Nowy numer 43/2020 Archiwum

Lekcja wdzięczności

– To była bardzo pouczająca lekcja. Słuchając pani Asi, zdałam sobie sprawę, jak dużo mam. Widząc tamtejsze domy, szkoły, drogi, kościoły, pomyślałam, że mamy za co dziękować. Koniec z narzekaniem – wyznała Zuzia Kozłowska.

Uczniowie niewielkiej Szkoły Podstawowej w Lniśnie spotkali się z Asią Piątkowską, wolontariuszką misyjną, która przez trzy miesiące pracowała w Afryce. Spotkanie „Zambia w odcieniach miłości – misyjne opowieści” zorganizowała Anna Koczywąs, katechetka i opiekunka szkolnego koła wolontariatu. Kilka miesięcy wcześniej uczniowie wraz z rodzicami i nauczycielami przygotowali paczkę pełną przyborów szkolnych i piłek dla zambijskich dzieci. Wolontariuszka przeczytała uczniom list napisany przez ks. Pawła Fiacka SDS, w którym misjonarz dziękował za otrzymane dary.

Worek kukurydzy i piłka z liści

Pochodząca ze Skierniewic Joanna Piątkowska opowiedziała uczniom o swojej pracy wśród zambijskiej ludności, przygotowaniach do poświęcenia nowo wybudowanej świątyni, prowadzonych kursach przedmałżeńskich, rekolekcjach dla młodzieży i dorosłych, a także o życiu codziennym tamtejszej ludności. Zaskoczeniem dla uczniów były warunki, w jakich żyją i uczą się ich afrykańscy rówieśnicy, którzy – chcąc na przykład pograć w piłkę – najpierw muszą ją sobie zrobić z liści i sznurków. Brak zabawek, prądu, jedzenia, a także konieczność pracy w młodym wieku robiły na uczniach ogromne wrażenie. – W zambijskim buszu, aby dziecko mogło pójść do szkoły, rodzic musi kupić worek mąki kukurydzianej. Niestety, wielu na to nie stać – mówiła J. Piątkowska. Uczniowie z wielkim zainteresowaniem słuchali o budowie domów z patyków, jedynej studni, która służy całej wiosce, i tańcach będących główną atrakcją dla dzieci i dorosłych. Były opowieści o jadowitym wężu, którego pojawienie się sygnalizowały psy, pająkach polujących na komary mogące przenosić malarię, podróżach busem, któremu podczas jazdy wypadają drzwi, i Mszach św. trwających czasem niemal 3 godziny. Świadectwa wolontariuszki słuchano z zapartym tchem. Pytaniom nie było końca. Uczniowie chcieli wiedzieć, czemu Zambijczycy nie noszą butów, z czego wykonują instrumenty muzyczne, jakie mają imiona, jak spędzają święta, a także jak długo żyją, czy używają telefonów komórkowych i czy wszyscy są tak samo biedni. Nie brakowało też pytań osobistych, dotyczących motywów wyjazdu na misje i emocji towarzyszących Asi podczas powrotu do Polski. – Jestem zbudowana postawą dzieci, ich zasłuchaniem, cierpliwością i wrażliwością – wyznała wolontariuszka.

Hojność uczniów i mleczarzy

Niezwykła wrażliwość dzieci to niewątpliwie zasługa ich rodziców i nauczycieli, którzy przez cały rok zachęcają uczniów do pomagania tym, którzy potrzebują wsparcia. – Od kilku lat w naszej szkole działa klub wolontariatu. Należą do niego uczniowie z klas V–VIII, ale w organizowanych akcjach udział bierze cała szkoła – wyjaśnia A. Koczywąs. – Spotykamy się najczęściej przed konkretnymi akcjami. Kiedy trzeba coś zrobić, liczyć mogę na każdego – dodaje katechetka. W ciągu roku w szkole jako pierwsza przygotowywana jest akcja Papieska Kremówka, podczas której dzieci z pomocą rodziców pieką ciasta. W Dzień Papieski łakocie są sprzedawane. – Robimy też wiosenne kanapki. W zeszłym roku w szkole podczas tej akcji odbywało się spotkanie mleczarzy. Dzieci postanowiły poczęstować gości zdrowymi kanapkami. Musiały im smakować, bo mleczarze okazali dużą hojność – uśmiecha się pani Anna. W szkole przygotowywane są także torby miłosierdzia i kiermasze świąteczne. Uczniowie odwiedzają samotne i starsze osoby, pomagają też chorym dzieciom z gminy. – Przekazując zebrane dary, uczniowie chętnie odwiedzają osoby, dla których przeprowadzano zbiórki. Są to bardzo wzruszające spotkania. Tak było choćby w przypadku chorych bliźniaków czy Szlachetnej Paczki. Dziś widziałam, jak wielkie wrażenie na uczniach zrobiły nadesłane z Zambii zdjęcia pokazujące radość tamtejszych dzieci z otrzymanej paczki. Angażując się w wolontariat, nasi uczniowie doświadczają prawdy, że większa radość jest w dawaniu niż w braniu – przekonuje A. Koczywąs. Pod tym stwierdzeniem podpisuje się także misjonarka Asia. Wolontariuszka o Zambii opowiadała także w kawiarence działającej przy parafii Miłosierdzia Bożego w Skierniewicach. Więcej o misyjnej wyprawie skierniewiczanki w następnym numerze „Gościa Łowickiego”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama