Nowy numer 22/2020 Archiwum

Z ciemności do Świat(ł)a

W diecezji łowickiej nie milkną echa wielkiej modlitwy. Wierni, którzy w sobotę 14 września zgromadzili się na lotnisku pod Włocławkiem, przyznają, że to spotkanie zmieniło ich myśli i serca.

Z diecezji autokarami wyruszyli parafianie z Białej Rawskiej, Kutna (z parafii św. Wawrzyńca), Łowicza (ze zgromadzeniem pijarów), z parafii św. Jakuba w Skierniewicach oraz z Głowna. Niemal w każdej parafii liczne grupy gromadziły się pod miejscowymi krzyżami misyjnymi, na skrzyżowaniach i w kościołach, by być w modlitewnej łączności z uczestnikami akcji. Wiele osób na wydarzenie wyjechało własnymi samochodami, zabierając najbliższych.

– Chcieliśmy wziąć udział w akcji, ale mamy małe dzieci. Wiedzieliśmy, że nie wytrwamy całą noc, ale pragnienie spotkania z ludźmi wiary, którzy – tak, jak my – chcą przepraszać za ostatnie wydarzenia i publicznie wyznać wiarę, było większe. Gdy przyjechaliśmy na miejsce i spojrzałam na krzyż, uświadomiłam sobie, że Chrystus wytrwał do końca, cierpiąc, a ja kombinuję, w jakim momencie wrócić do domu, by się nie przeziębić i nie słuchać marudzenia moich pociech. Szybko ustaliliśmy z mężem, że zostaję do końca, a on wróci do domu z dziećmi po Drodze Krzyżowej – mówi Joanna Różańska. – Nie pamiętam, kiedy tak długo i w pełnym skupieniu modliłam się. Dla mnie to był święty czas, pełen Bożej miłości, i utwierdzenie, że mamy być ludźmi wiary bez względu na to, co dzieje się wokół nas. Nie zmienimy decyzji wielu ludzi, ale możemy się za nich modlić i musimy to robić każdego dnia. Uświadomiłam sobie, jak bardzo Bóg obecny jest w moim życiu, ale szatan też nie odpuszcza i to jest widoczne w drobnych sytuacjach codzienności, gdy denerwuję się na dzieci, gdy nie mam siły modlić się z mężem, gdy nie potrafię bronić swoich poglądów, które są zgodne z nauką Kościoła. Od 14 września podjęłam modlitwę za wszystkich uciśnionych, zniewolonych, potrzebujących i chcę w niej trwać. Motywacją jest krzyż, który w naszym domu zmienił miejsce z ciemnego przedpokoju na ścianę w salonie. Dla mnie to też przypomnienie, że i ja muszę wyjść z ciemności do światła, z krzyżem i Chrystusem – dodaje Joanna.

Podobne doświadczenia spotkały rodzinę państwa Kłosowskich. – Słysząc o akcji Polska pod Krzyżem, razem z mężem postanowiliśmy, że chcemy tam być – mówi Małgorzata Kłosowska. – O tym, że będzie to wielkie przeżycie, wiedzieliśmy nie tylko z zapowiedzi, ale i z poprzedniej akcji Różaniec do Granic, w której też uczestniczyliśmy. Niestety, tym razem nie mogliśmy zostać do końca. Byliśmy do Drogi Krzyżowej. To był niezwykły czas wypełniony modlitwą. Dużym przeżyciem była Msza św. Mimo że trwała bardzo długo, nietrudno było trwać w skupieniu. Niesamowitym doświadczeniem była homilia św. Jana Pawła II. Na początku pomyślałam, że organizatorzy się nie wysilili, puszczając słowo już kiedyś wygłoszone. Po kilku chwilach całkowicie zmieniłam zdanie. Słowa naszego papieża, mimo upływu czasu, były nadal aktualne. Słuchając jego homilii, czuliśmy, jakby był znów z nami. Czuliśmy jego obecność. To było niesamowite doświadczenie świętych obcowania. I – co niezwykłe – ludzie, modląc się na lotnisku, reagowali podobnie jak ci, którzy słuchali go kilkanaście lat temu. W tych samych momentach pojawiały się oklaski – opowiada pani Małgorzata.

Wrażenie na parafiance bełchowskiej parafii zrobiły także doskonała organizacja i modlitwa za kapłanów, w którą można było się włączyć. – Biorąc kartkę z konkretnym imieniem kapłana, poczułam, że jest to moja odpowiedzialność za Kościół. To był konkret – wyznała M. Kłosowska. W akcji Polska pod Krzyżem bardzo chciała wziąć udział Joanna ze Skierniewic. – Długo biłam się z myślami, co mam zrobić. Ostatecznie, ze względu na wiek i zdrowie, postanowiłam zostać w domu. Było mi żal, że nie mogę uczestniczyć w tej modlitwie. W ostatnim czasie przeżywam trudne chwile związane z sytuacją rodzinną. Z modlącymi się tam łączyłam się przez telewizję. Bardzo przeżyłam Drogę Krzyżową. Słuchając świadectw przy kolejnych stacjach, modląc się, czułam, że Bóg się nade mną pochyla, że mówi do mnie. Rozważania przy innych dotyczyły miejsc, w których znajdują się moje dzieci. Po modlitwie postanowiłam przytulić swój krzyż, postanowiłam nieść go bez szemrania i zwątpienia. Mam wrażenie, że Jezus szedł ze mną tą drogą, mimo iż nie byłam tam, tylko tu w swoim domu – wyznaje Joanna.

Wierni, którzy w parafiach spotkali się pod znakiem zwycięstwa, przyznają, że i dla nich było to duchowe, bardzo potrzebne doświadczenie. – Ksiądz ogłosił w niedzielę wśród innych informacji, że mamy spotkać się pod krzyżem. Przyjęłam zaproszenie, ale nie myślałam, że tak wiele osób zrobi to razem ze mną. Było nas bardzo dużo, nie chcę szacować, czy 100, czy 200, bo widziałam wiele osób modlących się trochę dalej niż pod samym krzyżem, jakby się wahali, czy podejść. Ale każdy odważnie się modlił. Wiem, że w modlitwie za kapłanów, za kobiety, które nie chcą swoich dzieci, za błądzących nie jestem sama. To mi daje jeszcze większe siły do walki ze złem, które każdy z nas toczy każdego dnia. Niech krzyż Chrystusa będzie uwielbiony! – komentuje pani Halina z Żyrardowa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama