Nowy numer 27/2020 Archiwum

Miłość niezgodna z paragrafami

– To był pomysł ks. Malackiego. Gdy powiedział mi, co planuje, nie wahałem się ani chwili. Krzyż powstał w kilka dni w moim garażu, ale to, jak myśmy go stawiali... Dziś wiem, że to było szaleństwo, ale wtedy to była misja, dziękczynienie za św. Jana Pawła II – mówi Zdzisław Kakietek.

Ksiądz Malacki w książce opisuje: „Atmosfera porównywalna do tej, jaka towarzyszyła działaczom podziemia w czasie II wojny światowej”. Koło 2.00 w nocy papieski krzyż został postawiony. By uczcić 5. rocznicę pierwszej pielgrzymki papieża do ojczyzny, na tablicy znajdującej się przy krzyżu wyryto słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!”. Następnego dnia grupa wróciła pod krzyż, a ks. Malacki sprawował przy nim Mszę św. – Strach był, jak go stawialiśmy. Raz, że był stan wojenny i za takie działania mogliśmy trafić do aresztu, a dwa, że nie mieliśmy żadnego pozwolenia na takie działanie – uśmiecha się pan Zdzisław.

O przeprosiny Zarządu Tatrzańskiego Parku Narodowego zadbał ks. Malacki, pisząc: „Kochani! Miłość nie zawsze bywa logiczna i zgodna z paragrafami. Wybaczcie!”. – Pragnienie wzniesienia krzyża było większe niż lęk. Szczęście i dumę z tego czuję do dziś – mówi Zdzisław Kakietek. Wspomnienia odżyły, gdy wnuczka Ania pokazała dziadkowi swoje zdjęcia spod krzyża, bowiem stoi on do dziś, będąc dla turystów miejscem odpoczynku i wytchnienia w wędrówce. – Krzyż jest trochę niższy, niż opowiadał dziadek. Dopiero później dowiedziałam się, że w 1984 r., kilka tygodni po wzniesieniu, krzyż usunięto – wtrąca Ania. Pan Bóg jednak zadbał o znak wiary. Podczas jednej z wędrówek po górach ks. Malacki z inną grupą odnalazł krzyż na posesji w Dzianiszu. Przez 6 lat opiekował się nim góral, który znalazł krzyż na drodze. Grupa wraz z księdzem powtórzyła scenariusz z 1984 r., choć już bez pomocy pana Zdzisia.

Papież wciąż w rodzinie

Wzruszenie wywołują także wspomnienia związane z Janem Pawłem II. – Byłem na wszystkich jego pielgrzymkach do ojczyzny. Pamiętam tę w Warszawie i tę w Łowiczu 20 lat temu. Mój syn Marcin grał wtedy w orkiestrze, a my siedzieliśmy w sektorach, słuchając słów papieża – mówi. Opowiadając, pan Zdzisław trzyma w dłoni obrazek z wizerunkiem świętego papieża Polaka. Z tyłu znajduje się tekst podpisany przez Jana Pawła II. – Dostaliśmy specjalne błogosławieństwo od papieża, gdy dowiedział się o krzyżu. Całą historię opowiedziała mu jedna ze studentek. Zawiozła mu także zdjęcia z Mszy pod krzyżem i jego widok na tle gór – dodaje. Dumy z taty, dziadka i pradziadka nie kryją także najbliżsi. – To nasz skarb. Wiele nas nauczył i wciąż uczy. Gdy wracam w góry, często idę na Przysłop Miętusi popatrzeć na dzieło rąk mojego dziadka. Ze wzruszeniem słucham też historii z tamtych lat, o których dziadek często w swojej skromności nie wspomina... Jestem z niego bardzo dumna – mówi Ania.

Dziś pan Zdzisław ma 81 lat i dzięki wnuczce wie, że „szaleństwo” sprzed 35 lat wciąż wydaje owoce. Przy krzyżu zatrzymuje się rzesza turystów i choć niewielu z nich wie, jaką ma on historię, niejeden z szacunkiem przystaje, modli się i podziwia dzieło rąk ludzkich stawiane na chwałę Bożą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama