Nowy numer 49/2019 Archiwum

Na granicy dwóch światów

O szukaniu korzeni, przyglądaniu się pracy archeologów zza płotu i refleksji przy ekshumowanych szczątkach dawnych skierniewiczan mówi Maciej Górski, geodeta i kolekcjoner.

Agnieszka Napiórkowska: Jesteś geodetą. Fachowiec w tym zawodzie powinien zwracać uwagę na detale, być dokładny i odpowiedzialny. Mówi się, że w Twoim zawodzie wyobraźnia przestrzenna i cierpliwość są na wagę złota. Do tego trzeba lubić pracę w terenie, niezależnie od pogody. Czy te cechy pomagają Ci także w pasjach, jakimi są kolekcjonerstwo i odkrywanie historii rodzinnego miasta – Skierniewic?

Maciej Górski: To prawda, takie cechy pomagają w wykonywaniu zawodu. Bardzo liczy się także intuicja geodezyjna, którą nabywa się razem z doświadczeniem. Bez bicia muszę się przyznać, że cierpliwości czasami mi brakuje. Oprócz wykonywania pracy w terenie geodeta analizuje opasłe tomy dokumentów archiwalnych, sam także takową dokumentację tworząc. To taka urzędnicza namiastka wpisana w tę profesję, podszyta umiejętnościami iście detektywistycznymi. I właśnie to ciągłe zgłębianie wiedzy, poszukiwania i analizowanie wykorzystuję także w swoich pasjach. Wszystko zaczęło się prawie 30 lat temu, kiedy młody chłopak pokochał zabytkowe motocykle. Kupował je w częściach, w drewnianych skrzynkach, kompletował i przywracał do życia. Z biegiem czasu pojawiło się zamiłowanie do starych zdjęć i pamiątek związanych ze Skierniewicami. I tak trwa to do dzisiaj. A w garażu stoi ponad 70-letni jednoślad, którym okazjonalnie poruszam się po rodzinnym mieście.

Mamy listopad, miesiąc, w którym wiele czasu poświęcamy naszym przodkom. Niektórym wystarcza wiedza o dziadkach. Inni szukają przodków do kilku pokoleń wstecz. Ty jesteś wśród tych innych. Masz swoje drzewo genealogiczne. Czego dzięki niemu się dowiedziałeś, co odkryłeś?

Kilka lat temu wpadłem na pomysł, aby o swoich korzeniach dowiedzieć się czegoś więcej. Myśl pojawiła się wtedy, kiedy tych, którzy jeszcze coś mogliby przekazać, po prostu zabrakło. Z pomocą przyszła koleżanka, która profesjonalnie zajmowała się tworzeniem drzew genealogicznych. Sam nie byłem w stanie tego zrobić. Nie poradziłbym sobie z językiem rosyjskim w formie pisanej. Trzeba mieć wprawę, aby to odszyfrować. Zdecydowana większość dokumentów archiwalnych powstała w zaborze rosyjskim. Z drzewa dowiedziałem się przede wszystkim, skąd przyszliśmy do Skierniewic. Przodkowie zamieszkiwali Lipce Reymontowskie, Popień pod Jeżowem, okolice Skierniewic, jak i wioski pod Kielcami. Byli zwykłymi chłopami, kowalami, górnikami (kopalnie miedzi). Przy jednych pojawia się nawet wzmianka „nobilis”, czyli pewnie zubożała szlachta zagrodowa. Jedna z gałęzi wywodzi się z mieszczan skierniewickich. I tu pojawia się ciekawy ślad. Moja prapraprababka była dzieckiem z nieprawego łoża, a wszystko wskazuje na to, że ojcem był oficer rosyjski. Jej grób (lub jedynie płytę nagrobną) odnalazłem na cmentarzu św. Stanisława.

Poznawanie przodków i wiedza o ich prawdopodobnym pochówku na cmentarzu przy kościele św. Stanisława sprawiły, że żywo interesowałeś się tamtym miejscem. Zza płotu przyglądałeś się pracom ekshumacyjnym prowadzonym przed budową parkingu. Ostatecznie, jak przystało na pasjonata historii, postanowiłeś przyjrzeć się wszystkiemu z bliska. Tak od razu, z otwartymi rękoma, archeolodzy Cię przyjęli?

Na początku faktycznie była to obserwacja „zza płotu”. Odważyłem się jednak i porozmawiałem z archeologami o możliwości współpracy. I udało się. Zacząłem tworzyć mapę ekshumowanego cmentarza, mając jednocześnie możliwość przyglądania się pracom terenowym. Myślę, że był to rodzaj symbiozy. Inwentaryzowałem każdą mogiłę i murowaną piwnicę. Archeolodzy chętnie dzielili się swoją wiedzą i spostrzeżeniami. Moim oczom ukazywał się świat sprzed ponad 200 lat. Pod podjętymi szczątkami pojawiały się kolejne, pochowane głębiej. W sumie były trzy warstwy, które w trzech różnych kolorach pomału wypełniały powstającą mapę. Układ pochówków zupełnie nie przypominał dzisiejszych cmentarzy. Trudno doszukać się alejek czy sektorów. Wszyscy, z drobnymi wyjątkami, byli pochowani głową w kierunku zachodnim. Widoczne były także ślady dewastacji cmentarza z czasów powojennych, szczątki zniszczone lub uszkodzone w trakcie budowy kanalizacji, wodociągu i przy układaniu kabli energetycznych. Nikt się z tym wtedy nie liczył. Nekropolia została formalnie zamknięta w 1945 r., przy czym pochówki nie odbywały się już od roku 1914.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama