Nowy numer 22/2020 Archiwum

Jedni z ostatnich

– Jestem dumny, że mogę tu powrócić po 75 latach, oddać hołd moim kolegom i widzieć pokolenia ludzi, którzy nie zapominają – mówi mjr Witold Szelicki, kombatant grupy „Kampinos” AK.

Bitwa pod Jaktorowem została stoczona przez grupę Armii Krajowej „Kampinos”. Była to prawdopodobnie największa bitwa partyzancka podczas II wojny światowej na ziemiach polskich leżących na zachód od linii Wisły. Grupa „Kampinos” została utworzona w połowie sierpnia 1944 r. na bazie pułku AK „Palmiry Młociny” oraz docierających do Puszczy Kampinoskiej innych oddziałów. W szczytowej formie grupa liczyła ok. 3 tys. żołnierzy oraz 700 koni.

27 września, po prawie całodziennej walce z przeważającymi siłami nieprzyjaciela, główne siły AK grupy „Kampinos” zostały rozbite. Ponad 150 żołnierzy poległo, ok. 120 zostało rannych, a 150 wzięto do niewoli. W czasie wojny ciała poległych chowano w miejscu zgonu. Po latach wykonano ekshumację i szczątki złożono na niewielkim cmentarzu w Budach Zosinych.

Miejsce i czas, które łączą

W tym miejscu w ostatnią niedzielę września odbywają się uroczystości patriotyczne upamiętniające bohaterów. W tym roku Eucharystię koncelebrowali ks. Wiesław Skonieczny, proboszcz parafii w Jaktorowie, ks. Krzysztof Krawczyk, proboszcz parafii w Międzyborowie, ks. Roman Wawrzyniak, proboszcz parafii w Baranowie, oraz ks. Andrzej Luter, znany publicysta, który wygłosił homilię.

– Gromadzimy się na cmentarzu, na Mszy św. w intencji bohaterów wojennych. Eucharystia jest czymś niezwykłym w życiu chrześcijanina, bo podczas jej sprawowania stają przed nami życie, śmierć i zmartwychwstanie. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami i tym sposobem Bóg sam staje się więzią, która łączy nas z Nim i między sobą. Eucharystia opowiada człowiekowi, skąd pochodzi, kim jest i dokąd zmierza. Ona trwa w dziejach świata od dwóch tysięcy lat. Ten mały kawałek chleba połączony z kilkoma kroplami wina, powierzony kruchej wolności człowieka na dobre i złe, świadczy o Bogu i człowieku. Mimo upadku jesteśmy zdolni do wierności i mimo wszystko możemy być wiarygodni. Dlatego ważne jest, że w takim dniu, w tym miejscu, gromadzimy się na najważniejszej godzinie w życiu chrześcijanina, na Eucharystii, która łączy, a nigdy nie dzieli, wspominając tych, którzy oddali życie za naszą wolność – mówił ks. Luter.

W uroczystości wzięli udział kombatanci AK, rodziny walczących, przedstawiciele władz samorządowych różnych szczebli, liczne delegacje stowarzyszeń, szkół z powiatu grodziskiego, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy AK i Związku Kombatantów oraz były prezydent RP Bronisław Komorowski. Dla wielu mieszkańców, a także uczniów z powiatu grodziskiego obecność żołnierzy 1944 r. była ważnym doświadczeniem. Weterani chętnie rozmawiali z przybyłymi gośćmi i opowiadali o wydarzeniach sprzed 75 lat. Wśród nich był mjr Waldemar Szelicki.

– Byłem w zgrupowaniu Stołpecko-Nabolickim. Brałem udział w powstaniu warszawskim, później przyszliśmy tu i walczyliśmy na terenie Puszczy Kampinoskiej. Pierwsza moja walka... Jako 14-latek prowadziłem czołg, który dowodził akcji ataku na samochód pancerny. Nie udało nam się, ale przeżyliśmy i dziś mogę tu być już jako jeden z ostatnich, którzy tę bitwę pamiętają. Dumny jestem, patrząc na pokolenia ludzi, którzy nie zapomnieli o nas, walczących, i którzy oddają hołd moim kolegom, dziękują mi za mój udział w walce – mówi ze wzruszeniem mjr Szelicki.

Powstańcy znów na szlaku walk

Teren walk dobrze poznali harcerze hufca Jaktorów oraz harcerze z Otwocka i Skauci Króla szczepów nr 2 i 4 z Gliwic, którzy od piątku 27 września uczestniczyli w Rajdzie Szlakami Walk Grupy „Kampinos” AK. Podczas rajdu wykonywali szereg zadań podobnych do tych, z którymi musieli zmierzyć się partyzanci.

– One uświadomiły nam, jak wyglądała wojna, z jakimi problemami, wyzwaniami mierzyli się partyzanci, by przeżyć. To też poznawanie historii, lokalnych wydarzeń sprzed lat i sprawdzenie naszych umiejętności, które przydają się też w codziennym życiu, jak np. rozpoznawanie ziół, opatrywanie rannych. Mieliśmy też zadania, które dodawały adrenaliny, oparte na fabule, jak np. wykradanie chleba z niemieckich spichlerzy, odbijanie więźniów – opowiada jeden z harcerzy.

Wiele uczestników rajdu tereny wojenne przemierzało w strojach powstańczych. – Kaszkiety, marynarki, koszule, berety, spódnice na guziki, rozwiane włosy i te splecione w warkocze. I przede wszystkim opaski na ramieniu. Serce się radowało, a łzy stawały w oczach, gdy widziałam tych harcerzy. Patrzyłam na nich, jak na siebie sprzed lat. Opowiedzieli mi o swoim rajdzie, o zadaniach z wielkim szacunkiem i wielką świadomością, że te 75 lat temu to nie była zabawa, a walka o życie. Rozumieją to i doceniają. Dla mnie to największa nagroda – opowiada kombatantka, pani Janina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama