Nowy numer 21/2020 Archiwum

Na dobry początek dnia

– To niezwykły czas, bo co roku uświadamiamy sobie, jak Bóg nas jednoczy i jak wiele życzliwości, chrześcijańskiej miłości jest wokół nas. To jest prawdziwe oczekiwanie na narodziny Dziecka – mówi Izabela Wiśniewska.

W całej diecezji wierni chętnie uczestniczą w porannych Eucharystiach, a kapłani w wielu parafiach dokładają wszelkich starań, by duchowe zadania i kierownictwo odnalazły swoje odzwierciedlenie w czynach i gestach. Niekiedy zaskakują, innym razem mobilizują uczniów i rodziców do modlitwy i działania. O tym, jak ważne w Adwencie są Roraty, świadczą już najmłodsi diecezjanie. – Mama zawsze powtarza, że „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. Wstaję o 5.45 i najpierw idę na Roraty, potem do szkoły, po zajęciach na dodatkowy angielski i później z tatą na basen. Ciężko jest rano wstawać, bo jeszcze jest ciemno za oknem i zimno na zewnątrz, ale gdy zaczynam od Mszy św., to później wszystko lepiej mi wychodzi. Bardziej się skupiam na lekcjach i na wszystko mam więcej czasu. Rodzice mówią, że to dlatego, że wcześniej wstaję, a ja sobie myślę, że to Matka Boża i Pan Bóg wynagradzają mi to, że nie śpię do 7.00 i codziennie chodzę z lampionem do kościoła, modlę się i czekam na Boże Narodzenie – mówi 8-letnia Karolina Wielgosz z okolic Sochaczewa.

Wiele parafii przystąpiło do programu Rorat „Małego Gościa Niedzielnego”, przeżywając ten czas z kard. Stefanem Wyszyńskim i jego słowami. Za przykładem przyszłego błogosławionego idą także dzieci i młodzież z parafii św. Bartłomieja w Domaniewicach. Ksiądz Tomasz Stępniak przygotował autorski program adwentowych Mszy porannych, w których przybliża postać kard. Wyszyńskiego, ale przede wszystkim zachęca, by czas oczekiwania na przyjście Chrystusa przepełniony był miłością. Idąc za słowami kardynała: „Mówi się, że czas to pieniądz. A ja wam powiem: czas to Miłość”, ks. Tomasz w czasie Rorat mobilizuje starszych i młodszych do podejmowania różnych zadań. Najważniejszym z nich jest obecność. – Cieszy mnie to, że w poranne Eucharystie zaangażowały się dzieci i młodzież ze szkoły. To są moi uczniowie, którym zaproponowałem stworzenie zespołu muzycznego, który dba o oprawę liturgii. Nie mieli obowiązku, nie musieli się zgadzać, a przychodzą na każde Roraty, angażują się i nie wstydzą się tego – mówi ks. Stępniak.

Po każdej Mszy roratniej uczestnicy otrzymują naklejki tworzące wizerunek kardynała, a także drobne upominki – słodkości czy jogurty ufundowane przez parafian. – Zdarzyło się, że 150 batonów to było za mało, by poczęstować wszystkich, ale po tym incydencie szybko zwiększyliśmy nakłady – śmieje się ks. Tomasz. Współpracę widać także między rodzicami, którzy często ustalają dyżury nie tylko we własnych domach, ale także wśród sąsiadów. – Roraty są codziennie. Każdy z nas pracuje, więc wiadomo, że nie codziennie uda nam się być z dziećmi na Mszy św. ze względu na różnorodność wykonywanych przez nas zawodów. Dlatego już kolejny rok z rzędu ustalamy między sąsiadami, kto danego dnia może spóźnić się do pracy i iść z gromadą dzieci najpierw do kościoła, a potem do szkoły – opowiada Izabela Wiśniewska z Sochaczewa. – Jak się chce, to wszystko można pogodzić. To też pokazuje, jak wiele osób wokół nas wyznaje takie same wartości, uczy dzieci, co jest ważne w życiu, ale też pokazuje, że czas Adwentu jest prawdziwym oczekiwaniem na narodziny Dziecka. Ustalamy dyżury opieki nad dziećmi w czasie Rorat, jakbyśmy chcieli nieść pomoc mamie, która ma pociechy i oczekuje kolejnej. Organizujemy paczki dla potrzebujących niczym wyprawkę dla Dzieciątka. Przygotowujemy się do zmian w życiu, które niosą za sobą narodziny. To niezwykle ważny czas dla nas, dorosłych, ale i dla naszych dzieci – dodaje Izabela.

Poczucie wspólnoty widoczne jest także w parafii Świętych Cyryla i Metodego w Żyrardowie, gdzie po Eucharystii i duchowym posileniu się Słowem wszyscy uczestnicy siadają do wspólnego stołu i rozpoczynają wspólnotowe śniadanie. Zaproszony jest każdy, kto chce przedłużyć czas wspólnej modlitwy, rozmowy, podejmowania postanowień adwentowych. – Po takim śniadaniu człowiek niechętnie idzie do pracy czy szkoły, bo „przy kanapce” poruszane są wszelkie tematy, które budują, interesują, zaciekawiają, dodają sił. Jednak to jest motywacja, by każdego dnia karmić się Słowem, ale i Miłością, którą najpierw przyjmujemy w Komunii św., a która potem wypływa z naszych rozmów, przy wspólnym – niemalże celebrowanym – posiłku. O tym, jak smakują nasze śniadania, trzeba się samemu przekonać i koniecznie przyjść głodnym – mówi Michał, parafianin.

O integracji wiernych, pomysłach na przeżywanie Adwentu i prawdziwym oczekiwaniu na narodziny Dzieciątka będziemy pisać każdego dnia na stronie: lowicz.gosc.pl, a także w następnym numerze „Gościa Łowickiego”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama