Nowy numer 09/2020 Archiwum

Wtedy była praca, teraz przyjemności

– Kierują się swoimi zasadami, których my, młodsi, do końca nie pojmujemy, i mają jedną wadę – zawsze odchodzą w niewłaściwym momencie. Jednak bez naszych seniorów świat byłby taki ubogi... Pan Bóg wszystko doskonale zaplanował, nawet starość – mówi Adrianna Czarniecka.

Zbliża się Dzień Babci i Dziadka. Dla najmłodszych to ostatni dzwonek na przygotowanie laurki, zaproszenie dziadków na spektakl do szkoły czy przedszkola. Dla tych starszych – mobilizacja do znalezienia odpowiedniego upominku i, co ważniejsze, czasu dla swoich seniorów. Zaś dla babć i dziadków wielkie święto, którego nie mogą się doczekać. I choć wydaje się, że 21 i 22 stycznia to czas herbatki, szarlotki i kolejnego odcinka serialu u dziadków, to dziś seniorzy dużo aktywniej chcą celebrować ten dzień, przygotowując się do tego przez cały rok.

Z wnuczką na fitness

Przeglądając oferty domów kultury, ośrodków sportu i rekreacji w całej diecezji, można zauważyć, że coraz więcej ogłoszeń dotyczy seniorów. Niektóre z nich nawet „zabraniają” młodszym uczestniczyć w zajęciach, np. w aerobiku w wodzie na jednym z basenów. – To są zajęcia skierowane do osób po 60. roku życia. Chcemy, by każdy czuł się komfortowo, dlatego dla innych grup wiekowych są inne zajęcia. Starsi mieszkańcy mogą ćwiczyć w swoim tempie, zgodnie ze swoimi możliwościami i – co ważne – wśród osób w tym samym lub podobnym wieku – mówi Jowita Kowalec, instruktorka fitness. Seniorzy są coraz bardziej aktywni. – Mnie zachęciła wnuczka. Biegała na zajęcia fitness, później na siłownię i na to zawsze miała czas. A do babci zajrzeć to tylko na obiad – mówi Teresa Grabowska, seniorka z okolic Żyrardowa. – Zdenerwowałam się, sprawdziłyśmy z koleżanką oferty i poszłam z nią na ćwiczenia, żeby udowodnić wnuczce, że to strata czasu, bo biegać można po parku, nie trzeba na bieżni, a dźwigać ciężary to nie dla kobiet. Skończyło się tak, że razem z koleżanką i wnuczką trenujemy w tym samym klubie, oczywiście w różnych grupach, ale zawsze jedziemy razem i wracamy, więc po drodze mamy czas na rozmowę, po ćwiczeniach na herbatę, a ja czuję się o niebo lepiej i z 15 lat młodsza. A gdy ma się 74 lata, to naprawdę robi różnicę – mówi pani Teresa.

O tym, jak ważny jest sport, wiedzą też seniorzy z powiatu sochaczewskiego, którzy co roku biorą udział w olimpiadzie. Konkurencje sportowe, ale też intelektualne mają wielu zwolenników. Zawody szachowe, testy pamięci rozgrywane są równolegle z konkurencjami w strzałach na bramkę czy bieganiu slalomem. Chętnie dopingują ich wnuki. Potrzebę budowania i utrzymywania relacji między dziadkami i wnukami podkreśla także psycholog Aleksandra Czajkowska. – Ta relacja spełnia się na kilku płaszczyznach. Wśród nich na pewno są mądrość i doświadczenie, dzięki którym dziadkowie mają inną perspektywę na życie. Na ogół lepiej potrafią ocenić, co jest w życiu ważne, przekazać wartości. Poza tym wielką rolę odgrywa tu czas. Rodzice, którzy pracują dużo i poświęcają dla dzieci niewiele czasu w ciągu dnia, czasami wymawiają się, że w miłości nie liczy się ilość spędzonego czasu, ale jego jakość. Nie jest to do końca prawda. Okazuje się, że tu ważna jest i ilość, i jakość. Dziadkowie mogą być tymi, którzy są w posiadaniu tego właśnie bezcennego daru, jakim jest czas. Łatwiej jest przecież porozmawiać o czymś ważnym przy kubku ciepłego kakao, niż jadąc samochodem z zajęć na zajęcia. To może być szczególnie ważne dla rodziców samotnie wychowujących dzieci, którzy muszą szukać pozytywnych wzorców kobiecości czy męskości dla swoich dzieci. Babcia czy dziadek mogą wspaniale i z odpowiednią wrażliwością wprowadzić dziecko w kobiecy lub męski świat. Wiele osób, które wcześnie straciły matkę lub ojca, mówi w dorosłości, że dziadkowie zastąpili im tego brakującego rodzica – wyjaśnia psycholog. Z tym, że dziadkowie mogą dać dzieciom dużo spokojnego czasu, wiąże się też to, że mają do wnuków często większą cierpliwość niż obarczeni wieloma obowiązkami rodzice.

Doceniaj, póki nie jest za późno

Adrianna Czarniecka jest szefem kuchni w jednej z warszawskich restauracji. Jak zdradza, pasją do gotowania zaraził ją dziadek. – Po szkole zawsze przychodziłam do dziadków. Odrabiali ze mną lekcje, chodziliśmy na spacery, pilnowali mnie podczas zabaw nad okolicznym stawem. I zawsze w centrum tych naszych popołudniowych spotkań był obiad. Jego przygotowanie wiązało się z wielką zabawą i wielkim bałaganem w kuchni, o który denerwowała się babcia. Później były długie rozmowy przy posiłku. Najpierw o lekcjach, ocenach, relacjach z koleżankami i kolegami z klasy. Z wiekiem przeradzały się w pytania o chłopców, pierwsze miłości, wspomnienia dziadków i moje plany na przyszłość. Dziś wiem, że to były jedne z cenniejszych chwil w moim życiu – mówi Ada. – Wtedy wiele czasu spędzałam z dziadkiem, który przejmował pałeczkę w kuchni. On nauczył mnie podstawowych dań, babcia – ciast i deserów. Mimo że jestem szefem kuchni z wieloletnim już doświadczeniem, nie potrafię wydobyć tego smaku, który pamiętam z dań dziadka. Myślę, że to była zasługa przyprawy o nazwie „miłość do wnuczki”. W pracy zawodowej obowiązują mnie standardy i przepisy sanepidowskie, ale za radą dziadka zawsze będę podkreślać, że najlepszy bigos musi „swoje odstać”, a kładzione kluski pasują do wszystkiego i żaden mistrz kulinarny, komisja od gwiazdek Michelin nie zmieni tego zdania, bo tak powiedział dziadek i to jest święte – śmieje się Adrianna. – Doceniajmy naszych dziadków, póki nie jest za późno. Nasi seniorzy to wielki skarb, anioły, które są wśród nas. Mój odszedł nagle 15 lat temu. Serce pękło, świat się zawalił. Pozbierała je pasja, którą po nim odziedziczyłam, 11 przepiśników, które z nim stworzyłam, i świadomość, że czuwa nade mną mój prywatny anioł, który pomógł mi zdać egzaminy, zesłał fantastycznego faceta, a teraz gotuje dla Pana Boga – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama