Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wspomnienia świadków - ks. Wiesław Wronka

14 czerwca przypada 21. rocznica wizyty Jana Pawła II w diecezji łowickiej.

O papieskiej wizycie w Łowiczu, przygotowaniach, owocach zgodził się opowiedzieć ks. prałat Wiesław Wronka, wikariusz generalny, proboszcz parafii Chrystusa Dobrego Pasterza w Łowiczu. Publikujemy jego wspomnienie:

"Pierwsza przymiarka była taka, że Ojciec św. miał się spotkać z wiernymi na placu, który znajduje się na wyjeździe z Łowicza w kierunku Łodzi. Była tam już nawet komisja watykańsko-polska, ale gdy się okazało, że teren jest bardzo podmokły, lokalizację odrzucono. Potem rozważane były różne miejsca. Ostatecznie bp Orszulik podjął decyzję, że Ojca św. przywitamy na terenie między kościołem Dobrego Pasterza a Szkołą Podstawową nr 7 i blokami na osiedlu Bratkowice. Miejsce to mogło pomieścić, do 400 tys. osób.

W pierwszej wersji papież miał przyjechać do Łowicza po południu. Stąd była myśl, aby główny ołtarz przygotować na ścianie plebanii parafii Dobrego Pasterza.  Ojciec Święty miał mieć na pierwszym piętrze zakrystię i miejsce do odpoczynku, w moim mieszkaniu proboszczowskim. Ja się oczywiście na to zgodziłem. Wyraziłem nadzieję, że po wizycie papieża biskup sprawi, że nadal będę mógł tam mieszkać. Kiedy się okazało, że papież przyjedzie do nas rano, trzeba było odwrócić ołtarz. Ostatecznie został on pobudowany na ścianie sali gimnastycznej SP nr 7, która od tamtego czasu nosi imię Jana Pawła II.  Ogromnej pomocy udzieliła nam dyrektor szkoły Maria Wojtylak, która - jak mało kto - była otwarta na tę pielgrzymkę. Ona się nigdy nie skrzywiła, nawet wówczas, gdy przemeblowywaliśmy szkolę, demontowaliśmy ogrodzenie czy usuwaliśmy żywopłot. Miała do nas zaufanie nawet wówczas, gdy wiele rzeczy »psuliśmy«. Potem wszystko zostało oczywiście naprawione, ale to wszystko wiązało się z jej ogromną otwartością i zaufaniem.  

Prace trwały bardzo długo, ale ludzie chętnie przygotowywali się do tej uroczystości, zarówno organizacyjnie jak i duchowo. Był to czas wytężonej pracy dla duchowieństwa. W parafiach diecezji odprawiano dodatkowe nabożeństwa, przez wiele godzin kapłani posługiwali w konfesjonale. Chodziło o to, by ludzie przyszli na spotkanie z Ojcem Świętym nie tylko po to, by go zobaczyć, ale by się z nim modlić i w pełni uczestniczyć w Mszy św., przyjmując Komunię św. Ale trzeba powiedzieć, że był to radosny wysiłek. Ludzie szli do spowiedzi jak w czasie wielkanocnym. Wyczuwali, że to nie jest zwykły obywatel, tylko wysłannik Boga, który ma nam coś do powiedzenia.

W dniu wizyty zmęczenie dawało się we znaki. Na mojej głowie był m.in. podział sektorów. Po ludzku byłem zmęczony, więc chyba do końca nie umiałem się cieszyć. Na pewno, gdyby nie te sektory, to radość byłaby większa. Po drodze mieliśmy jeszcze kłopot ze sceną, która się zarwała. Musiałem szukać żwiru i piasku, by to podnieść. Pracy było bardzo dużo.

Oczywiście miałem świadomość, jak wielkie to wydarzenie. Byłem na Mszy św., uczestniczyłem, modliłem się z Janem Pawłem II. Wcześniej kilka razy z młodzieżą byłem w Rzymie. Uczestniczyłem też w liturgiach podczas papieskich pielgrzymek do Polski. Do dziś pamiętam przemówienie ze Stadionu Dziesięciolecia. To było kapitalne spotkanie. Jest do czego wracać. Mam nadzieję, że przesłania papieskie będą jeszcze owocowały.

Pewnie trzeba zrobić rachunek sumienia. Myślę, że trochę za mało czytamy teksty Ojca Świętego, może za mało o nich mówimy. W naszej parafii często wracamy do jego nauki. Kiedy mówimy w kościele o Janie Pawle II, wracamy do jego wizyty w Łowiczu. Przypominamy, że był tu, za ścianą. By pamiętało o tym także młode pokolenie, w 20. rocznicę wmurowaliśmy tablicę pamiątkową.

Owoców tego spotkania mamy wiele. Jednym z nich jest Dom Pogodnej Starości, który działa od września ubiegłego roku. Aktualnie jest tam 21 osób. Muszę powiedzieć, że Księżakom zawdzięczam bardzo wiele. Oni pomogli mi postawić szybko kościół,  oni dali na niego pieniądze, oni też przyszli do pracy. Tak mnie zauroczyli swoją postawą i zaangażowaniem, że pomyślałem, że trzeba coś zrobić, by zostało jakieś wotum wdzięczności za tę świątyni. Drugim motywem była obecność w tym miejscu Ojca Świętego. Te dwa motywy sprawiły, że dom powstał. Może on pomieścić 100 osób. Myślę, że to jest żywy pomnik. Mamy też oczywiście kamienie upamiętniające wydarzenia, pomniki, zdjęcia. Mamy też pomniczek upamiętniający miejsce, z którego papież odlatywał. Tablice są też na ścianie Urzędu Miasta, na bramie rezydencji i oczywiście w katedrze.

Myślę że duma z tego, że papież był u nas, jest pielęgnowana".

 

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama