Nowy numer 46/2019 Archiwum

Nowych słów wymyślać nie trzeba

Niemal każda szkoła w ciągu roku wystawia wiele przedstawień, koncertów, apeli okolicznościowych. Ale w nie każdej nad scenariuszem czuwa Matka Boża.

Uczennice prywatnego Liceum Ogólnokształcącego w Szymanowie wraz z niepokalankami s. Beatą i s. Benedettą stworzyły „Oratorium o Pani Jazłowieckiej”. Wotum wdzięczności za 80. rocznicę koronacji Matki Ułanów stał się wartościową lekcją historii i początkiem przyjaźni między uczennicami i Matką Bożą, a także wychowankami i nauczycielkami.

Najpierw było słowo

Inicjatywa przedstawienia wyszła od matki przełożonej klasztoru pod koniec roku szkolnego 2018/2019. – W czerwcu pojawiła się pierwsza myśl o stworzeniu przedstawienia – wspomina s. Beata.

– Razem z s. Benedettą zastanawiałyśmy się, w jakim charakterze przygotować spektakl. Obie doszłyśmy do wniosku, że zwykle wyglądają one podobnie – wiersz, piosenka. Chciałyśmy zrobić to inaczej, ale przyszły wakacje, inne obowiązki, odpoczynek i temat odłożyłyśmy na bok – opowiada zakonnica. Pomysł wrócił i zyskał dość szybką realizację w nowym roku szkolnym. Siostry zdecydowały, że będzie to oratorium, do którego wiersze s. Beata zaczerpnęła z kronik. To utwory, które napisały absolwentki szymanowskiej placówki. Muzykę do większości utworów skomponowała s. Benedetta. – Utwory powstały na przestrzeni lat, bo dwie piosenki napisano, gdy jeszcze byłam w szkole średniej, a to było już kilka lat temu – mówi ze śmiechem s. Benedetta. Co ciekawe, nie były one nigdzie spisane. Dopiero teraz zakonnica przelała je na papier.

– Nie jest tak, że zmuszam się, żeby coś napisać. To jest kwestia natchnienia. Jak usiądę i będę się zmuszać, nic z tego nie wyjdzie. Czasem melodie przychodzą o 2.00 w nocy, czasem w drodze między celą a kaplicą – dodaje. Wymyślone w czasach szkolnych piosenki już wtedy przeznaczone były dla Pani Jazłowieckiej. W oratorium wybrzmiało siedem piosenek, z czego dwie to znane wychowankom i ułanom utwory. – „Matka jasna jak miłość” to wiersz wychowanki Aliny Kłopotowskiej-Fedorowiczowej z muzyką s. Bohdany od Zbawiciela, a „Szczęście i spokój” to hymn ułanów napisany przez mjr. Władysława Nowackiego i mjr. Lisowskiego. Cieszę się, że młode pokolenie mogło poznać te utwory, bo to też pewien etap włączenia ich w rodzinę jazłowiecką, a dla starszych wychowanek i absolwentek – wzruszający moment – wyjaśnia s. Beata.

Trudne, ale nie niewykonalne

Przygotowania do wystawienia oratorium trwały... tydzień. – To było trudne wyzwanie, bo stworzenie spektaklu o Maryi, który nie jest kiczem, nie jest łatwe. Przebieranie dziewczyn za Matkę Bożą już jest zbyt oklepane. Pierwotnie planowałyśmy, by oratorium odbyło się w kaplicy i było połączone z modlitwą, ale okazało się, że będziemy robić to w ciągu dnia, więc wszelkie dekoracje, światła nie miałyby sensu. Ostatecznie przeszłyśmy do auli. I tu pojawił się problem, jak ustawić figurę Pani Jazłowieckiej. Czy zamontować zdjęcie, przygotować projekcję... – opowiada s. Beata, reżyserka.

– Problem rozwiązał się sam z Bożą pomocą, bo okazało się, że na terenie klasztoru jest dużo mniejsza figura Pani Jazłowieckiej, która przyjechała do nas z Watykanu, po zamknięciu naszego domu we Włoszech. Chciałyśmy, by to oratorium było refleksyjne. Tyle pięknych słów zostało powiedzianych o Matce Bożej, że nie ma potrzeby wymyślać nowych określeń. Wydobyłyśmy te najpiękniejsze i najcenniejsze. Przeplatane muzyką oddały Jej hołd – dodają siostry. Udział w oratorium był też niezwykłą lekcją dla uczennic I klasy LO, które w takiej formie teatralnej brały udział po raz pierwszy. – Lubię występować przed publicznością, więc było to dla mnie przyjemnością. Historię sióstr i Pani Jazłowieckiej słyszałam już wiele razy, ponieważ moja rodzina przyjaźni się z niepokalanką. Jednak codzienne próby, słuchanie tekstów i piosenek pozwoliły, bym sama zainteresowała się mocniej tą historią. Dla mnie to cenna i potrzebna lekcja połączona z realizowaniem pasji, jaką jest teatr, sztuka – mówi Maria Terlikowska, uczennica. Dziewczyny zgodnie przyznają, że udział w przedstawieniu był przyjemnością, jednak łączenie nauki i prób w pewnym momencie stało się męczącym wyzwaniem.

– Sztuka sztuką, ale to był początek roku szkolnego. Siostry starały się nam ułatwiać łączenie zadań, ale wiadomo, że każdy ma też dany program do zrealizowania. Nie było to łatwe, ale nie niewykonalne – mówi Zosia Krupińska. – To był dobry czas, by lepiej poznać się z siostrami, koleżankami i samą Matką Bożą – dodaje Amelia Pawłowska. Oratorium wystawiono dwukrotnie – dla pielgrzymki wychowanek i dla rodziców. Każdorazowo jednak siostry, jak i uczennice przede wszystkim składały hołd Matce Bożej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama