Nowy numer 44/2020 Archiwum

Czas łaski, a nie ograniczeń

O zatrzymaniu, które służy rozwojowi, dziękczynieniu będącym lekarstwem na pandemię i łamaniu schematów mówi ks. dr Mirosław Nowosielski, psycholog.

Agnieszka Napiórkowska: Od kilku tygodni tematem numer jeden jest koronawirus. Czy czas pandemii może być dla nas okazją do lepszego poznania siebie, dokonania jakiejś rewizji wewnętrznej?

ks. dr Mirosław Nowosielski: Zacznę od tego, że jest to czas trudny, ale też czas zatrzymania. I to jest bardzo ważne. Człowiek w rozwoju duchowości i osobowości potrzebuje takiego czasu, potrzebuje zupełnego wyciszenia. Ten czas taką okazję nam daje. Trzeba ją tylko dobrze wykorzystać. Mamy czas na autorefleksję. Możemy skupić się na trzech elementach dojrzałości osobowości, którymi są autorefleksja, samodzielność myślenia i umiejętność prawidłowego myślenia, nie emocjonalnego. I warto to dobrze wykorzystać. To jest wspaniały czas, który przede wszystkim powinien być okazją do przyjrzenia się sobie. Normalne tempo życia strasznie nas goniło. Ludzie nie mieli czasu zastanowić się nad sobą.

A czy nie jest też tak, iż żyjąc na pełnych obrotach, wiele osób miało przekonanie, że wszystko jest dobrze? W pędzie trudniej dostrzec fakt, że nie budujemy pogłębionych relacji?

Tak jest. Teraz możemy zadbać o poprawę komunikacji w rodzinach. Możemy być razem. Możemy, grając choćby w chińczyka, na nowo uczyć się interakcji. Można wspólnie wiele zrobić: pójść na samotny spacer z mężem lub z żoną, posiedzieć obok siebie w ciszy po to, by zobaczyć, co się wówczas we mnie dzieje. Warto ten czas na to wykorzystać. Można też zrobić porządek w biblioteczce, spisać historię swojej rodziny, uporządkować dokumenty. Osoby samotne mogą nadrobić lektury. To jest czas odkrywania siebie. W zagonieniu gubimy swoje człowieczeństwo. Bardzo istotne jest zadbanie o swoją rodzinę, która jest tak ważna. I – co trzeba podkreślić – ważna nie tylko dla wierzących, ale dla wszystkich. Także ateistów. Kwarantanna czy ograniczenie spotkań są także okazją do pogłębienia swojej duchowości. To, że jest zmniejszona liczba osób w kościele, nie znaczy, że nie można korzystać z sakramentów. Ostatnio przypomniano nam, co to jest duchowa Komunia św. Pamiętajmy, że tylko osoby zarażone czy będące w kwarantannie są izolowane. Większość ludzi może zaprosić księdza czy umówić się z nim na spowiedź, rozmowę.

Dla niektórych może być to trudne. Do tej pory wszystko było podane na tacy. W kościołach nie było ograniczeń. Ludzie mieli poczucie, że spełnili obowiązek i mieli pokój serca. A teraz o swoją wiarę muszą zabiegać.

Bez wątpienia jest to czas, w którym o to, co dla mnie ważne, muszę zawalczyć. Relacja z Panem Bogiem jest osobowa. Ja też muszę podjąć konkretny wysiłek. O tym także mówi Ewangelia. Wystarczy przywołać cud w Kanie Galilejskiej. Jezus mógł uczynić cud przemiany, pstrykając palcem, a jednak tak nie zrobił. Kazał nanosić wody. Ludzie się napracowali i dopiero On zamienił wodę w wino. Bóg nie robi za człowieka tego, co do człowieka należy. Dlatego ważne jest, byśmy my nauczyli się tego, co sami mamy robić. Byśmy zauważyli naszą podmiotowość. Sprzyja temu właśnie autorefleksja wtedy wiem, co robię, jaki wysiłek podejmuję. Mamy też czas na to, by lepiej poznać słowo Boże, mamy czas na medytację. Wiele osób może nie wiedzieć, od czego zacząć. Ważne jest, by ułożyć sobie regulamin dnia. Tak na przykład zrobił prymas Stefan Wyszyński podczas internowania, co pomagało mu przeżyć samotność i żyć twórczo. Znamy owoce tego czasu – choćby Wielką Nowennę, która wtedy się zrodziła. Jestem przekonany, że w tym czasie ludzie będą mieli wiele wspaniałych pomysłów rodzinnych czy zawodowych.

Czy nie sądzi Ksiądz, że aby ten czas dobrze wykorzystać, musimy na niego spojrzeć jako na czas podarowany, a nie czas ograniczeń, zakazów? Od naszego nastawienia wiele zależy.

Tak, trzeba uznać, że jest to czas łaski. Tak potrafił na trudny czas patrzeć niechrześcijanin Wiktor Emanuel Frankl, który trafiając do obozu Auschwitz, podjął chrześcijańską wizję. Będąc tam, nie mógł zmienić warunków, bo był zniewolony, ale – jak zapisał w swoich pismach – zrobił jedną rzecz: zmienił swoje nastawienie. Ta zmiana jest bardzo ważna. Mamy teraz czas, mamy okazję zobaczyć obszary, z których uciekaliśmy. I tu znów wraca zagadnienie autorefleksji. Człowiek musi jej dokonywać, by się dobrze rozwijać. Znany nam wszystkim filozof o. Mieczysław Krąpiec nie tylko jeździł na rekolekcje, ale także raz w roku na pełne trzy dni wyjeżdżał i przyglądał się sobie. To mu zawsze dawało nowe spojrzenie. Gonitwa, w której tkwiliśmy, sprawiała, że tłumiliśmy potrzeby, które się w nas rodziły. A teraz warto się im przyjrzeć i zobaczyć, jacy naprawdę jesteśmy.

A to pomoże w życiu duchowym, w przygotowywaniu się choćby do sakramentu pokuty, do podjęcia zadośćuczynienia.

To jest kolejna sprawa. Reflektując nad swoim życiem, zwalniając, mamy szansę inaczej spojrzeć choćby na rachunek sumienia. My często robimy go według wyliczanki. A to nie tak. Kluczem do dobrego rachunku są przecież uczucia i emocje. Warto się podczas ciszy zastanowić, dlaczego na przykład jestem na kogoś zły. Co to o mnie mówi? Jakie uczucia się we mnie rodzą? W pewnym momencie przyjdzie odpowiedź. A gdy jeszcze przy takiej refleksji poprosimy o pomoc Ducha Świętego, to On nas poprowadzi. Często kierujemy się emocjami i mówimy: „Ja do niego nic nie mam, ale widzieć go nie chcę”. Jak to nic do niego nie masz? Masz, i to bardzo dużo. Trzeba odkryć, co mam, co jest we mnie. Nazwać to. Nie trzeba od razu podejmować decyzji. Na pierwszym etapie najważniejsze jest przyjrzenie się sobie. Trzeba powiedzieć, że my mało znamy siebie samych. Znajomość siebie to, jak już powiedziałem, element dojrzałości w duchowości. To podstawa. Znając siebie, mogę się kontrolować. Kiedy będzie na przykład budziła się irytacja, to ja ją nazwę po imieniu i nie będę się nią kierował. Nie znając siebie, nie pokieruję sobą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama