Nowy numer 43/2020 Archiwum

Z notatek ucznia

– Parafrazując słowa Kanta, ks. Jan Twardowski często mówił do mnie: „Ty jesteś jedynym moim uczniem, który mnie zrozumiał. I to źle mnie zrozumiał” – śmieje się ks. Stanisław Banach.

Na rynku wydawniczym pojawiła się publikacja „Iskry niezgasłe” autorstwa ks. dr. Banacha, proboszcza parafii św. Jakuba w Głownie. Książka, obok osobistych wspomnień autora, jest zapisem lekcji języka polskiego, jakie ks. Twardowski głosił w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Jak podkreśla autor, publikacja powstała z potrzeby serca, jako spłata długu wdzięczności, który zaciągnął wobec księdza mędrca. Pozycja wzbogacona jest fotografiami miejsc, w których ks. Twardowski się modlił, sprawował liturgię, mieszkał, odpoczywał. Nie brakuje też zdjęć ks. Banacha z różnych okresów jego życia, a także fotografii ks. Jana. Autor pozycji o ks. Twardowskim literaturą interesował się – jak sam mówi – od zawsze.

– Chciałem nawet być polonistą – zdradza. Pierwszą książką, którą czytał pod kołdrą, gdy gaszono mu światło, był „Robinson Crusoe”. Później, w czasach licealnych, był pod ogromnym wrażeniem książki Karola Schultza „Kamień i cierpienie”, poświęconej życiu i twórczości genialnego mistrza odrodzenia włoskiego – Michała Anioła. W stronę poezji pociągnął go… ks. Twardowski, który był dla głowieńskiego proboszcza nie tylko wykładowcą, poetą, niedoścignionym wzorem, duchowym przewodnikiem, ale także przyjacielem. We wstępie ks. Banach przyznaje, że ks. Twardowski i duszpasterskie klimaty w kościele sióstr wizytek były jego drugim równoległym seminarium duchownym przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Autor „Iskier niezgasłych” z postacią i twórczością księdza poety spotkał się na I roku studiów w warszawskim seminarium duchownym pod koniec października 1972 roku. „Cechą charakterystyczną zajęć z literatury prowadzonych przez księdza Twardowskiego był – jak pamiętam z pierwszego wykładu – ogólny szum w sali, półgłośne rozmowy kleryków i tylko w pierwszej i drugiej ławce słychać było niezbyt głośno mówiącego z katedry Profesora. To, co przebijało się przez szum i gwar kleryckich głosów, miało błysk i wagę samorodków złota wyrzuconych z niepozornej kopalni” – napisał we wstępie ks. Banach.

Warto wspomnieć, że konwersatorium z języka polskiego i literatury religijnej było tylko na I roku studiów kleryckich. Autor „Iskier niezgasłych”, bodaj jako jedyny, starał się w wykładach ks. Jana uczestniczyć przez całe 6 lat pobytu w seminarium. –To był mój mistrz, którego słowo sprawiało, że chciało się to słowo zachować, karmić się nim. Dlatego podczas wykładów siedziałem bardzo blisko, wszystko skrupulatnie notując. Profesorów w seminarium podzieliłbym na dwie kategorie, tak, jak dzielił spowiedników ks. Twardowski: na rzemieślników i artystów. Rzemieślnicy, jak to rzemieślnicy, wykładali rzemiosło, ale byli tacy, którzy ukazywali piękno. Ksiądz Jan porywał pięknem i wielką mądrością tego, co przekazywał. Historia literatury była pretekstem do ukazywania prawdy o życiu. To biło z jego kazań w kościele, a następnego dnia właściwie tę samą tematykę często podejmował na wykładzie języka polskiego. Widać było, że są to sprawy przemyślane, przemodlone – wspomina głowieński proboszcz. O ks. Twardowskim ks. Banach może opowiadać godzinami, wskazując na jego pokorę, głębię, wrażliwość.

– Ksiądz Jan starał się nie celebrować swojej osoby. Chodził lekko przygarbiony, z fioletową torbą w ręku. Mówił licho, słabo. Ale gdy odprawiał Msze św., zanurzał się w obecność mistyczną. Wykłady też traktował jak misterium. W kazaniu, które wygłosił podczas moich prymicji, dziękował mi też za dar przyjaźni. To dla mnie wielkie wyróżnienie. Z napisaniem książki nosiłem się długo. Jak już powiedziałem, powstała ona na podstawie zapisków, które robiłem podczas wykładów. Nie brakuje w niej też osobistych wspomnień. Od kilku osób, które już przeczytały książkę, usłyszałem wiele ciepłych słów. Nauczycielki języka polskiego przyznały, że na podstawie zapisków poprowadziły już niejedną lekcję. Przekazując bogactwo polonistyki seminaryjnej ks. Jana, mam nadzieję, że może jakiś ksiądz, a także jacyś świeccy wezmą do ręki ten tom i wspomną mojego profesora – dodaje ks. Banach. „Iskry niezgasłe” spotkały się z bardzo ciepłym i pozytywnym odbiorem czytelników. Po książkę chętnie sięgają miłośnicy poezji ks. Twardowskiego, kapłani, nauczyciele, uczniowie. Ci ostatni po lekturze potrafią zaskoczyć swoich profesorów niezwykłe dojrzałym spojrzeniem i szeroką interpretacją utworów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama