Nowy numer 47/2020 Archiwum

Z Maryją za rękę

– Dziękuję wam za każdy trzymany w ręku różaniec, za każde przesunięte ziarenko, za każdą radość, że spotykam już duże ziarenko i zaczynam kolejną tajemnicę. Módlcie się za Kościół łowicki, za siebie, za swoje rodziny i o nowe i dobre powołania dla naszej diecezji – mówił bp Andrzej F. Dziuba.

Tegoroczna XV Diecezjalna Pielgrzymka Kół Żywego Różańca przebiegała pod hasłem: „Bóg jest Miłością”. Uczestniczyły w niej róże różańcowe z ponad 70 parafii wraz ze swoimi duszpasterzami. Modlitwę rozpoczęła uroczysta Msza św. koncelebrowana w kościele św. Bartłomieja. Eucharystii przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Dziuba. Biskupów, kapłanów i pielgrzymów powitali proboszcz parafii ks. Krzysztof Osiński i parafianie. Na progu Mszy św. biskup ordynariusz prosił zebranych o modlitwę za kapłanów i za sześciu kandydatów, którzy w tym roku zgłosili się do WSD w Łowiczu.

Potwierdzone hasło

Kaznodzieja podkreślał, że w posłannictwie Jezusa i Maryi Bóg potwierdza hasło tegorocznej pielgrzymki. – W tym dziele Bóg poświadcza, że jest Miłością, ukochawszy nas w swoim Synu i ukochawszy nas w swojej Matce, naszej siostrze, tej błogosławionej pełnej łask. Bóg-Miłość zatroskany jest o cały Kościół, o tę wspólnotę, którą my tworzymy, w której jesteśmy bardzo ważni, w której każdy ma zadanie do wypełnienia, w której każdy spełnia zadane przez Boga powołanie – mówił bp Dziuba. Ordynariusz podkreślił, że wielkie tajemnice Jezusa i Maryi ciągle przeżywamy i odkrywamy na nowo, kiedy odmawiamy Różaniec. – Wciąż spotykamy Jezusa i wciąż spotykamy Maryję w zbawczym dziele, począwszy od zwiastowania, a skończywszy na ukoronowaniu Maryi na Królową nieba i ziemi. Wymowne jest to, że i pierwszą, i ostatnią tajemnicę jakby w ręku trzyma Maryja. Jakby otwiera życie ziemskie Jezusa i w końcu cieszy się Jezusem żyjącym w chwale – mówił kaznodzieja. Bezpośrednio po Eucharystii pątnicy, odmawiając modlitwę różańcową, udali się do sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych. Wraz z nimi pielgrzymowali biskupi i kapłani z wikariuszem generalnym ks. Wiesławem Wronką na czele.

Jedno zdanie

Na placu pielgrzymkowym, po krótkiej modlitwie, pielgrzymi wysłuchali konferencji o świadomości obecności Boga. Wygłosił ją ks. Dariusz Szeląg. Kapłan przekonywał, że gdybyśmy prawdziwie wierzyli w realną obecność Boga, to byśmy byli na każdej Mszy św., która jest sprawowana codziennie w naszych kościołach. Nawiązując do hasła pielgrzymki, podkreślił, że Matka Boża, objawiając się w różnych częściach świata, mówiła, że Bóg jest miłością. – Całe Jej orędzie można by zamknąć w tym jednym zdaniu. Kiedy bierzesz różaniec, miej świadomość, że gdy ściskasz paciorki, ściska twoją rękę również Matka Boża, która mówi: „Ja jestem tu, obok ciebie, ja cię nie zostawię”. Zawsze trzymaj mocno różaniec. I wiedz, że obok jest Maryja, która za ciebie się modli i idzie z tobą przez całe życie – przekonywał ks. Szeląg. Licznie zgromadzeni czciciele Matki Bożej zapewniali, że słowa wypowiedziane przez ks. Szeląga w ich życiu znajdują potwierdzenie.

Interwencje i wdzięczność

– Do Żywego Różańca przystąpiłam po śmierci mojej teściowej. Weszłam do róży na jej miejsce. W 2010 r. założyłam swoje koło. Z racji, że mieszkam przy ul. Jana Pa- wła II, która otrzymała nazwę na pamiątkę jego wizyty w Łowiczu, naszym patronem został Ojciec Święty – opowiada Alicja Kosmowska. Zelatorka ze swoimi różami spotyka się w kościele w każdy 16. dzień miesiąca. – Od lat czuję, że Maryja jest obok mnie, że trzyma mnie za rękę, że nieustannie mnie wspiera. Na różańcu modlę się od dziecka. Mieszkałam na wsi. Do kościoła mieliśmy daleko. Zawsze w każdą niedzielę, w samo południe, w pokoju babci odmawialiśmy Różaniec. Teraz mieszkam bardzo blisko kościoła. Codziennie biegnę na Mszę św. Ona daje mi siłę. Maryja już trzy razy ocaliła mnie z wypadków. Jej interwencję najmocniej odczułam w chwili, gdy mojego 6-letniego syna przejechała przyczepa z piachem. Do dziś pamiętam, jak mówił: „Mamo, ja umieram”. Różańca nie wypuszczałam, gdy jechał do szpitala. Potem mocno trzymałam się paciorków, czuwając przy jego łóżku. Przeżył. Wiem, Komu to zawdzięczam – opowiada Alicja, która w dniu pielgrzymki świętowała swoje urodziny. – Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej „imprezy”. Zamiast kroić tort, przyjmować gości, przyjechałam do swojej Matki. Możliwość spojrzenia w Jej oczy to najpiękniejszy prezent – wyznaje A. Kosmowska.

O relacji z Matką Jezusa długo może opowiadać także Władysława, która kilkanaście razy pielgrzymowała do Pani Jasnogórskiej. Modlitwa różańcowa pomagała jej przetrwać załamanie po śmierci męża. Nie ukrywa, że na początku miała duży żal do Matki Bożej, ale potem Ją przeprosiła. Od lat różaniec nosi w każdej kieszeni. W domaniewickim sanktuarium za zdrowie i siły dziękowała Maryi także Teodozja Czarnecka z Mszczonowa, która na każdym kroku doświadcza pomocy Matki Bożej. O niezwykłej relacji z Niepokalaną ze wzruszeniem opowiada również Mariola Wiśniewska z Mszczonowa. – Chorowałam na raka. Z Maryją rozmawiam każdego dnia. Tak też było, gdy biegałam na chemię. Przeszłam dużo. Miałam też sepsę. Lekarka mówiła, że to ostatnie dni mojego życia. Maryja jest jak matka, siostra, przyjaciółka. Czuję, jakby ze mną mieszkała. W jednym z pokoi mam Jej duży obraz, tam najchętniej z Nią rozmawiam. A tu jestem, by dziękować i prosić za innych – wyznaje pani Mariola. Wśród pielgrzymów jedną z wyróżniających się grup, dzięki specjalnie przygotowanym chustom, stanowiły róże z Oporowa. Wiernych tamtejszej parafii, w której króluje Pani Jasnogórska, nie trzeba przekonywać do gorliwej modlitwy różańcowej. Jak mówią, różaniec dobrze leży im w ręku. Jest ich bronią i narzędziem do zmiany świata i rodzin.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama