Nowy numer 41/2019 Archiwum

Folklor w modzie

– Już 47 lat zajmuję się wycinankarstwem. Kogutów więcej w życiu zrobiłam niż zjadłam. Z jajkami jest podobnie – mówi Stefania Borkowska.

Wzorem lat ubiegłych w skansenie przy Muzeum w Łowiczu od czerwca do września w każdą sobotę i niedzielę między 10.00 a 16.00 odbywają się warsztaty sztuki i rękodzieła ludowego. Podczas spotkań można nauczyć się m.in. wycinankarstwa, garncarstwa, hafciarstwa, rzeźbiarstwa, plastyki obrzędowej i bibułkarstwa. Organizatorami spotkań z folklorem są Stowarzyszenie Twórców Ludowych, Urząd Miejski w Łowiczu i Muzeum w Łowiczu.

Wycinanka Magdy, listek Giovanniego

Bezpłatne zajęcia w skansenie prowadzą twórcy ludowi, którzy przed chętnymi odkrywają arkana rzemiosła. Nie dziwi więc, że amatorów nauki nie brakuje. Do Łowicza przybywają miłośnicy sztuki ludowej nie tylko z Polski, ale i ze świata. W niedzielne popołudnie 14 lipca przy stanowiskach twórczyń: Teresy Foks, zajmującej się haftem koralikowym, Stefanii Borowskiej, wycinankarki, i Krystyny Wielemborek, uczącej haftu ręczno-maszynowego, można było spotkać m.in. panią Magdę z Warszawy i Giovanniego z Sycylii. Pani Magda pod czujnym okiem S. Borkowskiej wykonała piękną kwiatową kartkę. – Sama ją wycięłam. Jestem z siebie dumna, bo wyszła naprawdę ładna – mówi z satysfakcją. Gość z Sycylii spróbował sił w hafcie koralikowym. Po warsztatach zabrał ze sobą wyszyty mały listek. Po pierwsze szlify w hafcie koralikowym przyszła ze swoją mamą 10-letnia Agatka. – Córka bardzo lubi łowicki folklor. Należy do dziecięco-młodzieżowego zespołu ludowego Koderki. Lubi się stroić. Bardzo chciała zobaczyć, jak robi się te wszystkie cudne ozdoby – mówi mama Agaty.

Dziesięciolatka nie ukrywa, że chciałaby umieć władać igłą na tyle dobrze, by móc wyszywać sobie kolorowe, świecące ozdoby. Pierwszym motywem, który spróbowała wyszyć, był różowy kwiatek. – Zanim człowiek dojdzie do wprawy, potrzeba trochę czasu. Niektórzy mają do tego predyspozycje i wszystko chwytają w mig. Inni potrzebują włożyć w naukę nieco więcej wysiłku. Często zdarza się, że różne osoby z Polski przyjeżdżają do Łowicza specjalnie na warsztaty. Gdy widzimy zapał gości, serce nam rośnie. Cieszymy się, że nasze wzory i prace podobają się tak wielu ludziom i że coraz więcej osób chce nie tylko je mieć, ale także nauczyć się je robić – opowiada T. Foks. Hafciarka z sentymentem wspomina dzieciństwo i czasy, gdy pod czujnym okiem mamy wyszywała pierwsze kwiatki, listki. – Pamiętam, że niejedną łzę wtedy wylałam. Zamiast nawlekać koraliki, wolałam bawić się z innymi. Później doceniłam tamte lekcje. Dziś bardzo lubię haftować, daje mi to wiele radości i satysfakcji, mimo że jest to pracochłonne zajęcie, często znaczone bólem kręgosłupa. Cieszy fakt, że robi się coś nietuzinkowego – dodaje.

Frasobliwy i haftowana suknia ślubna

O wycinankach wiele godzin mogłaby opowiadać pani Stefania, która wycinankarstwem para się od 1972 roku. – Kiedyś pracowałam w Spółdzielni „Sztuka Łowicka”, która zatrudniała licznych artystów ludowych z okolic miasta. Robiłam dla nich różne rzeczy. Były zlecenia na konkretne kartki, zakładki, kołderki. To był pewnego rodzaju hurt. Po upadku spółdzielni można było pójść za swoją wyobraźnią i zacząć tworzyć własne wzory. Zaczęłam robić wycinanki tematyczne – rodzajowe. W Centrum Kultury, Turystyki i Promocji Ziemi Łowickiej jest duża wycinanka ukazująca procesję Bożego Ciała, zrobiona przez kilka osób. Mam i ja w niej swój udział. Dziś wycinam różne rzeczy. Najwięcej kogutów, kwiatów, ale zrobiłam też chłopaków z Boczek Chełmońskich chodzących za dyngusem – opowiada S. Borkowska. Wycinankarka zdradza, że w ostatnim czasie otrzymała zlecenie, które jest dla niej wielkim wyzwaniem. Dla jednego z kapłanów przygotowuje... 3 wycinanki z Chrystusem Frasobliwym. – Takiej rzeczy jeszcze nigdy nie robiłam. Zanim przystąpiłam do pracy, obejrzałam wiele obrazów i rzeźb przedstawiających Go. Mam nadzieję, że sprostam wyzwaniu – mówi skromnie.

Niezwykłe zlecenia ma za sobą także K. Wielemborek. – Przyszło mi kiedyś wyszywać suknię ślubną. Była to bardzo wymagająca praca, ale efekt niesamowity. Po ślubie dostałam zdjęcie panny młodej w sukni, którą jej wyszyłam. Takie chwile są bezcenne. Cudownym doświadczeniem jest też spotykanie osób noszących moje prace. Moimi ulubionymi motywami, obok róż, są maki i wymyślone przeze mnie jarzębiny – opowiada pani Krystyna. W łowickim skansenie można do końca wakacji spotkać twórców ludowych, którzy – podobnie jak panie Teresa, Stefania, Krystyna – nie tylko dzielą się wiedzą, ale także cudownymi opowieściami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL