Nowy numer 46/2019 Archiwum

Trzeba było pozwolić Mu działać

Od 2014 r. w diecezji łowickiej pomagają nadzwyczajni szafarze Komunii św. W październiku do ich grona dołączyło 44 mężczyzn. – Ta posługa jest potrzebna, choć bardziej potrzebna jest modlitwa o nowe powołania, o nowych kapłanów – uważa jeden z nich.

Posługa nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. budzi czasem kontrowersje. Niektórzy wolą „przyjąć Komunię od kapłana niż od sąsiada”, inni widzą w nich niezbędną pomoc dla księży, których jest coraz mniej, albo samotni lub schorowani posługują na parafii... Kim naprawdę są mężczyźni, którzy podczas Mszy św. stoją z kielichem w ręku i podają Chrystusa takim jak oni?

Znak, że Bóg ma plan

Co roku w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu organizowany jest kurs na nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Do udziału w nim mężczyzn zgłaszają proboszczowie parafii, w których potrzebne są osoby do tej posługi. Nie są to ludzie „z ulicy”, ale panowie, którzy są blisko Boga i Kościoła. Są to głównie katecheci, liderzy i członkowie wspólnot, mężczyźni pełniący posługę kościelnych czy angażujący się w życie parafii i służący w niej wraz z rodziną. Przykładem na to, że to nie ich wybór czy ambicja, są przeżywane przez nich obawy i wątpliwości, czy są godni stanąć przed ołtarzem obok kapłana (w niewielu przypadkach – zamiast kapłana), by rozdzielać Komunię.

– Jest w nas nieustanna myśl: czy ja jestem godzien wziąć w swoje ręce Chrystusa Eucharystycznego i dać innym? – mówi Marek Kalisiak, szafarz z parafii w Starej Rawie. – Na pierwszy głos naszego powołania większość z nas była w stanie zareagować odwrotnie: „Panie, odejdź ode mnie, jestem człowiek grzeszny!” (por. Łk 5,8). Potem przyszedł czas dany nam przez proboszczów na podjęcie decyzji, modlitwę o rozeznanie i podjęcie decyzji. Przyszła refleksja, czy nie zareagowaliśmy „zbyt po ludzku” – dodaje. Kurs przygotowujący do posługi szafarzy rozpoczął się w marcu. Spotkanie ze słowem Bożym, kapłanami – na czele z ks. Piotrem Jóźwiakiem odpowiedzialnym za przygotowanie mężczyzn do podjęcia posługi, osobista modlitwa i refleksja pozwoliły kandydatom na spokojne rozeznanie i przyjęcie powołania. – W trakcie kursu, programu duchowego przyszły słowa Jezusa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”. Trzeba było pozwolić działać Bogu. Skoro postawił nas na tej drodze, to znak, że ma wobec nas plan. My musimy odpowiedzieć na Jego wezwanie – mówi M. Kalisiak.

– Ile rozmów odbyłem z moim spowiednikiem, wiemy tylko on, ja i Pan Bóg – mówi z humorem jeden z szafarzy. – Wiele wątpliwości we mnie było i wciąż jest. Mam ogromny szacunek do kapłanów i absolutnie nie czuję się godny zastępować ich w jakiejkolwiek czynności. Jednak wiem, że jest wielu księży, którym ze względu na wiek czy stan zdrowia trudno jest pełnić posługę tak, jak by tego chcieli – dodaje. – Pamiętam sytuację, gdy podczas odpoczynku nad morzem poszliśmy całą rodziną do kościoła. Eucharystię sprawował starszy kapłan, który już na początku przeprosił za swoją niedołężność. Bardzo mnie to zabolało, wzruszyło. Patrzyłem na niego ze łzami w oczach, gdy nie był w stanie unieść Hostii, kielicha i prosił, by podchodzić jak najbliżej ołtarza, by przyjąć Chrystusa, bo musi mieć oparcie w razie zachwiania równowagi. Był sam na parafii. Okres wakacji to też czas urlopów kapłanów i nie było komu go wspomóc – wspomina szafarz. – Do takich sytuacji nie powinno dochodzić. Dlatego myślę, że posługa szafarza jest potrzebna, choć bardziej potrzebna jest modlitwa o nowe powołania, o nowych kapłanów .

Dla mnie jest to niepojęte

Do grona szafarzy nadzwyczajnych diecezji łowickiej dołączył m.in. Sylwester Ornafa, tata kleryka IV roku, Piotra. Dla całej rodziny nie była to łatwa decyzja.

– Gdy ksiądz proboszcz zaproponował mi kurs, pierwsza myśl była taka: nie jestem godzien. Druga: muszę zapytać żonę – mówi pan Sylwester. – Do tej pory nie czuję się godny, ale każdy mój argument przeciw był odrzucany przez proboszcza. Odebrałem to jako wezwanie Kościoła do posługi, a Kościołowi się nie odmawia, choć osobiście wolę, by robili to kapłani. Jeden argument wygrał – moja żona musi się zgodzić – mówi szafarz. – Dla mnie jest to niepojęte. To ogromna odpowiedzialność i gdy mąż przyszedł do domu z informacją, że został wybrany, nie byłam w stanie tego zrozumieć. Oswajam się z tym, próbuję zrozumieć, choć w głowie mam cały czas myśl, że od tego są kapłani. Oni przygotowują się 6 lat, a tu półroczny kurs... – mówi Katarzyna Ornafa. – Ale Kościołowi się nie odmawia. Jeśli mąż został wybrany do tej posługi, to jak ja mogę sprzeciwiać się Kościołowi – mówi pani Kasia. Podjęcie decyzji i przyjęcie posługi w całej rodzinie „pracuje” cały czas.

– Odpowiedzialność jest olbrzymia, bo mam świadomość, że jestem grzeszny, a sama bliskość Ciała Chrystusa jest ogromnym przeżyciem. Jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy, denerwuję się, myślę po ludzku. To sprawia, że cały czas nie czuję się godny. To posługa wymagająca ogromnej pokory i nieustannej pracy nad sobą – mówi pan Sylwek. Wiele trosk związanych z pełnieniem posługi przez tatę ma też córka Weronika. – Dla mnie nie są to łatwe informacje. Najpierw Piotrek, który wstępuje do seminarium, gdy ja miałam w głowie ułożony inny plan na jego życie. Teraz tata, który podejmuje taką posługę. Mam taką cechę, że o wszystko się martwię. Teraz zastanawiam się, jak będą patrzeć na niego inni. Znają go, szanują, ale zbliżanie się do Kościoła, parafii, ołtarza zawsze wywołuje komentarze. Nie chciałabym, by były krzywdzące. Ta moja troska zmusza mnie też do większej modlitwy za Piotrka, tatę, bo wiem, że dla nich to też niełatwe zadanie i widzę, jak wielką świadomość i odpowiedzialność w sobie mają – mówi Weronika.

Pan Sylwester już teraz może służyć Bogu i ludziom, rozdając Chrystusa Eucharystycznego. Piotrek funkcję akolity otrzyma w czasie Wielkiego Postu. – Do tego momentu przygotowuję się od początku seminarium. Wierzę, że z Bożą pomocą już niedługo to nastąpi. Nie ma we mnie zazdrości, że tata już może rozdzielać Komunię, ja jeszcze nie, mimo że dłużej się przygotowuję. Większa jest potrzeba modlitwy za niego, za naszą rodzinę, bo to ogromna odpowiedzialność. Zwłaszcza że ja z dystansem podchodzę do posługi szafarzy nadzwyczajnych. Wolę, by Msza trwała dłużej, ale by Komunii udzielał kapłan, bo czas oczekiwania na błogosławieństwo jest wtedy czasem na osobistą modlitwę. Jednak wiem, że trzeba patrzeć w przyszłość. Mamy coraz mniej kapłanów i nie może być tak, że dopiero gdy zabraknie księży, będziemy prosić o posługę świeckich – mówi Piotr.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama