Nowy numer 49/2019 Archiwum

Oni palą się do roboty

– Widząc policjanta, czuję niepokój nawet wówczas, gdy nic nie przeskrobałam. To w dużej mierze następstwo dawnych czasów. Spotykając strażaka, łapię oddech, bo wiem, że jestem w dobrych rękach – mówi Karolina Malka.

Od lat cieszą się najwyższym uznaniem społecznym, sięgającym ponad 90 proc. Realizując z poświęceniem i determinacją dewizę: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”, postrzegani są jako osoby godne zaufania, charakteryzujące się wysoką etyką zawodową. W czasach, gdy rycerzy już nie ma, w miejsce Zawiszy śmiało można wstawić słowo „strażak”. Wówczas przesłanie nie straci na aktualności.

Ogień na polach i w domach

Od lat jednym z najbardziej pracowitych okresów dla strażaków jest czas wakacji. Wysokie temperatury, ale także burze i nieuwaga ludzi sprawiają, że dochodzi do wielu pożarów. Palą się domy, piwnice, auta, maszyny rolnicze, trawy. Z tymi ostatnimi w obfitości strażacy mają do czynienia co najmniej dwa razy w roku – pierwszy raz na wiosnę (wypalanie traw), a drugi podczas wakacji, zwłaszcza w ich końcówce. Tegoroczna, bardzo sucha wiosna, w połączeniu z wysokimi temperaturami w miesiącach letnich były przyczyną wielu niebezpiecznych pożarów.

W Niedzieliskach w gminie Kiernozia w lipcu spłonęła pszenica warta 12 tys. zł. Do poważnego pożaru doszło w miejscowości Wróblew. Ogień gasiły 22 zastępy straży pożarnej. W akcji brał udział również samolot gaśniczy Dromader. Spaleniu uległo 20 ha zboża i 1 ha poszycia leśnego. Rżysko płonęło także m.in. w Jeruzalu, Reczkowie, Nowej Krosnowej, Borysławiu, gdzie spłonął też kombajn. 28 sierpnia płonęła sterta słomy o powierzchni 700 m kw. w Retniowcu. Przykłady można mnożyć.

Trudno znaleźć gminę, w której nie doszło do tego typu zdarzeń. Nie brakowało także pożarów domów i samochodów. 20 sierpnia nad ranem łowiccy strażacy ewakuowali mieszkańców bloku przy ul. Szarych Szeregów w Łowiczu. Powodem był pożar, do jakiego doszło w piwnicy budynku. Tego samego dnia nocą gasili potężny pożar domu w Domaradzynie. Płonęły też auta na autostradzie A2, a także na drogach wojewódzkich i powiatowych. Zdarzenia często wywołuje sam poszkodowany, a czasem podpalacz.

Szybcy i skuteczni

Trzeba pamiętać, że pożary to tylko część zdarzeń, do jakich wzywani są strażacy. Straż zwiększyła swoje pole działania po ratownictwo medyczne, chemiczne, wodne, techniczne, ekologiczne i drogowe. Strażacy i druhowie z OSP z diecezji byli wzywani do pomocy w otwieraniu mieszkań, do usuwania powalonych drzew, wypompowywania wody, zabezpieczania i oświetlania miejsc wypadków, przeprowadzania ewakuacji czy udzielania pomocy poszkodowanym. Lista zadań jest bardzo długa. A trzeba do niej dopisać wezwania „do kota” czy – jak to miało miejsce w miejscowości Podskarbice Królewskie w powiecie rawskim – nawet do poszukiwań gada na jednym z pól uprawnych. Największa liczba zgłoszeń spływa z terenów miast, z racji na duże skupiska ludzi, i z poboczy dróg.

– W powiecie skierniewickim wezwania do pożarów stanowią około 20 proc. wszystkich interwencji – wyjaśnia Tadeusz Zwoliński, komendant PSP w Skierniewicach. – Każdy rok jest podobny. Pozostałe interwencje to miejscowe zagrożenia, czyli wszystko to, co nie jest związane z pożarem, a także zdarzenia medyczne. W roku 2018 mieliśmy 283 pożary i 905 miejscowych zagrożeń. Czas dojazdu do zdarzenia, biorąc pod uwagę nie tylko naszą jednostkę, ale cały system, czyli także OSP, wygląda następująco: w 30 proc. do zdarzenia docieraliśmy do 5 minut, w 40 proc. – do 10 minut. Łącznie do 90 proc. zdarzeń docieraliśmy do 15 minut. Na tak dobry wynik składa się wiele czynników: sprzęt, dobre wyszkolenie, system powiadamiania – mówi. Komendant zwraca uwagę, że do zadań strażaków należą także kontrole, sprawdzanie miejsc biwakowania harcerzy, skautów oraz wszelkiego rodzaju akcje profilaktyczne. Przez cały rok komendę odwiedzali uczniowie w ramach dni otwartych. Wierni przywykli także do widoku strażaków przy grobie Jezusa, na procesjach Bożego Ciała czy dożynkach wojewódzkich, powiatowych, miejskich, parafialnych. Wiele osób, zwłaszcza miłośników orkiestr dętych, nie wyobraża sobie, by strażacy z Makowa, Rawy czy Międzyborowa nie koncertowali na różnego rodzaju odpustach, festynach i koncertach.

– To są niezwykle pracowici ludzie. Tacy z krwi i kości faceci. Najlepsi mężczyźni pod słońcem. Bez względu na to, co się dzieje, oni palą się do roboty. Cierpliwi i pomocni. Kilka lat temu jeden z nich reanimował mnie po tym, jak uległam wypadkowi. Mąż, który widział, jak ci chłopcy pracowali, jak udzielali mi pomocy, płakał jak dziecko. Od tamtej pory każdego dnia, gdy mówi pacierz, modli się za strażaków, by mieli siłę dalej tak służyć Bogu i ludziom – wyznaje wzruszona Maria Grochowska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama