Nowy numer 41/2019 Archiwum

Podziały, które bolą

Ile osób, tyle racji. Protest podzielił środowisko nauczycieli w całej Polsce. Napięcia widoczne są także na linii uczeń–nauczyciel i nauczyciel–rodzic. Nie inaczej jest między Łodzią a Warszawą.

Trwa strajk nauczycieli i pracowników szkół. Zdecydowana większość pracowników oświaty z diecezji łowickiej przystąpiła do protestu. Szacuje się, że bierze w nim udział 93 proc. naszych placówek. Od strajku odstąpiły wszystkie szkoły katolickie. W większości miejscowości dla uczniów zostały zorganizowane zajęcia zastępcze w ośrodkach kultury, sportu, a także świetlicach środowiskowych. W placówkach nauczyciele zapewniają opiekę nad dziećmi, prowadząc zajęcia opiekuńczo-wychowawcze.

Wakacje chcą mieć wolne

Protest dotyczy także uczniów, którzy w jego trakcie nie realizują podstawy programowej. Starsze dzieci i młodzież pozostają w domach, młodsi najczęściej zostają pod opieką dziadków lub przychodzą na zorganizowane zajęcia. Wielu rodziców popiera strajk nauczycieli, jednocześnie przyznając, że sytuacja jest dla nich niekomfortowa. Warto podkreślić, że mimo protestu jak na razie we wszystkich placówkach zaplanowane egzaminy odbyły się bez większych problemów.

– Przez pierwsze dni córka była pod opieką babci, która mogła wziąć urlop. Moi rodzice wciąż są aktywni zawodowo, my z mężem niekoniecznie możemy zwolnić się z pracy. Jest to kłopotliwa sytuacja, mam nadzieję, że nie potrwa długo – mówi Katarzyna Wolniewicz, mama 8-letniej Julii. Wśród uczniów i rodziców pojawia się pytanie, co ze straconymi godzinami nauki. – Nie mówię, że mi źle, iż nie chodzę teraz do szkoły, ale nie chciałbym, żeby okazało się, iż musimy odrobić te dni na przykład w wakacje albo w soboty i niedziele. Nie widzę siebie ani moich kolegów w sierpniu w szkole, ale na razie nie panikujemy. Czekamy na rozwój sytuacji – mówi Mikołaj Kamiński z Żyrardowa. Względny spokój zachowuje także Paulina Lachawiec, maturzystka.

– O matury jestem spokojna, nie wierzę, że nauczyciele i rząd zrobią nam krzywdę, odwołując egzaminy. Liczę, że znajdzie się jakieś rozwiązanie. To nie wina nauczycieli, że tak mało zarabiają, tylko całego systemu edukacji w Polsce. Rozumiem też, że nie jesteśmy megabogatym krajem, który na wszystko stać – tłumaczy.

Odbijanie piłeczki

Z dnia na dzień narasta poczucie niezrozumienia. Najbardziej martwi podział środowiska nauczycielskiego. Po jednej i po drugiej stronie padają słowa oskarżeń, a nawet pogardy. Mimo że strajk jest dobrowolny i przystąpienie do niego jest indywidualną decyzją każdego nauczyciela, obie strony uznają, że tylko ich racja jest jedynie słuszna. – Jestem nauczycielem religii w liceum i historii w szkole podstawowej – mówi Krzysztof Stasiak.

– Nie strajkuję, bo jestem zadowolony ze swoich zarobków. Pracuję w dwóch szkołach i mam tygodniowo 31 lekcji. Rozumiem moich kolegów, którzy twierdzą, że pensja nauczyciela jest niska, bo mają goły etat. Nie osądzam tych, którzy zdecydowali się na strajk. Nie mają tylu godzin co ja, doświadczenia w innej pracy, a mają rodziny na utrzymaniu i boją się o własną przyszłość. Ale nie dołączę do strajku, bo nie wierzę, że podwyżka pensji rozwiąże problemy polskiej oświaty i nauczycieli. Mam jeszcze swój prywatny powód. Kiedy stanę po tamtej stronie życia i spotkam panią Kaźmierczak, moją pierwszą wychowawczynię sprzed 44 lat, to chciałbym jej spojrzeć w oczy. A ona nie zostawiła swoich uczniów nawet podczas okupacji, kiedy zamiast pensji mogła liczyć na obóz koncentracyjny za tajne komplety. Nie, stanowczo to nie jest mój strajk – oświadcza K. Stasiak.

Na odpowiedź nauczycieli popierających strajk długo nie trzeba było czekać. Pod wpisem Krzysztofa, umieszczonym na naszej stronie internetowej, głos zabrała pani Bożena. „Wywód p. Krzysztofa wynika z jego dobrego usytuowania. »Syty głodnego nie zrozumie. Nawet jeśli w przeszłości sam był głodny. Bo taki człowiek bywa bezwzględny. I nawet żebrak na ulicy nie będzie dla niego ofiarą«. Po nauczycielu religii oraz historii spodziewałabym się znacznie więcej, ale cóż – takie mamy czasy. Jak sam napisał, zarabia dobrze. Stawiam tezę, że każdy nauczyciel tak by chciał zarabiać i wówczas żadnego protestu by nie było. (...) K. Stasiak mógłby na przykład zauważyć, że pracując 31 godzin w tygodniu, zabiera pół etatu jakiemuś innemu nauczycielowi, być może młodemu pasjonatowi historii, który bezskutecznie szuka pracy w wymarzonym zawodzie” – napisała na naszym portalu.

Podobne dyskusje toczą się wszędzie: pod artykułami, na FB, na ulicy, w sklepach. Budowanie jedności po zakończonym strajku będzie nie lada wyzwaniem. W diecezji jest jedna miejscowość – Rawa Mazowiecka – w której może to być prostsze. Tam bowiem strajkujący nauczyciele postanowili wyremontować świetlicę oddziału dziecięcego rawskiego szpitala. Pomysł spodobał się także pedagogom, którzy nie strajkują. Jest nadzieja, że przy wspólnej pracy na rzecz chorych dzieci uda się zakopać wojenne topory.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL