Nowy numer 32/2020 Archiwum

Odpoczywają, jak tylko się da

Po niezwykłym roku szkolnym, nadeszła niezwykła przerwa wakacyjna.

Wyjazdy zagraniczne pozostaną w sferze marzeń, krajowe są, choć nie na taką skalę, jak w ubiegłych latach. Z pomocą i pomysłem na dwa miesiące wolnego przychodzą miejskie ośrodki kultury, gminne świetlice i biblioteki, a także wspólnoty diecezjalne i parafialne, w miarę możliwości organizujące krótkie wyjazdy i rekolekcje letnie.

W tym roku nieoceniona jest także pomoc… sąsiedzka. Kolonie, wyjazdy parafialne czy rekolekcje wspólnotowe do ostatnich dni roku szkolnego stały pod znakiem zapytania. Niewiele grup zorganizowanych „ruszyło w Polskę”, nie mówiąc o wyjazdach zagranicznych. Odwołane są także rekolekcje diecezjalne.

– Ten rok będzie szczególny dla formacji. Nie będzie letnich wyjazdów rekolekcyjnych, ale program modlitewny chcemy realizować bez przerwy. Planujemy diecezjalny wakacyjny dzień skupienia. W Kurdwanowie młodzież i dzieci będą uczęszczać na modlitewne półkolonie do miejscowej szkoły. Trwają też spotkania w parafiach. Co się da, nadrobimy po pandemii – mówi ks. Sylwester Bernat, moderator Ruchu Światło–Życie diecezji łowickiej. Rodzinne, ale i wspólnotowe spędzanie czasu oferują także kapłani organizujący jednodniowe pielgrzymki, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe lub ogniska dla wiernych. Taką formę wypoczynku oferują m.in. kapłani z parafii w Dmosinie, Jeruzalu Skierniewickim, Łowiczu i Skierniewicach.

Na brak wyjazdów i nudę w domu rozwiązanie znaleźli m.in. pracownicy Centrum Kultury w Żyrardowie, którzy już od pierwszych dni wakacji prowadzili program „Kulturalne lato”. Zajęcia z ceramiki, malarstwa, rękodzieła, zajęcia muzyczne i aktywność fizyczna na terenie Centrum Kultury, ale i miejskich przestrzeni, przypadła do gustu kilkudziesięciu uczestnikom, którzy codziennie z zapałem brali udział w przygodzie. Epidemia zablokowała wiele rodzinnych wyjazdów, zmieniła plany przyjaciół i znajomych. Jednak pomysłowość i dobra organizacja sprawiają, że nawet wakacje w domu nie są nudne.

– Basen na podwórku to była najlepsza tegoroczna inwestycja. Dzieci zapomniały, co to tablet i telefon, a z każdym dniem przybywa chętnych na kąpiel i atrakcje, które dzieciaki niemal same sobie organizują. Co prawda basen zajmuje niemal trzy czwarte podwórka, ale radość dzieci i spokój rodziców są tego warte – śmieje się Ewa Lipińska z Żyrardowa. – Dzieciaki z okolicy mają w większości 10–12 lat. Zawsze czuwa nad nimi ktoś dorosły – babcia, wujek, któreś z nas, rodziców. To trwa już tydzień i przyznam szczerze, że z każdym dniem dzieci mają coraz więcej pomysłów, a my, dorośli – coraz więcej tematów do rozmów. Sąsiedzka pomoc, współpraca są na topie – dodaje Ewa. Plany wielu wydarzeń wakacyjnych są jeszcze na etapie tworzenia. O tych, które zostaną zrealizowane, będziemy informować na stronie: lowicz.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama