Nowy numer 43/2020 Archiwum

Widzę zmiany we mnie

Uzdrowiona, nawrócona i w pełni oddana Bogu. Jednak droga do osiągnięcia tego stanu była długa, pełna zakrętów, ale i pełna obecności Najlepszego Przewodnika. O szukaniu swojej drogi życia, rozeznawaniu powołania i łaskach, jakie otrzymała i otrzymuje, opowiada Wioletta Biała, dziewica konsekrowana.

Magdalena Gorożankin: Dziewica konsekrowana to wciąż rzadko spotykana forma indywidualnego życia konsekrowanego. Kiedy, w jakim momencie swojego życia, w jakiej sytuacji poczułaś, że masz powołanie do życia konsekrowanego, do tej konkretnie formy, a nie do życia w zgromadzeniu zakonnym?

Wioletta Biała: Była to długa droga. Rozeznawanie powołania nie było proste. Zawsze myślałam, że moim powołaniem jest małżeństwo. Wszystko zaczęło się, gdy w wieku 25 lat zostałam uzdrowiona z raka. Wtedy powiedziałam: „Boże, Ty wysłuchałeś mojej modlitwy, dlatego ja chcę być i żyć dla Ciebie”. W 2008 r. przeprowadziłam się do Żyrardowa i zamieszkałam sama. Bóg wyprowadził mnie, by mógł mówić do mojego serca. W czerwcu tego samego roku, będąc na kursie Filip, podczas modlitwy wstawienniczej usłyszałam słowa: „Pan przychodzi z łaską powołania, są to zaślubiny Pana, Pan zaprasza do realizacji powołania”. Wtedy nie rozumiałam tych słów i trudno było mi je przyjąć, bo w głowie miałam zupełnie inne plany na moje życie. W 2012 r. pojechałam do Medjugorja z prośbą, aby Maryja wyjednała mi łaskę poznania woli Ojca względem mojego powołania. Podczas modlitwy o uzdrowienie była śpiewana pieśń z Psalmu 45. Łzy płynęły mi po policzkach, a moje serce zaczęło napełniać się przekonaniem, że to jest odpowiedź na moje pytanie. Po powrocie coraz bardziej dotykały mojego serca słowa dotyczące wybrania. Będąc w Częstochowie na spotkaniu animatorów grup Odnowy w Duchu Świętym, zobaczyłam jedną z posługujących muzycznie z zespołu Mocni w Duchu. Ona miała to „coś”, co mi się spodobało, jednak nie wiedziałam, co to jest. Mój kierownik duchowy, znając moje życie, wskazał na taki stan jak dziewictwo konsekrowane. Od tego momentu zaczęłam przyglądać się temu powołaniu. Jednak w tamtym czasie byłam rozstrojona, nie wiedziałam, na czym stoję. Zaczęłam się zastanawiać, że może jakiś zakon... Ale rozmowy z osobami doświadczonymi i znającymi mnie, moje talenty, predyspozycje, funkcjonowanie w codzienności, pomogły w podjęciu konkretnej decyzji. To wszystko były pokusy, które tworzyły zamęt w mojej głowie i niepokój w sercu. Gdy w końcu podjęłam decyzję, że chcę być dziewicą konsekrowaną i poświęcić się całkowicie Bogu, wstąpiłam na drogę formacji, a moje serce zaznało pokoju.

Jak wyglądały przygotowania? Czy to był czas prawdziwie kierowany przez Chrystusa, czy jednak były pokusy, myśli, że to nie jest ta droga?

Czas formacji trwał 5 lat. W naszej diecezji, gdy wstępowałam, była jedna dziewica konsekrowana i dwie kandydatki. Ja potrzebowałam rozmów z takimi osobami już po konsekracji, żywego świadectwa, relacji i rozeznania. Dlatego po pół roku poprosiłam księdza biskupa o zgodę na formację w Łodzi. Dostałam zgodę. Tam spotkałam tę, która miała to „coś”, czego ja pragnęłam – była dziewicą konsekrowaną, i to z 10-letnim stażem. Bardzo ważne były dla mnie comiesięczne spotkania indywidualne z księdzem opiekunem jako część formacji i poznawania kandydatki. Dzięki temu też mogłam konfrontować moje przeżywanie tego powołania. Bez pokus się nie obeszło, bo tam, gdzie człowiek przybliża się do Boga, tam szatan chce zniszczyć tę relację. Były momenty, że nie czułam się godna. To formacja pozwoliła mi zaakceptować siebie jako dziewicę konsekrowaną. Nachodziły mnie myśli, że ta szalona, spontaniczna Wiola musi się zmienić na bardziej wyciszoną, bardziej rozmodloną. I to wszystko dzięki łasce Bożej zostało przemienione we mnie. Na przełomie roku 2019/2020 pojechałam na rekolekcje lectio divina i tam doświadczyłam tego, jak Bóg Ojciec patrzy na mnie, co myśli, i że to przez Niego zostałam wybrana, a to powołanie jest prawdą. W ostatnim dniu usłyszałam w sercu słowa: „Wejrzał Bóg na uniżenie swojej służebnicy”. Gdy wróciłam z rekolekcji, dostałam informację, że ksiądz biskup wyraził zgodę na moją konsekrację.

Twoje doświadczenie, rozeznawanie może być lekcją dla innych, jak z pokorą przyjmować powołanie, szukać spełnienia, swojej drogi życia. Jak zareagowała Twoja rodzina, Twoi przyjaciele na wieść, że chcesz całkowicie oddać się Panu Bogu? Czy zmieniło się nastawienie, podejście Twoich podopiecznych, kolegów z pracy?

Najtrudniej było zaakceptować to rodzinie. Mój tata bardzo to przeżywał. Bardzo się modliłam, by potrafił przyjąć i pobłogosławić mojej decyzji i drodze. Patrząc z perspektywy czasu, mój czas formacji był dla niego czasem akceptacji. W dzień konsekracji pobłogosławił mi tak, jak mama, a po uroczystości powiedział, że jest dumny, iż ma konsekrowaną w rodzinie. Rodzeństwu też trudno było zrozumieć moją decyzję, choć byli świadkami mojego nawrócenia, uzdrowienia i nieustannego bycia w Kościele i pracy przy dziełach ewangelizacyjnych. Jednak nastał czas, gdy i oni przyjęli moją decyzję. W pracy mam cudowne osoby, które zaakceptowały mnie taką, jaka jestem, i bardzo mi dopingowały, były obok w czasie przygotowań i razem ze mną przeżywały te chwile, za co bardzo dziękuję. Są też owoce mojego bycia w tym miejscu, nawróceń, które Bóg dał mi oglądać.

Od dnia konsekracji mijają kolejne dni. Jak czujesz się dziś, już jako dziewica konsekrowana? Pracująca, spełniająca swoje pasje, ale też nowe obowiązki. Co(ś) się zmieniło w Twoim życiu, postrzeganiu świata, Kościoła?

To już dwa tygodnie, a ja z dnia na dzień przyglądam się cudom mojej wewnętrznej przemiany. Chcę być bliżej Niego, nastąpiło to, o co prosiłam – odnowienie łaski przeżywania Eucharystii. Patrząc z boku, można powiedzieć: „Przecież zawsze tak żyłaś”, ale ja widzę zmiany we mnie. Moja kierowniczka duchowa podzieliła się ze mną tym, co zobaczyła, co wydarzyło się podczas konsekracji w sposób duchowy, czego nie widać okiem. Powiedziała: „Gdy leżałaś krzyżem, byłam do głębi poruszona tajemnicą, która się dokonuje. Poczułam się przynaglona, aby w sposób duchowy wraz z Maryją położyć rękę na twoim ramieniu. Ona pierwsza, a ja trzymałam swoją dłoń na Jej dłoni. Maryja, jak żaden człowiek, jest osobą konsekrowaną Bogu; była z tobą w twojej konsekracji i już na zawsze będzie. Widziałam cię złączoną z Bogiem, w którym jest i ojcostwo, i macierzyństwo. Widziałam cię w sercu Abba, rozpiętą na krzyżu Jezusa i złożoną na ołtarzu wraz z Nim, jako żertwę ofiarną. Duch Święty konsekrował cię, wyciskał w twoim sercu i w twojej duszy pieczęć poświadczającą szczególne złączenie z Trójcą Świętą. To było bardzo podniosła, uroczysta chwila”. I to do dziś porusza moje serce. Dwa dni później dostałam maila od bliskiej mi koleżanki ze wspólnoty dziewic: „Widziałam w sercu obraz nieba i wesela tam, ale to wesele było inne, bo było wokół krzyża, zobaczyłam, że ty wchodzisz uroczyście na ten krzyż i kładąc się na nim, jednoczysz się z Duchem i Ciałem Jezusa tam leżącym, i wtedy wypowiedziano: ofiara przyjęta”. Dwie osoby nieznające się przekazały słowa, które potwierdzają powołanie, wybranie mnie przez Boga i to, że konsekracja jest przypieczętowaniem mojej decyzji na radość, szczęście, trud, ofiarę i cierpienie.

Czas przygotowań, rozeznawania przyniósł wiele doświadczeń, rozmów utwierdzających Cię w powołaniu. Jednak, patrząc na Ciebie już wcześniej, wiele osób widziało w Tobie wsparcie, kobietę pełną Ducha, Bożego światła, miłości i chrześcijańskiej radości. Czujesz się spełniona w swoim powołaniu czy wręcz przeciwnie – dopiero zaczynasz je realizować?

To dopiero początek, ale już po decyzji wstąpienia na drogę formacji poczułam, że jestem na swoim miejscu. Jestem szczęśliwa, tego nie da się ukryć, to wypływa z mojego serca i widać to w radości dnia codziennego.

Gdybyś miała w jednym zdaniu określić swoje życie jako tej wybranej i umiłowanej przez Chrystusa, jak brzmiałoby to zdanie?

„To, co jest głupie w oczach tego świata, jest tym, co wybrał Bóg”.

magdalena.gorozankin@gosc.pl


Wioletta Biała i jej droga

Wiola pochodzi z Magdalenki, choć od kilku lat mieszka w Żyrardowie. Wiernym diecezji, zwłaszcza młodzieży, dała się poznać jako radosna, pełna Ducha i zawsze gotowa do pomocy podczas przygotowań i wydarzeń Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016, rekolekcji, spotkań formacyjnych. Na co dzień pracuje z osobami z niepełnosprawnością jako instruktor warsztatów terapii zajęciowej. 24 maja dołączyła do grona dziewic konsekrowanych diecezji łowickiej. To trzecia przedstawicielka tej formy indywidualnego życia konsekrowanego. Została konsekrowana w parafii Świętych Cyryla i Metodego w Żyrardowie przez bp. Wojciecha Osiala. Dziewictwo konsekrowane to indywidualna forma życia konsekrowanego kobiet świeckich. Wiola, tak jak do tej pory, wypełnia swoje obowiązki, realizuje pasje, angażuje się w życie parafii, wspólnoty i innych dzieł, do których powoła ją Pan Bóg. Od chwili konsekracji musi jednak spełniać warunki, które obowiązują ten stan życia duchowego – od zachowania dozgonnej czystości, przez modlitwę, rekolekcje, dalszą formację, do całkowitego ofiarowania się Panu Bogu w każdej czynności, spotkaniu z drugim człowiekiem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama