Nowy numer 47/2020 Archiwum

Prosto ze światowych scen

– Najwyższy poziom jest tu od pierwszego koncertu. To niesamowite, że jeden człowiek potrafi zaprosić tylu artystów z całego globu, którzy co roku chętnie powracają i nie oczekują niczego w zamian – mówi pani Barbara, mieszkanka Międzyborowa.

Od 4 lat do Międzyborowa przyjeżdża także rodzeństwo Beata i Adam Musialscy. Pianistka i skrzypek na co dzień uczą kolejne pokolenia muzyków w Akademii Muzycznej w Katowicach. Pod okiem prof. Jerzego Mechlińskiego, wykładowcy w Akademii Muzycznej w Poznaniu, kształcili się także Anna Farysej czy Szymon Mechliński (syn profesora). Wszyscy zaprezentowali swoje – umiejętności podczas koncertu. Muzykom akompaniowała pianistka prof. Laura Sobolewska. W historii MSM zapisało się także małżeństwo śpiewaków – Marta Siewiera i Bartłomiej Misiuda. – Znaliśmy się już wcześniej, ale to po jednym z koncertów w Międzyborowie związaliśmy się na stałe. Atmosfera tego miejsca zadziałała na nas i od kilku lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Bardzo lubimy tu wracać. Nie tylko ze względu na poziom koncertów, ale też przez wzgląd na wspomnienia i przede wszystkim dla wspaniałej publiczności – mówi M. Siewiera.

Stres, który motywuje

Wśród artystów zaprezentowała się również Karolina Ogrodowska. Flecistka ukończyła konserwatorium muzyczne w Holandii na wydziale fletu poprzecznego, a pochodzi... z Międzyborowa. – Przez lata nauki w innych miejscowościach – w Żyrardowie, Milanówku, Warszawie, potem w Amsterdamie i Rotterdamie – miałam wrażenie, że nikt mnie tu nie zna. Gdy przyjeżdżałam zagrać na MSM, spotykałam się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Na każdym kroku słyszałam słowa uznania, dumy i to, że dzięki tym koncertom zaczęłam poznawać rodzinę. Tu zawsze jestem nazywana „naszą Karoliną” i jest to dla mnie niezwykle ważne i poruszające – mówi K. Ogrodowska. – Każdy koncert jest dla nas, muzyków, dość stresujący. Zastanawiamy się, jak odbierze nas publiczność. Tutaj stres, który nam towarzyszy, jest... przyjemny. Motywuje, daje poczucie bezpieczeństwa. Wielka otwartość i wrażliwość publiczności na muzyków, na utwory, które prezentujemy, jest niezwykła. Tak jak to, że Andrzejowi od lat udaje się zaprosić tylu wspaniałych ludzi, swoich przyjaciół, którzy bezinteresownie grają i śpiewają dla publiczności – dodaje Karolina. Pan Andrzej ma przyjaciół nie tylko wśród muzyków. Bez wątpienia są nimi także współorganizatorzy, a wśród nich m.in. Jolanta Rakowska i Małgorzata Śliwerska, które wraz z członkami Stowarzyszenia Przyjaciół Wydm Międzyborowskich po koncercie w dolnym kościele organizują poczęstunek wśród niezwykłych dekoracji. Spotkaniu w kuluarach towarzyszy wystawa jednego dnia. W tym roku swoje obrazy zaprezentował Roman Pieńkowski. Organizatorzy już dziś zapraszają na przyszłoroczne spotkania, które odbędą się w pierwszą sobotę sierpnia.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama