Nowy numer 43/2019 Archiwum

Polska pustynnieje

Wraz z falą upałów o Skierniewicach zrobiło się głośno, nie tylko w mediach ogólnopolskich. Do magistratu dzwoniły m.in. agencje prasowe Reuters i AFP. Pytanie było jedno: dlaczego w mieście zabrakło wody?

Zakład Wodociągów i Kanalizacji „Wod-Kan” w Skierniewicach wydał komunikat, że przez dwie kolejne noce – z 7 na 8 oraz z 8 na 9 czerwca – od północy do 4.30 nastąpi spadek ciśnienia i ograniczenie dostaw wody. Powodem miały być prace konserwacyjne systemu uzdatniania. Jednak już kilka dni wcześniej Wod-Kan alarmował, że sytuacja jest krytyczna, i wprowadził zakaz używania wody do celów innych niż potrzeby socjalno-bytowe. Co się wydarzyło?

Susza w kranach

– Pobór w mieście zwiększył się dwukrotnie – tłumaczy Krzysztof Jażdżyk, prezydent Skierniewic. – Jednak to, że zabrakło wody, to efekt wieloletnich zaniedbań. Już w 1997 r. był raport w spółce Wod-Kan mówiący o tym, że konieczna jest budowa nowej studni i zwiększenie możliwości wydobycia wody, ponieważ za jakiś czas jej braknie. Podobny raport pojawił się 10 lat później. Dopiero prezes Jacek Pełka wystąpił do NFOŚiGW o możliwość zdobycia pieniędzy zewnętrznych na budowę nowej studni. To rozwiąże problem – zapewnia prezydent. – Podawane przez prezydenta i prezesa Pełkę zarzuty są całkowicie bezpodstawne – ripostuje Janusz Pastusiak, były prezes Wod-Kanu. – Do 2014 r. zalecenia z opinii hydrologicznej zostały w pełni zrealizowane. Drastyczny spadek wydajności ujęć to, w mojej ocenie, efekt nieprawidłowej eksploatacji ujęć – mówi. Kierowany przez prezydenta miasta sztab kryzysowy zarządził tymczasowe wyłączenie z użytku pływalni miejskiej oraz zatrzymanie dostawy wody do sieci zapewniającej nawodnienie miejskich ogródków działkowych. Odłączono również wodę gminie Skierniewice. Przez kilka nocy spółka wyłączała sieć, żeby napełnić zapasowe zbiorniki. Uruchomiono 13 ulicznych zdrojów i numery alarmowe, pod którymi mieszkańcy mogli zgłaszać zapotrzebowanie na wodę. Udostępniono beczkowóz, a Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie i Straż Miejska docierały do osób w trudnej sytuacji, które mogły mieć szczególne potrzeby. – Działania są koordynowane na najlepszym poziomie – ocenił Marcin Szmaja, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi. – Przykład podejścia do sytuacji w Skierniewicach może być naśladowany przez inne samorządy, które z tym problemem mogą się wkrótce zmierzyć – podsumowuje.

Globalny problem

Brak możliwości ugotowania obiadu, pozmywania, zrobienia prania czy umycia się podczas upalnych dni dał się we znaki mieszkańcom. Problem mieli przede wszystkim lokatorzy wyższych kondygnacji, gdzie przy zmniejszonym ciśnieniu woda niekiedy nie docierała. Okazuje się, że już niedługo na wartość wody inaczej spojrzą nie tylko skierniewiczanie. – Nam się wydaje, że problem nie istnieje, bo woda leci nam z kranu, i to jest coś, co nas trochę usypia – wyjaśnia dr nauk biologicznych Anna Traut-Seliga, nauczyciel i wykładowca akademicki. – Polska ma mniejsze zasoby wodne w przeliczeniu na mieszkańca niż Egipt, który jest państwem pustynnym. Przyczyna to m.in. bezpowrotne osuszenie naszych torfowisk, bagien, moczarów i łąk. W pogoni za wyższym plonem, uproduktywnieniem, straciliśmy gąbki, które chłonęły wodę, kiedy było mokro, i oddawały podczas suszy. Przez to nie mamy naturalnych magazynów wody, dlatego niewielkie nizinne rzeczki wysychają – tłumaczy. Polska pustynnieje. I chodzi tu nie tylko o zmiany klimatyczne, ale też o niewłaściwą gospodarkę wodną. To też działalność kopalń, które są potężnym lejem depresyjnym, ściągającym wodę w promieniu nawet 100 km. – To jest dość dramatyczny wybór: węgiel brunatny i niezależność energetyczna czy bezpieczeństwo hydrologiczne? Wydaje nam się, że bez energii nie potrafimy żyć, ale spróbujmy żyć bez wody – mówi A. Traut-Seliga.

Lada dzień nowa studnia

Miasto Skierniewice dysponuje ośmioma studniami, dziewiąta ma być oddana lada moment. – Inwestor ma ją przekazać do końca lipca, mamy też dokumentację na wykonanie trzech nowych – dwóch w parku i jednej na stacji uzdatniania wody – mówił Jacek Pełka, prezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji „Wod-Kan”. – Sytuacja unormuje się na najbliższe 4–5 lat, góra 10, bo z jednej strony mamy oddziaływanie kopalń, z drugiej złoża naszych wód też się wyczerpują. Prezes Pełka myśli o zbudowaniu nowej stacji uzdatniania wody, tak, żeby miasto miało dwa źródła zasilania. Jednak na razie musi zadbać o bieżące dostawy. – Koszt budowy dwóch nowych studni, SUW-u i zbiornika retencyjnego to ok. 40 mln zł. Wciąż ponawiam apel do mieszkańców o odpowiedzialne korzystanie z naszego środowiska naturalnego. Należy wziąć pod uwagę, że zasoby wody, tak jak węgla czy ropy naftowej, wyczerpują się. Powinniśmy myśleć o kolejnych pokoleniach – podsumowuje J. Pełka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama