy. To była nasza ostatnia rozmowa twarzą w twarz. Był w łóżku, ale nie odrzucił mojego zapytania, czy mogę przyjechać na modlitwę. Pomyślałem, że skoro czuje się słaby, to może nie powinienem go męczyć. Nie powiedział „nie”, zaakceptował. Z trudem się modlił, ale po południu zadzwonił i powiedział: „Księże biskupie, ja już mam mowę dobrą i zaraz będę odprawiał Mszę św.”. Chciał pokazać, że się podniósł. To były takie gesty wzajemnej życzliwości, zrozumienia.

Biskup Orszulik był ważną personą w Kościele. Niezwykłe było to, że po przejściu na emeryturę potrafił odejść, potrafił się usunąć...

To prawda. Umiał zejść ze sceny. I jeszcze umiał to, co sam przeżył, poddać ocenie i zauważyć pewne elementy negatywne, nie tyle jego działania, ile negatywne elementy tego, w czym uczestniczył. Tak było przy Okrągłym Stole. Umiał zweryfikować pewną rzeczywistość, w którą włączył się za przyzwoleniem prymasa Wyszyńskiego. Myślę na przykład o problemie tworzenia się Solidarności, a potem – na przełomie lat 80. i 90. – o procesie przemian demokratycznych. To wszystko było za przyzwoleniem jednego i drugiego prymasa, ale – jak mówię – potrafił z perspektywy czasu zauważyć, że w tym wszystkim, co się wówczas działo, była pewna nieszczerość, pewna gra, było oczekiwanie ugrania czegoś. Ksiądz biskup potrafił dopuścić refleksję i zauważyć, że mógł uczestniczyć w procesach, zjawiskach, które miały drugą stronę, jeszcze mu wtedy nieznaną. Senior nie czynił tej refleksji w oparciu o papiery, tylko o skutki, przejawy tego, co się stało. To była głębsza refleksja, on próbował widzieć żywotność historii. Nie daty, miejscowości, papiery, tylko ducha działań, ludzi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL