Nowy numer 41/2019 Archiwum

Miłość niezgodna z paragrafami

– To był pomysł ks. Malackiego. Gdy powiedział mi, co planuje, nie wahałem się ani chwili. Krzyż powstał w kilka dni w moim garażu, ale to, jak myśmy go stawiali... Dziś wiem, że to było szaleństwo, ale wtedy to była misja, dziękczynienie za św. Jana Pawła II – mówi Zdzisław Kakietek.

Dziś dla wielu wzniesienie pomnika, kapliczki czy krzyża to kwestia kilku dni, załatwienia formalności i wykonania pracy. W 1984 r. – w stanie wojennym – było to nie lada wyzwanie. Wdzięczność za wybór Karola Wojtyły na papieża, za jego nieustanną obecność, pontyfikat i pielgrzymki do Polski przeważyła nad lękiem przed aresztem. 11 czerwca minęło 35 lat od momentu, gdy grupa studentów, którą opiekował się ks. Zygmunt Malacki, i przyjaciele kapłana wznieśli krzyż na Przysłopie Miętusim. Wśród nich był wykonawca krzyża Zdzisław Kakietek.

Służyć Bogu, służąc ludziom

Pan Zdzisław pochodzi z Jaktorowa i z zawodu jest spawaczem. Gdyby mocniej zainteresować się historią kościołów diecezji łowickiej i warszawskiej, okazałoby się, że trudno znaleźć świątynię, w której pan Zdzisław nie wykonałby jakiejś pracy. – U nas w parafii od podstaw robiłem ogrodzenie, żyrandole, wzniosłem też kapliczkę na terenie plebanii. Sporo było tych kościołów, długo by wymieniać. Na Bródnie u ks. Mosaka (w sanktuarium MB Różańcowej) wykonywałem okna, wielkie, ponad 10-metrowe, naprawiałem co się da... Wtedy też poznałem ks. Malackiego, ale dopiero gdy przenieśli go do parafii św. Anny w Warszawie, jakoś się zaprzyjaźniliśmy – wspomina pan Zdzisław. – Ksiądz Malacki w św. Annie nie miał łatwego zadania. Praca z młodzieżą, studentami wcale nie była taka prosta. Ale on miał do nich podejście. Była taka grupa, która realizowała z nim wszelkie pomysły – dodaje.

Przy realizacji niektórych do grupy dołączał i pan Zdzisław. Ale jeden z nich ostatnio mocniej żyje w jego pamięci. Wszystko za sprawą jego wnuczki Ani, która podczas wakacji w górach natknęła się na krzyż postawiony na Przysłopie Miętusim. – Wcześniej słyszałam tę historię, ale dopiero w sierpniu ubiegłego roku połączyłam niektóre fakty. Po powrocie z gór zmusiłam dziadka do opowieści ze szczegółami. Historia zatacza koło – mówi Anna. Podczas wakacji zatrzymała się w domu Marii Stryczuli, córki Karoliny Blaszyńskiej, u której 35 lat temu nocowała grupa studentów...

W strachu przed milicją

W 1984 r. ks. Malacki zadzwonił do Zdzisława Kakietka z propozycją wykonania krzyża według projektu artysty plastyka Benedykta Tofila. – Projekt był, materiał był, czemu miałem się nie zgodzić? Krzyż powstał w kilka dni w przydomowym garażu. Miał wyglądać jak kora drzewa. Żmudna to była praca, ale udało się odwzorować go dokładnie jak w projekcie. Miał ponad 7 m długości, a my mieliśmy go postawić w górach... A najpierw dowieźć z Jaktorowa do Zakopanego. Musiałem pociąć go na mniejsze części, a dopiero na miejscu zespawać – opowiada pan Zdzisław.

Miejsce wybrał ks. Malacki wraz ze studentami. Padło na Przysłop Miętusi. Ksiądz Zygmunt wyjaśnia w swojej książce „Na służbie u św. Anny”: „Wybraliśmy to miejsce dlatego, że Jan Paweł II jako ksiądz i biskup tam bywał, a po wtóre dlatego, że jest to miejsce dostępne prawie każdemu i wyjątkowo urokliwe”. Grupa studentów do Zakopanego pojechała pociągiem. Pan Zdzisław z Benedyktem Tofilem dojechali samochodem. – Przywieźliśmy krzyż, piasek, cement, kamienie, spawarkę karbidową, agregat prądotwórczy i potrzebne narzędzia. Wszystko było robione w wielkiej tajemnicy i w strachu przed milicją. Gdyby wtedy nas złapali, oj, ciężko by się było wytłumaczyć... Stawianie krzyża odbyło się w nocy. – Na plecach nieśliśmy kilkadziesiąt kilogramów. W plecakach mieliśmy fragmenty krzyża, potężne wiertła, narzędzia, agregat i wielką plandekę, którą trzymali nade mną studenci, gdy spawałem krzyż. Nikt nie mógł zobaczyć łuny światła bijącej podczas spawania. Poza tym plandeka trochę stłumiła hałas – wspomina Z. Kakietek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL