Nowy numer 32/2020 Archiwum

Niesiemy Słowo jak trzmiel

– Ta płyta to bat na diabła. Słucham jej i razem z aniołami pytam: „Kim jest Ta, co wyłania się z pustyni...”, modlę się i słyszę Boga, który do mnie szepcze, że z czułością mnie utkał i od wieków ukochał, a gdy zgrzeszę, z bólem wołam: „Chcę powrócić do mojego Ojca”. Ten krążek to forma mojej modlitwy – wyznaje Martyna Jasińska.

Na rynku muzyki chrześcijańskiej z fascynacji tajemnicą małżeństwa i rodziny oraz pasji do pięknej muzyki powstała w styczniu Fundacja „Uwierz Miłości”. Swoją działalność rozpoczęła od projektu muzycznego „Boże Granie”, który albumem „Opowieść o miłości” podbija internet. Autorkami tekstów i muzyki są dwie siostry, żony i matki – Aleksandra Lucińska i Lilianna Mordzak. Ich utwory mówią o doświadczeniu, bez którego trudno żyć. O miłości Boga do człowieka, wyznanej i zapisanej na kartach Biblii. Płyta winna być opatrzona informacją: „Uwaga! Uzależnia, leczy rany, budzi wiarę, porusza serce, prowadzi do kontaktu z Bogiem, czułym i miłosiernym”.

Ważne filary

Pierwsze utwory powstały ponad 15 lat temu. Zawsze były i nadal są owocem modlitwy, refleksji i osobistego kontaktu z Bogiem, który dla obu sióstr jest nie tylko Mistrzem i Panem, ale także najbliższym przyjacielem. – Nasza formacja została zapoczątkowana w domu rodzinnym, który był naszą pierwszą szkołą ewangelizacji i wiary – wyznaje Ola.

– Mama dbała o to, aby przekazać nam depozyt wiary. Ona była naszą mistrzynią duchową. To była czysta Ewangelia i życie modlitwą. Jej niesamowity przekaz moralności, miłości, przebaczenia, ciężkiej pracy w domu... To wszystko nas uformowało. Wyszłyśmy z domu z głębokim pragnieniem, wręcz głodem głębszej relacji z Bogiem – opowiada Aleksandra. Pomocą we wzrastaniu duchowym dla obu sióstr byli także spotkani duszpasterze, a później wspólnota Przymierza Rodzin MAMRE z Częstochowy. Po pierwszym spotkaniu obie wiedziały, że jest to odpowiedź Boga na ich modlitwy o wskazanie miejsca wzrostu. Do wspólnoty dołączył także Mirek, mąż Lili, który doświadczył tam cudu uwolnienia i uzdrowienia. Wspólne rekolekcje, formacja pogłębiały relacje z Bogiem. – We wspólnocie otrzymujemy wszechstronną, wymagającą, ale wiele dającą formację. Jest ona bardzo mocna, wieloelementowa – pod względem duchowości, historii Kościoła, liturgii, biblistyki, egzegezy, bieżących dokumentów Kościoła. Ksiądz moderator jest też egzorcystą, co daje ogromny ładunek duchowy. Tu nauczono nas rozeznawania natchnień i podążania za nimi – opowiada Ola.

W Mamre Ola, Lila i Mirek nauczyli się jeszcze większego szacunku do Pisma Świętego. Słowo Boże stało się ich natchnieniem, bazującym na miłości Boga do człowieka. Rozważając wersety z Biblii, doświadczali niesamowitej fascynacji miłością Boga, jej cudownością i ogromem. – Ta miłość jest w Piśmie Świętym wszędzie, wystarczy ją tylko odkryć. Ona jest niezwykle inspirująca. Można o niej pisać cały czas, bardzo emocjonalnie i bez przerwy. Nasze teksty są zapisem, owocem spotkania, dotknięcia Miłości – wyjaśnia Ola. Ola i Lila są przekonane, że bez wiary rodziców, wspólnoty i odkrycia Pisma Świętego oraz jego bogactwa ich teksty i muzyka by nie powstały.

Charyzmat i informacje zwrotne

Utwory napisane przez Lilę rodziły się na modlitwie (nie licząc piosenek pisanych do listów Mirka, które śmiało można zaliczyć do poezji śpiewanej). Pierwszy przyszedł jej do głowy o 2.00 w nocy. – Staram się być w łączności z Panem Jezusem nie tylko wtedy, gdy się modlę czy rozważam Pismo Święte, ale także gdy gotuję obiad, sprzątam oraz gdy zasypiam. Wtedy, gdy w domu jest już cisza, mogę z Nim porozmawiać. W takich chwilach często pojawia się światło dotyczące jakiegoś aspektu Boga, Jego miłości, dobroci – wyjaśnia Lilianna.

Lila godzinami może opowiadać o procesie twórczym i powstawaniu poszczególnych utworów. Jak mówi, niesamowite jest dotknięcie Pana Boga, moment, kiedy daje światło dotyczące tekstu Pisma Świętego czy jakiejś modlitwy, która zapala się w głowie, w sercu. – Często słyszę od razu melodię. Zdarza się, że utwory przychodzą bardzo szybko, są niejako łatwe, innym razem są bardzo trudne i rodzą się w bólu. Staram się, by to nie były naiwne teksty. Kiedy pisałam „Niepokalaną”, w sercu było pragnienie, by oddać chwałę Maryi, Niewieście obleczonej w słońce. Chciałam ukazać kontrast między życiem ukrytym na ziemi, całkowitą wiernością Jezusowi a chwałą, która Ją otacza w niebie. By to lepiej zrozumieć, przestudiowałam całe dzieło ks. Józefa Kudasiewicza „Biblijna droga pobożności maryjnej”. Chciałam to, co przyszło mi do głowy, mocno podbudować nauczaniem Kościoła. Wszystkie nasze teksty weryfikujemy z nauką Kościoła. Gdy pisałam np. piosenkę „Boża Miłość”, gdzieś nad ranem, bardzo mnie ta Boża miłość rozpaliła. Przed oczami miałam obraz, że Boża miłość jest jak słońce, że wypływają z niego promienie i każdy z nich jest inną cechą Boga. Myślałam: „Boże, jak to zmieścić w utworze, jak wyśpiewać, że jesteś łagodny, cierpliwy, czuły?”. Uchwyciłam tylko cząstki. Potem, gdy pisałam pracę licencjacką na kierunku nauki o rodzinie, czytając „Redemptor hominis”, znalazłam tam słowa z mojego refrenu. Cytat wzięty żywcem. Myślałam: „Jak to możliwe...?”. To są zaskakujące potwierdzenia, takie informacje zwrotne od Pana Boga – opowiada Lila.

Wiele osób sądzi, że Ola pisze muzykę, a Lila teksty. Nic z tych rzeczy. Każda piosenka jest autorska. Obie siostry do swoich piosenek piszą i tekst, i muzykę. Co niezwykłe, autorki nie mają wykształcenia muzycznego. Jakub Tomalak, aranżer, dyrygent i kompozytor, którego fundacja zaprosiła do realizacji projektu, talent sióstr nazywa charyzmatem muzycznym. – Twierdzi, że tego nie da się inaczej wytłumaczyć. Rozmawiając ze mną, przyznał, że utwory dziewczyn dawał do posłuchania zawodowcom. I wszyscy byli zaskoczeni, że ktoś niemający wykształcenia muzycznego wymyśla takie melodie – mówi Mirosław Mordzak.

Boży plan

Również dla Aleksandry podstawą jest Pismo Święte. Różne cytaty z Biblii kłębią się w jej głowie. Pisząc piosenkę, przy tekście podaje sigla, z których korzysta, żeby każdy mógł przemedytować tekst biblijny. Podobnie robi Lila. Pierwszą pieśnią, którą stworzyła Ola, jest „Kim jest Ta”.

– Chciałam napisać o Panu Jezusie, ale wyszło o Maryi. Do tej pory nie wiem, jak to się stało. Czasem, gdy komponuję muzykę, gdy ją słyszę gdzieś w głowie, wydaje mi się, że już ją gdzieś słyszałam. Wtedy śpiewam to siostrze i ona to weryfikuje. Zawsze okazuje się, że to moja kompozycja – wyznaje Aleksandra. Pierwszy utwór promujący krążek, jak wspomina Ola, powstał podczas sprzątania. Można powiedzieć, że jest on owocem nieustannego przebywania z Maryją. Podobnie jest z innymi utworami. Każdy z nich jest owocem jakiegoś intymnego spotkania z Bogiem, jakiegoś wydarzenia, które poruszyło, zachwyciło czy dotknęło. W dorobku Oli są pieśni inspirowane różnymi wydarzeniami i osobami. Jest utwór napisany z myślą o siostrzeńcu studiującym w WSD w Łowiczu, pieśń „Chcę powrócić do mojego Ojca”, która powstała w Dzień Ojca. Jest też utwór o dłoniach i stopach, inspirowany ślubami czasowymi koleżanki karmelitanki, i „W dniu twojego narodzenia” – tekst, który poruszył Olę na pierwszych rekolekcjach i który stał się inspiracją do modlitwy.

– Przez te kilka lat nauczyłyśmy się, że gdy Pan Bóg przychodzi z natchnieniem, trzeba to natychmiast łapać, bo dana myśl może ulecieć bezpowrotnie. Bóg daje więcej, niż możemy przyjąć. Obie mamy poczucie, że nasze utwory są darem z nieba, że to Bóg w taki sposób się do nas zwraca, prowadzi nas, że On realizuje swój plan. Jego działanie widzimy także w otwartości artystów, którzy zgodzili się zaśpiewać nasze utwory. Ich świadectwo chwyciło nas za serce. Wszyscy bowiem zgodnie potwierdzali, że teksty i muzyka ich poruszały, że to krążek potrzebny na ten czas. Słuchając świadectw – zarówno artystów, jak i osób, które słuchają płyty – mam wrażenie, że działamy trochę na zasadzie trzmiela. Naukowcy mówią, że on nie powinien latać, bo jest za gruby i za ciężki, ale trzmiel o tym nie wie, więc lata. My też tak działamy. I – co bardzo ważne – obok pomocy z nieba mamy też wsparcie naszych mężów. Mirek czuwał nad organizacją całego przedsięwzięcia, a mój mąż Jacek sfinansował wydanie krążka – opowiada Ola. Internauci i osoby, które kupiły płytę, nie pozostawiają cienia wątpliwości – płyta uskrzydla i otwiera na Boga i Jego słowo. To cieszy autorki tekstów i muzyki. Jak zgodnie twierdzą, marzenia się spełniły. Ich osobiste spotkania ze słowem Bożym i doświadczenie Jego miłości otwiera na miłość Bożą także innych, a to znak, że Pan uczynił z nich narzędzie. – Całemu dziełu na każdym etapie towarzyszyła modlitwa – zapewnia Ola.

– Modliłyśmy się, by przez nie działał Bóg, by to było na Jego, a nie naszą chwałę. Chciałyśmy, by słowa i muzyka, które napisałyśmy, dotykały serc. By ludzie powracali do Boga. Słysząc, że tak się dzieje, jesteśmy szczęśliwe – dodaje. Myliłby się ten, kto by sądził, że nagranie i wydanie płyty szło jak po maśle. Po drodze dzieło napotykało na wiele trudności, nie brakowało trudnych i bolesnych doświadczeń, ale... we wszystkim, co trudne, najważniejsze było doświadczenie, że działa Bóg. O tym też świadczą ci, którzy tej płyty słuchają. – Byłam w rozpaczy. Miałam tylko czarne myśli. Modliłam się, łkając. I wtedy przyszła do mnie moja przyjaciółka z prezentem. Całą noc tej płyty słuchałam. Dziś wiem, że te teksty, a właściwie obecność Boga uratowała mi życie. Niech Bóg będzie uwielbiony! – wyznaje Irmina.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama