Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Święty z psem Mikusiem

Tylu jego wcieleń nikt się nie spodziewał. Najmłodszy św. Roch miał niespełna rok, byli też nieco starsi i całkiem dorośli. Prawie 40 osób w tym dniu postanowiło upodobnić się do patrona parafii. Nie tylko zewnętrznie.

W niedzielę 18 sierpnia w parafii Boczki obchodzono odpust parafialny. Uroczystej Sumie przewodniczył i homilię wygłosił bp Antoni Długosz, biskup pomocniczy senior archidiecezji częstochowskiej. Eucharystię koncelebrował proboszcz parafii ks. Mariusz Szmajdziński. Trzecią odsłonę miał konkurs na strój patrona.

Lekcja o miłosierdziu

Przed Mszą św. bp Długosz zaśpiewał kilka swoich piosenek. Niektóre utwory, zwłaszcza młodszym, były doskonale znane, dzięki czemu hierarcha nie wszystko musiał śpiewać solo. Później, na progu Eucharystii, biskupa oficjalnie powitali ksiądz proboszcz i kilkoro dzieci.

– Ksiądz biskup tak pięknie uczy, jak być radosnym. Bardzo cieszymy się, że to, co jest nam znane do tej pory z różnych programów telewizyjnych, możemy zobaczyć w swojej parafii. Dziękujemy ci, kochany księże biskupie, za twoją dobroć i uśmiech, za książki i piosenki, za programy w telewizji i obecność w naszej parafii – mówiły dzieci. Hierarcha od najmłodszych parafian otrzymał bukiet kwiatów – kolorowy jak łowickie wełniaki. Kaznodzieja wiele miejsca poświęcił miłości i miłosierdziu, które winny być praktykowane nawet wobec wrogów. – Pan Jezus przypomina: „Jestem Bogiem, któremu na imię Miłosierdzie” – mówił na wstępie homilii. Biskup podkreślał, że wielkiej miłości miłosiernej Jezusa doświadczamy, korzystając z sakramentu pokuty i przyjmując Go pod postaciami chleba i wina. – Jezus pragnie, by każdy z nas miał Go na własność. Nie ma religii, która by tak wynosiła człowieka jak nasza. Kiedy przyjmuję Pana Jezusa w Komunii św., na ziemi przeżywam niebo – mówił hierarcha. Przywołując kilka wydarzeń z życia świętego, kaznodzieja chwalił parafian za piękne stroje patrona.

Święci z nagrodami

W dniu odpustu z inicjatywy proboszcza w parafii odbył się konkurs na najlepsze przebranie za patrona. Najmłodszym św. Rochem był Nikodem Sekuła, który miał niespełna rok. – Dziś rano pocięliśmy jedną z bluzek i przygotowaliśmy strój dla naszego synka. Maskotkę psa pożyczyły mu starsze siostry. Proszę posłuchać, nasz pies potrafi nawet szczekać – śmiał się Sylwester Sekuła, tata najmłodszego świętego. Pięknie prezentowali się Mikołaj i Antek Madanowscy. Chłopcy zgodnie twierdzili, że w stroju świętego było im wygodnie i dobrze. Bracia w konkursie brali udział już po raz trzeci. W pierwszej edycji razem z tatą wygrali lot samolotem. Upodabniając się do świętego, dobrze poznali jego życiorys. Justyna Łuczywek strój świętego przygotowała dla trojga swoich dzieci.

– To było duże wyzwanie. Ale jestem dumna ze swojej rodziny. Dzieci chodzą do katolickiego przedszkola, więc akcje przebierania się za świętych mamy opanowane. Baliśmy się, czy wytrzymają, ale dały radę. Podczas przygotowań opowiadaliśmy im o św. Rochu. Przez takie akcje dzieci chętniej chodzą do kościoła i mocniej się z nim związują – mówi. Myliłby się ten, kto by sądził, że w konkursie wzięły udział tylko dzieci. Ku radości proboszcza strój świętego pielgrzyma włożyli też rodzice. – To wszystko wyszło spontanicznie i na ostatnią chwilę. Stroje przygotowywaliśmy od piątku – mówi Agnieszka Zabost, która wraz z córkami Mają i Julką przebrała się za św. Rocha. – Dziewczynki były bardzo zadowolone, kilka razy przymierzały stroje, a nawet w nich tańczyły. Pomysł księdza bardzo nam się spodobał. I nie tylko nam, o czym świadczy liczba nagrodzonych – tłumaczy.

Z opinią pani Agnieszki zgadza się Mariusz Siejka, który także do świątyni przybył w stroju świętego. – Przy mojej charakteryzacji przez dwa dni pracowały dzieci, żona i krawcowa. Ten konkurs to świetna zabawa integrująca całą rodzinę i sposób na bliższe poznanie patrona. A poza tym jestem szczęśliwy, bo po raz pierwszy dostałem nagrodę – wentylator biurowy – opowiada pan Mariusz. Wszystkie osoby, które przybyły na Eucharystię w strojach patrona, otrzymały cenne nagrody, wśród których były: przelot samolotem, namiot, hulajnoga, wentylator, książki, gry, a nawet bilety do salonu piękności. Te zostały wręczone dwóm przebranym paniom. Przygotowując stroje, wierni zadbali o szczegóły. Wiele osób na nogach miało „krwawiące rany”. Nie zapomniano też o atrybutach świętego. Do kościoła wraz ze św. Rochem przyniesiono maskotki psów różnej maści i wielkości. Miłosz Kucharski poszedł o krok dalej i do świątyni zabrał w koszu swojego żywego psa Mikusia. Zwierzę, jak przystało na towarzysza świętego, nawet na chwilę nie zakłóciło ciszy i nie opuściło koszyka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL