Nowy numer 43/2020 Archiwum

Trudny powrót

Wraz z 6 maja placówki dla maluchów w całej Polsce mogły wznowić działanie. Jednak mimo zniesienia przez rząd restrykcji, większość z nich pozostała zamknięta.

Rząd wydał decyzję tuż przed weekendem majowym. Dla wielu organów prowadzących placówki edukacyjne i opiekuńczo-wychowawcze to zbyt krótki czas, by dostosować je do nowych obostrzeń, wymagań sanitarno-epidemiologicznych i przygotować program nauczania na najbliższy czas. Choć podstawa programowa nie zmieniła się, pojawiło się wiele komplikacji co do wykonywania pracy nauczycieli i pracowników placówek, a także wobec tego, jak zachować wszelkie zasady bezpieczeństwa wśród najmłodszych, którzy dopiero poznają świat.

Z wzajemnej troski

W regionie wciąż zamknięte pozostają diecezjalne przedszkola w Łowiczu, Skierniewicach i Sochaczewie. A także miejskie przedszkola i żłobki w Łowiczu, Skierniewicach, Żyrardowie, Głownie, Łęczycy, Kutnie, Sochaczewie i Rawie Mazowieckiej. Także gminne placówki wstrzymały powrót nauczycieli i wychowanków. 6 maja, jako jedna z nielicznych, na otwarcie przedszkoli zezwoliła gmina Kocierzew. Organ prowadzący, dyrektorzy, grono pedagogiczne i rodzice podejmowali wiele rozmów na temat powrotu do „normalności”. Głosy były solidarne i jednoznaczne. – Chciałabym wrócić do pracy, do nauczania, do patrzenia, jak dzieci z dnia na dzień wychodzą z większymi umiejętnościami – mówi Anna Kwiatkowska, nauczycielka przedszkola.

– Jednak teraz nie możemy się nawzajem narażać. Nie tylko na zakażenie koronawirusem, ale też na strach, lęk, niepewność, nienaturalne zachowania. Chodzi głównie o dzieci. Nie są przyzwyczajone do trzymania dystansu między sobą, do tego, żeby nie bawić się blisko siebie, że nie widzą naszej mimiki twarzy, nie ma czułych gestów. To może wydają się drobnostki, ale coś, czego uczyliśmy dzieci przez rok, dwa, trzy lata, musimy odwrócić w ciągu kilku dni. Zmienić ich światopogląd, funkcjonowanie, a jednocześnie tłumaczyć, że to chwilowe... To jest niemal nierealne, ale pewnie przyjdzie nam się z tym zmierzyć – mówi A. Kwiatkowska.

Dylematy różnych stron

Także włodarze miast i gmin podkreślają, że powrót do żłobków i przedszkoli będzie niezwykle trudny i wymagający, głównie pod względem organizacji miejsca pracy i opieki. Jak podaje Urząd Miasta w Żyrardowie: „Przedszkola będą dodatkowo zaopatrzone w zewnętrzne dozowniki, płyny do dezynfekcji rąk i powierzchni, fartuchy i czepki, przyłbice lub okulary ochronne, maseczki chirurgiczne oraz rękawiczki jednorazowe (...). W każdym przedszkolu będzie przygotowane wyodrębnione pomieszczenie (izolatka). Każde dziecko przed wejściem do placówki będzie miało wykonywany pomiar temperatury. Dlatego zostaną przeorganizowane ciągi komunikacyjne prowadzące do budynków”.

Podobnie będzie i w innych miastach. Będą zajmować się tym osoby wyznaczone, tak, by nauczyciele mogli skupić się na swoich obowiązkach, których nie będzie brakowało. W ich przypadku największym wyzwaniem i pytaniem, które zadają sobie podczas przygotowań do powrotu, jest to, jak będzie wyglądać dualność nauczania. Czy ten sam nauczyciel – wychowawca grupy ma jednocześnie przygotowywać zajęcia online i prowadzić zajęcia opiekuńczo-wychowawcze w placówce?

– Do zajęć online przygotowuję się kilka godzin. Owszem, są pomoce dydaktyczne, ale one są dla mnie. Ja muszę to zmienić tak, by rodzic zostający z dzieckiem w domu wiedział, co i jak robić, by dziecko zrozumiało, chciało się zaangażować, a nauka nie była „za karę”. Nie chcę tu absolutnie odmawiać rodzicom umiejętności przekazu, ale nie wiem, czy byliby zadowoleni, gdybym wysyłała im polecenia w formie: „Proszę wykonać ćwiczenia rozwijające sprawność manualną i grafomotoryczną przy użyciu farb, pędzla i nitki”. Muszę dokładnie opisać, jak ma wyglądać to ćwiczenie, co rozwija i dlaczego w ogóle je wysyłam. Jeśli do tego miałabym dołożyć godziny przygotowań do zajęć w placówce, to nie mam już czasu, by zająć się własnym dzieckiem, które też potrzebuje pomocy w lekcjach – mówi Maria Grzelewska, wychowawca grupy 6-latków w grójeckim przedszkolu.

Codziennie wiele rozmów toczy się wśród nauczycieli i organów prowadzących, by zapewnić dzieciom i nauczycielom jak najlepszy powrót. Większość placówek zapowiada, że działalność wznowi po 24 maja. Do tego czasu sale zajęciowe przejdą wielkie zmiany. Znikną m.in. pluszaki, dywaniki, maty sensoryczne, wykładziny, firanki, rolety, elementy, które trudno zdezynfekować. Taki widok może nie tylko zaskoczyć dzieci, ale nawet je wystraszyć. Dlatego przed powrotem dzieci do przedszkola nauczyciele apelują, by dużo rozmawiać z dzieckiem, jak może wyglądać nowa rzeczywistość, oswajać i wspierać, by powrót po długiej nieobecności nie był aż tak bolesny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama