Nowy numer 44/2020 Archiwum

Odpoczynek na parkiecie

– Nasza wnuczka, dzwoniąc do domu, powiedziała: „Mamo, to najlepszy bal na świecie” – mówi Henryk Barwicki.

Organizowanie wesel, przyjęć, zabaw bez alkoholu to wciąż rzadkość. W tym roku po raz 9. Bezalkoholowy Bal Karnawałowy odbył się w Kutnie. W nocy z 15 na 16 lutego prawie 170 osób z różnych wspólnot parafialnych bawiło się w rytmie dobrze znanych przebojów dyskotekowych i ewangelizacyjnych. Impreza odbywała się pod hasłem: „Radość w trzeźwości”. Tydzień później w sali konferencyjno-bankietowej „Fiesta” na 17. Bezalkoholowy Bal Karnawałowy zaprosił Domowy Kościół Diecezji Łowickiej. Współorganizatorami wydarzenia były miasto Skierniewice i Stowarzyszenie „Dar Życia”. Idea organizowania obu rodzinnych balów bez procentów wyszła od ks. Mirosława Romanowskiego, obecnego proboszcza parafii św. Jana Chrzciciela w Kutnie.

Radośni chrześcijanie

W Kutnie pierwszy bal zorganizowano w remizie strażackiej. I już wtedy wydarzenie było strzałem w dziesiątkę. Nie inaczej było i w tym roku. Bilety rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Na dobrze znanym parkiecie sali w Zawadach pląsom nie było końca. Organizatorami wydarzenia byli parafia św. Jana Chrzciciela oraz członkowie niemal wszystkich wspólnot parafialnych. Do tańca i integracji zachęcał Henryk Kubiak, organista kutnowskiej parafii.

– Każdego roku staramy się do prowadzenia zabawy zapraszać inne osoby, tak by nie wkradła się nuda. W tym roku przewodzi jej pan Henio ze swoim zespołem. Gdy w niedzielę pójdziemy na Mszę św., będziemy słuchać tego samego głosu w nieco innym repertuarze. Z lekko zachrypniętymi głosami na swój widok wymienimy uśmiechy – mówi Krzysztof Stasiak, jeden z organizatorów. Wśród tańczących nietrudno było spotkać także duszpasterza. Ksiądz Mirosław najchętniej uczestniczył w tańcach ewangelizacyjnych. Lata wprawy sprawiły, że w tego rodzaju pląsach nie miał sobie równych.

– To łaska od Pana, że coś się we mnie przełamało. Kiedyś nie umiałem, nie lubiłem. A teraz robię to dla Pana i daje mi to radość – zdradza ks. Romanowski. – Dzisiaj ksiądz powinien być z ludźmi nie tylko w kościele, na Mszy św., w kancelarii, ale również na tego typu spotkaniach i zabawie, tak by wierni czuli, że ich rozumie i jest z nimi w atmosferze zabawy – dodaje proboszcz. Zadowolenia nie kryły także uczestniczące w zabawie pary, małżeństwa i rodziny, którym nie w głowie było podpieranie ścian. Wśród tańczących byli organizatorzy. – My się tu bardzo dobrze czujemy i bawimy. To jest miejsce, w którym możemy bez żadnego skrępowania być sobą, być radosnymi chrześcijanami – mówi Tomek Głowienka.

Wiele atrakcji przygotowano dla dzieci. Były konkursy, malowanie twarzy, zabawy z piłką, a nawet wyścigi, podczas których gubiono buty. Odbyło się też losowanie 30 cennych nagród rzeczowych. Po północy do sali wjechał ogromny tort, kolejna atrakcja balu. Uczestników imprezy zabawiał również zespół Harfa Dawida z Publicznej Szkoły Katolickiej im. św. Stanisława Kostki w Kutnie.

Wartość dodana

Zgodnie z tradycją skierniewicki bal rozpocznie się Mszą św., w tym roku w parafii Niepokalanego Serca NMP. Eucharystii przewodniczyć będzie moderator Domowego Kościoła ks. Paweł Pietrzak. O wygłoszenie homilii poproszono proboszcza parafii ks. Rafała Babickiego. – Głosząc słowo Boże, chcę uczestnikom balu zwrócić uwagę na często zapominaną rzecz – na odpoczynek. Żyjąc bardzo szybko, często zapominamy o tym, jak ważny jest czas zatrzymania, radości, zabawy, integracji. Po zakończonym dziele stworzenia Bóg odpoczął. My też musimy o to dbać. Wspólna zabawa jest do tego doskonałą okazją – przekonuje ks. Babicki.

W podobnym duchu wypowiada się także ks. Grzegorz Gołąb. – Nasze bale służą do godziwej rozrywki, pełnej harmonii, radości. Słowo daję, to dobre miejsce, wolne od używek. Za to pełne niezwykłej ludzkiej miłości i życzliwości. Jak to mówi dziś młodzież: prawdziwa petarda! – zapewnia. Podobnie jak w Kutnie, także w Skierniewicach nie zabraknie konkursów, nagród, zabaw integracyjnych, które poprowadzi wodzirej Radosław Florczak. Bawiące się dzieci odwiedzi Pan Sygnałek z policji, który opowie o bezpieczeństwie. Organizatorzy i uczestnicy nie mogą się już doczekać wspólnych pląsów.

– Nie należę do osób, które kochają zabawę na parkiecie, ale te nasze bale naprawdę lubię i chętnie na nie chodzę. Jest to ewenement, który ciągle mnie zadziwia. Myślę, że tym, co mnie dobrze nastraja, jest fakt, iż jest to zabawa bez procentów, podczas której wartością dodaną są pyszne jedzonko i rozmowy z przyjaciółmi i znajomymi – wyznaje Tomasz Chadamik, zaangażowany w organizację wydarzenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama