Nowy numer 49/2019 Archiwum

Cud pod złotolem

– Ona jest piękna! Jeżeli można mówić o pięknie rzeczy, figur sakralnych, to ta naprawdę jest przepiękna. Widziałem wiele muzeów, byłem w paru miejscach na świecie i takiej figury nie widziałem nigdzie – mówi ks. Paweł Śmigiel.

W czerwcu 2016 r. do pracowni Anny Majewskiej-Rau, konserwator zabytków, dyrektor Zamku w Oporowie, trafiła drewniana figura Matki Bożej z parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Rzeczycy. Nikt wówczas nie przypuszczał, że okaże się dużo starsza niż myślano i że po zdjęciu warstw złotej farby odkryją się niezwykłe kwiatowe polichromie. Po trzyletniej konserwacji Madonna powróciła do parafii. Swoim pięknem zachwyciła wiernych. Wielu z nich ze łzami w oczach szeptało, że wygląda tak, jakby weszła do świątyni ze spaceru po polach i łąkach...

Unikatowa Madonna

W czwartek 22 sierpnia, w odpust parafialny Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, podczas uroczystej Sumy poświęcona została odrestaurowana figura rzeczyckiej Madonny. Eucharystii przewodniczył ks. Śmigiel. Wcześniej o cennym zabytku, prowadzonych pracach i pierwszych ustaleniach opowiedziała wiernym A. Majewska-Rau. – Podejmując się renowacji, nie spodziewałam się, że figura kryje tajemnice i że jest dużo starszym, bardziej wartościowym dziełem sztuki. Nie przypuszczałam też, że prace konserwatorskie będą trwały aż 3 lata – mówiła. Jak figura Maryi wyglądała przed konserwacją, niektórzy wierni dobrze pamiętają. Na całej powierzchni przemalowana była grubo złotolem (farbą używaną dawniej do malowania piecyków, kaloryferów). Tył rzeźby miał pęknięcia drewna, prawa dłoń Madonny była uszkodzona, brakowało Jej kilku palców. Drewno na dużym fragmencie księżyca pod stopami Maryi miało ślady żerowania owadów, a mosiężne korony Maryi i Dzieciątka były pogięte i pociemniałe.

– W takim stanie rzeźba nie zachwycała, nie wyglądała na cenną – mówiła konserwator. Słuchający krótkiego wykładu wierni, co rusz zerkając na Madonnę, dowiedzieli się, że tylko na pozór rzeczycka rzeźba jest typowym przedstawieniem Madonny na półksiężycu. – Ona jest jedyna w swoim rodzaju na terenie Polski! O jej oryginalności stanowią dwie rzeczy. Pierwszą jest ukazanie Dzieciątka, które trzyma Maryję za pasmo włosów – wyjaśniała pani konserwator. – Jak dotąd, udało się znaleźć tylko jedno podobne przedstawienie w Europie, a dokładniej w Hiszpanii. Tamtejsza płaskorzeźba datowana jest na wiek XIV. Drugą cechą wyróżniającą odrestaurowaną statuę w skali Europy stanowi motyw dekoracji malarskiej szat – luźno rozrzucone kwiaty na białej sukience i płaszczu. Drugiego takiego przykładu nie udało się znaleźć na terenie Polski. – Ogólnie rzecz biorąc, na tle badań historycznych można stwierdzić, że Madonna powstała najprawdopodobniej w XVI lub XVII w. w południowo-zachodniej Europie, skąd została przywieziona do Rzeczycy przez któregoś z możnych właścicieli. Miała być przeznaczona do nieistniejącego drewnianego kościoła. Zdaje się, że pierwotnie w prawym ręku Maryja trzymała drewniane, złocone berło, które się nie zachowało, podobnie jak drewniane korony. Dzisiejsze – piękne odrestaurowane i wyzłocone – zostały dołożone na początku XX w. – wyjaśniała konserwator. Uczestnicy liturgii dowiedzieli się, które prace pochłonęły najwięcej czasu. Najbardziej mozolnym zadaniem okazało się usuwanie przemalowań, które ściśle przylegały do polichromii. W grę wchodziło jedynie usuwanie farby skalpelem pod powiększeniem. A trzeba wiedzieć, że przy zabytku trzeba było wykonać także inne działania konserwatorskie: dezynfekcję, wzmocnienie struktury drewna, uzupełnienie ubytków i brakujących elementów, rekonstrukcję warstwy malarskiej i złocenia lamówek szat, jabłka i koron.

Refleksje kaznodziei

O kwiecistej Madonnie z przejęciem i wzruszeniem opowiadał celebrans, który chwalił zebranych za wiarę i wyczucie religijne. – Jakie wy macie szczęście! Oto Ta, która z jakiegoś powodu została schowana pod wstrętnym złotolem i przez długi czas była przykryta, w 2019 roku odkrywa się przed wami cała. Gotycka, kwiecista Madonna wielu waszych pokoleń. Ona z jakiegoś powodu ukazuje się wam po 500 latach, a trzeba pamiętać, że chrześcijaństwo w Polsce ma trochę powyżej 1000 lat. Przywieziona 500 lat temu do Rzeczycy, dziś opromienia was. Przybywając, ma do przekazania jakąś prawdę – mówił ks. Śmigiel. Kapłan podzielił się z wiernymi własną interpretacją, refleksjami, w których wyróżnił trzy elementy. Przyznał, że rzeźbę widział 15 lat temu, schowaną, wciśniętą w kąt. Wówczas wrażenie zrobiły na nim jej masywność i brzydota. – Dzisiaj uświadamiam sobie coś podstawowego, co dotyczy w dużej mierze każdego z nas, co – jak mniemam – Ona chce powiedzieć: że ten sposób okrycia przez złotol może dotyczyć każdego z nas. Żyjemy w świecie totalnego egoizmu, gdzie nie liczy się wspólnota, a jednostka. Narażeni na trendy, poglądy, poddawani indoktrynacji, potrafimy założyć niejedną maskę w życiu, która sprawia, że nie do końca wiemy, kim jesteśmy. Umalowani, pokryci różnymi pomysłami na siebie, potrafimy przegrywać swoje życie. Bo można tak bardzo przywiązać się do swojego złotolu, że przestaniemy wiedzieć, kim jesteśmy – podkreślał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama