Nowy numer 20/2019 Archiwum

Życie jest cudem

– Wypełniając jasnogórskie ślubowanie, powinniśmy „stać na straży każdej kolebki, raczej śmierć ponieść, niż śmierć zadać niewinnemu życiu”. Naszym zadaniem jest dźwigać tych, którzy nie wierzą, którzy nie cenią życia – mówiła Małgorzata Bartas-Witan.

Bywają takie miejsca i wydarzenia, gdzie trzeba być. Należy do nich organizowane w Skierniewicach Sympozjum „Dar Życia”. Dlaczego? Bo jest formą afirmowania życia, każdego życia – od poczęcia aż do naturalnej śmierci, jest miejscem zdobywania, gruntowania wiedzy, ale przede wszystkim jest czasem uwielbienia i dziękczynienia za własne życie i życie innych, tych bliskich i dalszych, bez których świat byłby o wiele uboższy.

Modlitwa i cenne rady

Sympozjum odbyło się 6 kwietnia. Przez kilka godzin ponad 150 osób formowało się, modliło i świadczyło, że życie jest cudem. Tegorocznej refleksji przyświecało hasło: „W mocy Bożego Ducha”. 17. edycję wydarzenia rozpoczęła „Jutrznia za Nienarodzonych” do muzyki Pawła Bębenka, którą zaśpiewały połączone chóry z parafii św. Stanisława i parafii wojskowej Wniebowzięcia NMP. Niezwykłe dzieło, będące najpierw modlitwą, dopiero później utworem muzycznym, zachwyciło zebranych. Zgodnie z tradycją, pierwsze słowa należały do głównego organizatora ks. Grzegorza Gołębia, który rozpoczął od podziękowań za obecność, za bycie, które – jak zauważył – jest uczestniczeniem w byciu samego Boga.

Proboszcz parafii św. Stanisława odczytał także list bp. Andrzeja F. Dziuby, honorowego patrona wydarzenia. Później głos zabrali włodarze miasta. Część warsztatową otworzył wykład Jolanty Kałużnej, zajmującej się zawodowo dziećmi, które przychodzą na świat i tracą rodziców. – Pomagam im znaleźć miłość i powrócić na łono rodziny – mówiła. Później zaprezentowała zebranym wyniki badań ukazujące skalę podejmowanych rocznie prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. – Coś popycha ich do tego, że nie chcą być na tym świecie – alarmowała. Opowiedziała także o trzech warunkach potrzebnych do tego, by powstała relacja emocjonalna. – Często się mówi, że sama miłość wystarczy, ale to nieprawda. Potrzebne są także poczucie bezpieczeństwa, humor i bycie z dzieckiem – przekonywała. – Aby budować lepsze relacje z ludźmi, trzeba też poznać siebie i poznać swoje cele na ziemi. Rozwijając siebie, rozwijamy nasze dzieci – tłumaczyła J. Kałużna.

W świat zagrożeń związanych z internetowym życiem młodzieży wprowadziła zebranych Bogna Białecka, psycholog, trener, prowadząca warsztaty dla dzieci, młodzieży i rodziców, specjalistka od profilaktyki uzależnień od nowoczesnych urządzeń, redaktor naczelna portalu Pytam.edu.pl. Wyjaśniła, kto dla młodych ludzi jest dziś autorytetem, które miejsce w rankingu zajmują rodzice i zaufane osoby dorosłe i kto z nimi konkuruje. Omówiła także czynniki zabezpieczające dzieci przed zachowaniami ryzykownymi, wskazała na sposoby budowania autorytetu. – W dzieciństwie ludzie są najbardziej podatni na zaspokojenie potrzeb na skróty (alkohol, pornografia i tym podobne uzależnienia). W dzisiejszym świecie jest tyle pokus, że bez mądrego przewodnictwa nie da się uniknąć uzależnień. A trzeba wiedzieć, że uzależnienia powstałe w dzieciństwie są dużo gorsze do wyeliminowania niż uzależnienia nabyte w dorosłym wieku – przekonywała. Rzeczowe rady, jasny przekaz sprawiły, że po wykładzie wiele osób, czując niedosyt, ustawiło się w długiej kolejce do stoiska, przy którym można było kupić książkę pani Bogny. Obecni na sali rodzice i nauczyciele dopytywali o możliwość wzięcia udziału w szkoleniach i warsztatach prowadzonych przez prelegentkę.

Czas dla świadków

Podczas sympozjum można było przystąpić do Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, porozmawiać z osobami należącymi do Różańca Rodziców i Domowego Kościoła, a także z członkami Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar”. W niezwykły sposób o duchowej adopcji opowiedziała Małgorzata Bartas-Witan z redakcji katolickiej Polskiego Radia. – Modlitwa ta jest modlitwą za nienarodzone dziecko, ale jednocześnie za kobietę, w której to życie się poczyna, której trudno jest powiedzieć „tak” temu życiu. Duchowa adopcja to wchodzenie do wnętrza Maryi, aby w sobie uczyć się przyjmowania życia – tłumaczyła. Zachęcając do duchowej adopcji, dziennikarka opowiedziała o swoim synku, który nie urodził się żywy. – Lekarz powiedział o błędzie natury. Przekonywał, że jeśli nie usunę tej ciąży, będę winna jeszcze większemu cierpieniu. Wtedy się zorientowałam, że tak to się właśnie odbywa. Na zimno, bez emocji. Ja miałam obok męża i doświadczenie duchowej adopcji. Te 9 miesięcy ciąży były najszczęśliwszym czasem naszego małżeństwa. Otrzymałam łaskę Bożej obojętności. To był dar, wał, zapora, która sprawiała, że te wszystkie myśli i komentarze do nas nie docierały. Dzień śmierci i urodzin Michałka to był najszczęśliwszy dzień mojego życia. Żałuję, że nie zobaczyłam jego otwartych oczu. Miałam poczucie, że zwyciężyliśmy, że stanęliśmy u źródła życia – tego, co jest w życiu najświętsze – świadczyła pani Małgorzata.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL