Nowy numer 43/2019 Archiwum

Chwila w gronie swojaków

Od kilku lat proboszcz parafii św. Andrzeja Apostoła w jedną z wakacyjnych niedziel zaprasza parafian w podróż w nieznane. Do ostatnich chwil nie wiedzą, dokąd jadą.

W tym roku 68 osób dwudziestoma samochodami po Mszy św. wyruszyło w drogę. Podczas kolejnych przystanków tylko kierowcy otrzymywali dalsze informacje dotyczące drogi. Przemierzając ponad 120 km, uczestnicy dojechali do Żelazowej Woli. Tam w dworku, gdzie urodził się Fryderyk Chopin, wysłuchali koncertu, a potem udali się na wspólny posiłek i... ruszyli w dalszą drogę. – Będąc już niedaleko Niepokalanowa, nawiedziliśmy kaplicę adoracji – Światowe Centrum Modlitwy o Pokój „Gwiazda Niepokalanej”, prosząc o potrzebne łaski dla nas i całego świata. Zwiedziliśmy także Muzeum św. Maksymiliana Kolbego. Stamtąd ruszyliśmy do Miedniewic, gdzie ojcowie franciszkanie przybliżyli nam historię powstania sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej, a siostry klaryski zaprosiły nas do rozmównicy i opowiedziały o życiu kontemplacyjnym – opowiada ks. Sławomir Sobierajski.

– Myślę, że wszyscy uczestnicy zgodzą się ze mną, że to był bardzo dobry czas. Taka chwila zatrzymania w gronie „swojaków” to rewelacyjny pomysł. Piękne miejsca i ważne dla nas, katolików. Chwilę spokoju złapaliśmy podczas koncertu, ale osobiście w głąb siebie zajrzałam podczas modlitwy w Niepokalanowie. Doceniam i dziękuję, że nasz ksiądz proboszcz zorganizował to tak, byśmy mogli skorzystać na ciele i na duchu – mówi Małgorzata Bochenek, parafianka.

– Miejsca perełki. Niby blisko nas, ale jakoś nie było okazji, by je odwiedzić. Po tej wycieczce podjęliśmy postanowienia, że musimy tu wrócić. Pierwszy raz byliśmy na takiej wycieczce w nieznane. Wybraliśmy się rodzinnie z trójką naszych pociech w wieku 3, 6 i 8 lat, więc czasem musieliśmy osobno zwiedzać, ale dla wszystkich był to udany wyjazd, pełen atrakcji – mówi Anna Torbicka. Najmłodszy syn pani Anny za kilka lat będzie mógł się pochwalić, że po spotkaniu zasłonił obraz Matki Bożej Świętorodzinnej, choć na co dzień to zadanie należy tylko do ojców franciszkanów.

Prawie 12-godzinna wycieczka ostatni przystanek miała w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu, gdzie rektor ks. Piotr Kaczmarek przyjął wiernych z Łęczycy na rozmowę przy kawie i herbacie, a ks. Sławomir grał na harmonii. Nie zabrakło śpiewu i tańca, ale także opowieści o historii seminarium i życiu kleryków, rozmów na tematy wiary i zwykłych codziennych spraw. Uczestnicy wyjazdu zapowiadają, że czekają już na kolejny i z chęcią ponownie ruszą w nieznane.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama