Nowy numer 22/2020 Archiwum

Cicha opiekunka w strojnej szacie

– O Matce zawsze za mało... Lepiej milczeć i kochać – mówił podczas Mszy św. bp Józef Zawitkowski.

W sobotę 5 października minęło 17 lat od uroczystej koronacji, która miała miejsce na rynku przed katedrą. Tę chwilę pamiętało wielu wiernych, którzy po 17 latach tego samego dnia stanęli przed wizerunkiem Księżnej Łowickiej, zawierzając Jej swoje rodziny, troski, radości. Uroczysta Eucharystia, koncelebrowana przez trzech biskupów, kapłanów okolicznych parafii i moderatorów Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu w asyście kleryków przypomniała mieszkańcom, że każdego dnia powinni gromadzić się na modlitwie w obecności Matki.

Pani, która czuwa na ludem

Obraz Księżnej Łowickiej umiejscowiony w bocznym ołtarzu to wizerunek Matki Bożej Śnieżnej. Obraz w katedrze łowickiej pojawił się ponad 300 lat temu po wielkiej przebudowie pierwszego kościoła łowickiego, który powstał ok. 1100 roku. W latach 1652–1654 kanonik Marcin Lipnicki ufundował drewniany, polichromowany ze złoceniami ołtarz, wykonany w Warszawie, dedykowany Najświętszej Maryi Pannie, w którym został intronizowany namalowany na płótnie obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, nazywanej Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego), a zamiennie Matką Bożą Śnieżną.

Od tamtej pory kościół został podniesiony do godności katedry, a w 1999 r., podczas wizyty Jana Pawła II, do godności bazyliki mniejszej (o historii obrazu pisaliśmy w 38. numerze „Gościa Łowickiego”). Przez tyle lat Matka Boża była świadkiem wielkich uroczystości, pogrzebów prymasów i biskupów, wyborów nowych dostojników kościelnych, święceń diakonatu i prezbiteratu, ślubów, sakramentów... Jednak dla Księżaków najcenniejsze są chwile codziennych Eucharystii i osobistych modlitw przed Jej wizerunkiem.

– Ona jest taka nasza – choć nie ma wełniaka, a srebrną sukienkę, i nie ma kwiatów we włosach i warkoczy, jest bardziej łowicka niż my wszystkie łowiczanki razem wzięte. To dlatego, że zna nas jak nikt inny i jest dla nas najlepszym wzorem, opiekunką, Matką, która ochrania i czuwa nad ludem – mówi Mirosława Kościelniak, mieszkanka Łowicza. – Wizerunek, na którym wzorowana jest nasza Księżna, to Matka Boża Opiekunka Ludu Rzymskiego. Coś w tym musi być, jeśli ocaliła naród rzymski i nas każdego dnia chroni od klęski grzechu. Ma niezwykły uśmiech. Niezwykłe jest to, że patrząc na nią, widzę swoją mamę, która po śmierci taty przejęła na siebie obowiązek wychowania mnie i mojego rodzeństwa. Rzadko się uśmiechała, a jeśli już się zdarzyło, to właśnie w taki sposób, jakby bała się śmiać, skrywała radość duszy, a jednocześnie był to najpiękniejszy uśmiech, jaki pamiętam – dodaje Krystyna Kosiorek.

– Czasem mam wyrzuty sumienia, że podczas modlitwy różańcowej zamiast patrzeć na Jezusa skrytego w monstrancji wciąż patrzę na Nią, ale w końcu to ona była pierwszą „monstrancją” dla Chrystusa, więc myślę, że to nie jest grzech rozproszenia – dodaje pani Krysia.

Tysiącami imion zwana

Uroczystej Eucharystii w 17. rocznicę koronacji obrazu koronami papieskimi przewodniczył bp Andrzej F. Dziuba, obecny był także bp Wojciech Osial, zaś homilię wygłosił wielki czciciel Księżnej Łowickiej bp Józef Zawitkowski.

– Jak Cię mam nazwać, Przenajświętsza Panno, skoro tysiąc masz imion, a Matką jesteś i Dziewicą, Królową i Służebnicą? Po naszemu Cię witam, Bogurodzico, Prymasów Matko, Księżna Łowicka! Cesarzową jesteś niebieską i Księżną Łowicką. Tak trudno mi mówić o Matce Bożej. O Matce zawsze za mało... Lepiej milczeć i kochać. Trzysta lat od urodzin obrazu w ołtarzu Marcina Lipnickiego, a siedemnaście od koronacji... Zauważcie, że prymas Ignacy Krasicki koronował obraz Matki Boskiej Miedniewickiej w 1797 roku. Obraz Matki Boskiej Domanieskiej w naszych Domaniewicach koronował nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk w 2000 r., a nasza, tysiącami imion zwana, cichutko czekała w bocznym ołtarzu – wspominał bp Zawitkowski. Na Eucharystii zgromadziło się wiele osób, które nie tylko pamiętają koronację obrazu, która miała miejsce 5 października 2002 r., ale także zaangażowane były w przywiezienie koron, które pobłogosławił w styczniu Jan Paweł II.

– Była sroga zima. Biskup Alojzy czekał na nasz autokar w Rzymie, a my nie mogliśmy tam dojechać. Na koła trzeba było zakładać łańcuchy, samochody i inne autokary się ślizgały, pielgrzymi odpuszczali, miejscowi przynosili im żywność i napoje, a my po kilku próbach ruszyliśmy i dojechaliśmy do Rzymu – wspomina pan Wiesław. Pogoda nie rozpieszczała także tych, którzy na rynku w Łowiczu uczestniczyli w koronacji. – Padał deszcz, zimno było i gdyby to nie była Matka Boża, a jakiś inny obraz, pewnie poszłabym do domu. Serce mówiło: „zostań”, a rozum: „jutro będziesz chora”. Ale zostałam do końca. Na sam moment koronacji przestał padać deszcz, a nawet wyszło słońce. To był znak od Matki Bożej, że będzie nad nami czuwać jako Księżna Łowicka. I czuwa cały czas. A po tamtym dniu czułam się doskonale jak nigdy i nie było mowy o żadnej chorobie – wspomina pani Jadwiga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama