Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Ale zabawa, sport, miłość...

Nie wszyscy są miłośnikami białego szaleństwa i wyjazdów. Sporo uczniów zdecydowało się na spędzenie zimowej przerwy w nauce w swoich miastach.

Ferie w województwie mazowieckim dobiegły końca. Dzieci i młodzież w poniedziałek zaczną szkołę, a rodzice... odpoczną.

– Kocham moje dzieci całym sercem, ale dwa tygodnie wolnego przy ich poziomie energii i kreatywności to dla mnie za dużo – śmieje się Joanna Rogalska, mama 6-letniego Franka i 11-letniej Wiktorii. – Basen, lodowisko, nauka gry w tenisa, kino, papugarnia. Było już chyba wszystko. Całe szczęście, że miasta wzięły pod uwagę desperację rodziców i godziny otwarcia poszczególnych obiektów były dłuższe, wprowadzono bilety ze zniżkami, a w wielu placówkach pracowali opiekunowie, którzy chętnie zajęli się dziećmi.

W Żyrardowie pierwszy tydzień ferii zorganizowano pod hasłem: „Ale ferie!”. Każdego dnia w Centrum Kultury „Resursa” odbywały się zajęcia tematyczne dla dzieci, które prowadzili żyrardowscy społecznicy, wolontariusze i pracownicy CK. Wśród propozycji pojawiły się m.in. dzień języka ojczystego, dzień sportu, dzień kota, nie zabrakło romantycznych akcentów dla dzieci i dorosłych z okazji walentynek.

Intensywny czas przeżywali także pracownicy Industrialnej Zagrody, wolontariusze i... zwierzęta. Wielbłądy Stefan, Nel i Charlie, renifery, osły i koty cierpliwie przyjmowały kolejne grupy dzieci i młodzieży. Sochaczew zaś przyciągał uwagę młodszych i tych trochę starszych „feriowiczów” zajęciami w Muzeum Kolejki Wąskotorowej. Zwiedzanie placówki przebiegło w duchu konkursów, zagadek, tańca i wspólnego ogniska. Nie zabrakło także wycieczek pociągiem retro, zdjęć i warsztatów. Drugi tydzień ferii obfitował w wydarzenia w pałacu w Sannikach. Tutaj ferie spędzano z Fryderykiem Chopinem, poznając tajemnice muzyki, ale i teatru. Pojawiły się także elementy świata przyrody i celebrowanie Dnia Przyjaźni.

– To były dobre ferie i to, że spędzone w mieście, wcale nie oznacza, że były nudne. Szkoda, że do kolejnych trzeba czekać cały rok, ale może w wakacje też będzie się działo – mówi z nadzieją Karol Mikulski z Żyrardowa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama