Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wakacje u Babunieczki

– Pierwszy raz byłam tu z harcerstwem 4 lata temu. I tak to się zaczęło. To bardzo wartościowy czas, podczas którego pokazujemy, że można odpoczywać bez komputera i telefonu, za to blisko Boga, przyrody i drugiego człowieka – mówi Paulina Mikurska, wolontariuszka.

W miejscu, którego nie ma na mapie, pod niebem, po którym co rusz latają samoloty i helikoptery, z dala od zgiełku, w otoczeniu pięknego ogrodu gromada dzieci uczestniczy w półkoloniach. Czułą opiekę nad uczestnikami półkolonii sprawują bezhabitowe siostry sercanki, wolontariuszki i... Babunieczka. Ta ostatnia to śp. matka Paula, współzałożycielka zgromadzenia, która w ostatnich latach swojego życia, pisząc listy do swoich sióstr, zawsze tak właśnie się podpisywała.

Kwiatki dla Maryi

Półkolonie dla dzieci zorganizowała Fundacja im. Matki Pauli Maleckiej „Serca Sercom”, działająca przy Zgromadzeniu Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny. Tegoroczne „Lato z Fundacją” to dwa tygodniowe turnusy, w których łącznie weźmie udział 30 dzieci. Miejscem wypoczynku jest dom sióstr na Bogudzięce, a właściwe Pobiednej. Bogudzięka to potoczna nazwa miejsca, w którym przed laty osiedliły się zakonnice.

– Po rewolucji październikowej, opuszczając tereny wschodnie, nasze siostry miały jakiś kapitał, którego nie chciały stracić. Szukały miejsca, w którym mogłyby się osiedlić. Tu udało im się kupić ziemię. Po transakcji kamień spadł im z serca, co skwitowały zawołaniem: „Bogu dzięki!”. Po latach nazwa przyjęła się wśród sąsiadów. Urokliwe miejsce w tym roku zyskało na atrakcyjności. Po raz pierwszy zajęcia odbywają się nie tylko w ogrodzie, ale i w wyremontowanym budynku gospodarczym, który stał się dla dzieci salą taneczną i miejscem spotkań. Dodatkową atrakcją, za sprawą lotniska wojskowego w Nowym Mieście, są latające nad głowami samoloty. W programie półkolonii znalazły się różne aktywności: warsztaty florystyczne, podczas których tworzono las w słoiku, warsztaty wypiekania obwarzanków, zajęcia plastyczne, w czasie których dzieci robiły anioły i kolorowały litery do tworzonego hasła. – Wszystko to, co dzieci wyprodukują podczas zajęć, na koniec zabiorą do domu jako wakacyjną pamiątkę – mówi s. Anna Klata, główna organizatorka wypoczynku.

W programie nie zabrakło także czasu na taniec, zabawy integracyjne, turnieje sprawnościowe. Były i rozmowy z Bogiem. Miejscem modlitwy są kaplica sióstr i ogród, w którym znajduje się figura Matki Bożej. Przychodzące na modlitwę dzieci przynoszą Maryi bukiety kwiatów. – Organizując odpoczynek, chciałyśmy wesprzeć rodziny i sprawić, by dzieci aktywnie spędziły czas wolny. Naszym celem jest też szerzenie wartości chrześcijańskich, uczenie wzajemnego szacunku i otwartości, właściwego funkcjonowania społecznego – mówi s. Anna. Półkolonie zostały wsparte finansowo przez gminę Nowe Miasto. Nie zabrakło również indywidualnych darczyńców.

Uśmiech na „dzień dobry”

Siostry sercanki podczas każdego turnusu mogą liczyć na pomoc wolontariuszy i rodziców. Ci drudzy w odruchu wdzięczności zadbali o posiłki dla dzieci. Były pierogi, pizza, pączki, ciasta. W rolę opiekunów wcielili się nauczyciele i starsza młodzież z okolicznych szkół.

– Po raz pierwszy jestem tu wolontariuszem i mam nadzieję, że to potrwa dłużej. Doświadczenie zdobywałam podczas oazy – mówi Oliwia Wiśnik. – Bardzo cieszę się, że dzieci mnie tak szybko przyjęły. Od razu się do mnie przytulają, chcą, żebym została. Mam poczucie, że dużo uczymy się od siebie. One – przyjmowania nowych ludzi, ja – pomocy, służby. Zarażam je też swoją pasją, którą jest taniec. W pierwszym turnusie byłam jeden dzień, w następnym mam być cały tydzień. Do udziału zachęciła mnie mama, która też tu pomaga – opowiada Oliwia.

– Od czasu, kiedy urodziła mi się niepełnosprawna córeczka, bardzo zaangażowałam się w życie lokalnej społeczności – mówi Marlena Wiśnik. – Czuję potrzebę pomagania innym. To daje mi dużo satysfakcji. Praca, będąca służbą, nabrała innego wymiaru. Dzieci są bardzo wdzięczne. Obdarzają uśmiechem na „dzień dobry”. W przyszłym tygodniu z mężem nauczymy dzieci, jak robić zapiekanki. Bycie tu uskrzydla. Gdy wróciłam do domu, mąż powiedział: „Wiesz, ty tam wypiękniałaś!”. Coś w tym jest. Ja tu cały czas się śmieję – dodaje pani Marlena. Radosne, twórcze i angażujące się w zabawy dzieci potwierdzają, że postawione cele uda się zrealizować. Uczestnicy wprost tryskają energią. Jeden przez drugiego garną się do zabaw. – Jest tu super! Odpoczywamy i bawimy się – mówi Helenka Zdrojewska.

– Odpoczywamy od szkoły, lekcji, ale nie od Boga – dodaje Zosia Dawidowicz. Wiktoria i Nikola opowiadają o zabawie „w sztandary” i tańcu, które każdy tu lubi. Dominik dorzuca jeszcze obserwację latających samolotów. – Bardzo mi się to podoba. Jak urosnę, też bym chciał być pilotem, tak jak mój tata – mówi. Dziewczyny z kolei marzą o karierze tancerek, wokalistek. W Bogudzięce żadne marzenie nie jest na wyrost. Więcej na:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama