GN 43/2020 Archiwum

Bohaterowie przez duże „M”

Nazywani „brzydszą połową”, chłopami, facetami. Podczas gdy kobiety – damy, niewiasty, panie, płeć piękna – nie mogą zdecydować się, z której oferty skorzystać, mężczyźni potrzebują tylko... Właśnie – czego potrzebują mężczyźni?

Dzień Kobiet widać na każdym kroku. Promocje na popularne kosmetyki, dodatkowe projekcje w kinach, nowości książkowe i muzyczne, koncerty, rabaty, specjalne „kobiece” menu w restauracjach... Jednak dwa dni później – 10 marca – świat nie szaleje z powodu Dnia Mężczyzn. Nie ma wiertarek w promocji, opony wciąż kosztują wiele, a cena paliwa nie zamierza „świętować”. Jedyne zniżki to te na alkohole... Czy panom to nie przeszkadza? Może Dzień Mężczyzny jest codziennie? A może panowie nie mają potrzeby, by celebrować ten dzień? Zapytałam mieszkańców diecezji w różnym wieku, co sądzą na ten temat.

Jeden prezent wystarczy

Ilu mężczyzn na świecie, tyle zdań. – Panowie mają podejście bardziej swobodne, często nie lubią się angażować w rozwój mentalny, są bardziej skryci i nie mają potrzeby dzielić się swoimi przemyśleniami z innymi – uważa Mateusz Kozłowski. – Kobiety są bardziej wymagające. Gdybyśmy my zapomnieli o Dniu Kobiet, to byłoby piekło na ziemi – żartuje Karol Kopczyński, student z Żyrardowa.

– Mam 25 lat, więc dla mnie Dzień Mężczyzny znany jest od kilku lat, ale jakoś szczególnie nie jest celebrowany. Moja dziewczyna o nim pamięta i zawsze dostaję drobny upominek, wychodzimy razem, ale reszta kobiet jakoś nie przywiązuje do niego uwagi. Mimo to nie mogę narzekać, że czuję się niedoceniony. Myślę, że my, faceci, mamy Dzień Mężczyzny codziennie, a przynajmniej kilka razy w tygodniu – śmieje się Karol. Podobne zdanie ma Witold Majewski, 75-latek. – Długo już na tym świecie żyję i nigdy nie obchodziłem Dnia Mężczyzny. Myślę, że nie mamy potrzeby dostawania prezentów, zniżek na perfumy czy kremy do golenia. Największym prezentem dla mężczyzny jest wspaniała kobieta. Ja taki prezent mam od 53 lat i moja Tereska jest prezentem na każdą okazję – mówi wzruszony pan Witold.

Nieodkryte bogactwo

– Do niedawna, choć kojarzyłem, że jest coś takiego jak Dzień Mężczyzn, nawet nie wiedziałem, kiedy się go obchodzi. Jednak zupełnie mi nie przeszkadza, że to święto nie jest celebrowane tak, jak Dzień Kobiet. Szczerze mówiąc, zawsze gdy dostawałem upominek czy składano mi życzenia z okazji Dnia Mężczyzn, byłem zaskoczony. Coś w stylu: „O, to dzisiaj” – mówi Maciej Kozłowski. – Myślę, że o Dniu Mężczyzn pamiętają częściej kobiety niż mężczyźni. Ale nie przeszkadza mi, że to tak wygląda. Wydaje mi się, że nie ma w nas potrzeby celebrowania tego dnia. Choć przyszła mi teraz taka refleksja, że w Dzień Kobiet bardzo podkreśla się prawdziwe piękno kobiet, wasz wdzięk i istotę kobiecości. Gdyby w ten sposób celebrować Dzień Mężczyzn – promując prawdziwą męskość, która, moim zdaniem, wiąże się z odpowiedzialnością, wiernością, troską, siłą charakteru – mogłoby to być coś wartościowego – dodaje Maciej.

Mówiąc o celebrowaniu Dnia Mężczyzn, nie sposób nie zapytać, czy panowie potrzebują także duchowego przeżywania tego święta. W diecezji łowickiej panie od 7 lat celebrują Diecezjalny Dzień Kobiet. Jest duszpasterstwo kobiet, są rekolekcje, spotkania. Nie ma jednak duszpasterstwa mężczyzn, nie ma Diecezjalnego Dnia Mężczyzn. – Tego to faktycznie zazdroszczę kobietom, że potrafiły się tak zmobilizować. Przypominam sobie I Diecezjalny Dzień Kobiet, byłem tam wtedy. Rok temu zajrzałem na chwilę do hali przy ul. Pomologicznej. Jest rozmach. My, mężczyźni, może nie widzimy konieczności, by organizować tego typu rzeczy, ale nie oznacza to, że nie ma takiej potrzeby – mówi Marek Kozłowski, mieszkaniec Skierniewic, nauczyciel, tata Macieja i Mateusza.

– Chyba 1,5 roku temu uczestniczyłem w konferencji Tato.net w Warszawie. 500 ojców, wykłady, przeróżne warsztaty. Niesamowite! Wszyscy zaangażowani. Tylu fantastycznych ojców, w różnym wieku... Pewnie brakuje w diecezji inicjatywy przeznaczonej dla mężczyzn, żebyśmy mogli się spotkać, tak po męsku – mężczyźni różnych zawodów, różnych aktywności, różnych powołań. My też mamy wewnętrzne bogactwo, choć być może musimy odbyć dłuższą drogę niż kobiety do odkrycia tego bogactwa. Nie jest prawdą, że jesteśmy płytcy, choć możemy sprawiać takie wrażenie. Najlepiej gdy drogę do głębi własnego serca mężczyźnie wskaże drugi mężczyzna. Jeśli kobieta prowadzi go do tego, może być to odebrane jako „zmiękczanie” faceta. A tego facet nie chce, bo obawia się, że może utracić swoją siłę – wyjaśnia Marek. – My się spotykamy, ale na siłowniach, w pubach, na rybach – żartuje.

– Żeby zorganizować takie wydarzenie, trzeba kilku mężczyzn, którzy będą chcieli je przygotować. A takich, widać, brakuje. Być może mężczyźni nie uważają, że jest taka potrzeba, by spotkać się w konkretnej przestrzeni i pomyśleć nad męskością w świecie dzisiejszym. Być może nie ma takiego ciśnienia, bo w internecie jest całe multum propozycji, materiałów, warsztatów (mam na myśli wartościowe rzeczy), przeznaczonych dla mężczyzn. – Osobiście nie odczuwam takiego braku, bo znam wielu wartościowych mężczyzn, z którymi mam dobre relacje, są dla mnie wsparciem i inspiracją. Ale myślę, że jeśli pojawiłaby się inicjatywa Diecezjalnego Dnia Mężczyzn, chętnie wziąłbym w nim udział. Myślę, że takie spotkanie wniosłoby bardzo wiele dobrego w życie mężczyzn, ale i kobiet – dodaje Maciek.

Jak św. Józef

Choć większość panów uważa, że nie ma potrzeby celebrowania swojego dnia, wielu szczególnie przeżywa inny marcowy dzień jako swoje święto – 19 marca, uroczystość św. Józefa. – To jest wzór do naśladowania. I myślę, że to jest najpiękniejsza postawa mężczyzny, jaka była na świecie. Heroizm faceta polegający na spełnianiu woli Bożej w pokorze, w cichości i choć z początku w duchu niezrozumienia, lęku, wewnętrznego buntu, to w pełnej otwartości na słowo Boże i Jego wolę – mówi Krzysztof Jakubiak.

– Należę do wspólnoty ewangelizacyjnej i jeżdżąc po Polsce, grając w zespole chrześcijańskim, obserwuję, ilu mężczyzn przychodzi na nasze spotkania, ale też zagląda do kościołów w czasie, gdy nie ma Mszy. To są właśnie bohaterowie dnia codziennego, Mężczyźni przez duże „M”, którzy przeżywają swoje problemy bez oddawania ich światu, bez warsztatów, wykładów, ale w modlitwie, w ufności Bogu. Nas jest naprawdę wielu – naśladowców św. Józefa, i myślę, że ważniejszy od 10 marca jest dla nas jego dzień – opowiada. – Swoją drogą, zdecydowanie lepiej świętować z Józefem niż z 40 Męczennikami – dodaje z humorem Krzysiek.

Zapytaliśmy także kilku kapłanów o to, czy mają potrzebę świętowania Dnia Mężczyzn. Zdecydowanie wybierają uroczystość św. Józefa. Cieszą ich życzenia i ciepłe słowa składane w Wielki Czwartek, choć i życzeń 10 marca nie brakuje. – Wydaje mi się, że my, księża, nie przykładamy wagi do takich świąt. Są ważniejsze i w XXI w. rzeczywiście lepiej się zwracać ku autorytetom, którymi są Chrystus i św. Józef. Dobrze ich naśladować, a czasem... zacytować św. Józefa. Lepszego cytatu nie usłyszycie – puszcza oko jeden z nich.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama