Nowy numer 32/2020 Archiwum

Na wakacje i nie tylko

Ewangelia w sam raz na udane wakacje! Domek nad jeziorem i Pan Jezus, czego więcej można chcieć?

Z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 13,1-23)

Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.

Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny. 

Fascynuje mnie pierwsze zdanie dzisiejszego fragmentu Ewangelii. „Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem”. Taki zwykły dzień, takie zwykłe czynności. Zupełnie jak wiele naszych dni – nie tylko tych związanych z pracą, ale także tych urlopowych. Jak je przeżywamy? Warto zauważyć, że Jezus jest postacią, która tym co robi, wzbudza zainteresowanie. Wystarczy, że tylko wyszedł z domu, usiadł nad jeziorem, a ludzie już się schodzą, już Go otaczają, na coś liczą, czegoś oczekują. Obecność Jezusa skłania do refleksji, zmusza do podjęcia decyzji, do opowiedzenia się za Nim lub przeciw Niemu. A może to także przykład dla nas, abyśmy wychodząc do naszych spraw, do pracy, obowiązków, na plażę czy w góry pamiętali o Jezusie. Bo Jezus przyciąga do siebie ludzi. Może to droga ewangelizacji przystępna dla każdego z nas?

Nie lubimy, gdy ktoś nachalnie próbuje nam coś „wcisnąć” sprzedając tanie slogany, które zamiast zachęcać, zniechęcają do produktu, jak i do samego sprzedającego. Oczywiście nie możemy porównać Boga do produktu, a ewangelizującego do sprzedawcy, jednak spróbujmy posługując się tym przykładem zauważyć pewne podobieństwo. Może nie raz ciężko człowiekowi wierzącemu postawić się w sytuacji niewierzącego, ale ci, którzy sami odkryli wiarę nieco później, nie powinni mieć z tym większego problemu. Zauważmy, jak działają w przestrzeni publicznej, czy nawet w naszym najbliższym otoczeniu „hasła”: „Bóg cię kocha!”, „Bóg ma wspaniały plan na twoje życie!”, „Jezus odkupił cię z grzechu!”. Czy nie jest tak, że tego typu stwierdzenia działają raczej odwrotnie niż zamierzaliśmy? Zamiast głębokiego zamyślenia, zamiast wzbudzenia wiary w słuchaczach często wzbudzają poirytowanie, drwinę, a nawet pogardę wobec współrozmówcy. Czemu tak się dzieje? Czy którekolwiek z powyższych stwierdzeń jest nieprawdziwe? Oczywiście, że nie! Przecież jako wierzący mamy świadomość Bożej miłości wobec każdego z nas i czujemy, że Bóg prowadzi nas w życiu, a Chrystusowe odkupienie to nasza największa nadzieja na życie wieczne. Dlaczego więc tak ciężko przekonać do tego innych?

Jezus dobrze zna ludzkie serce i wie, że jest ono pełne wątpliwości, nieufności, a nawet lęku przed tym, co nowe, co nieznane. Może właśnie dlatego głosi On dobrą nowinę, posługując się przypowieściami wziętymi prosto z codzienności, uzdrowieniami, które są najczęściej skutkiem zwykłych słów i codziennych gestów. Być może to rzeczywiście najlepsza droga do ludzkiego serca, gdy człowiek słucha, choć nie słyszy, patrzy, choć nie widzi, aż tu nagle okazuje się, że nawet nie wiedząc, kiedy zbliżył się chociaż o krok do Chrystusa. Stąd pewnie nasze świadectwo wiary musi być ciche, codzienne, przepełnione autentycznymi postawami, drobnymi gestami, które świadczą o miłości i oddaniu. Może wtedy łatwiej będzie przemówić do tych, którzy zobaczą nas, ludzi wierzących jako tych, którzy żyją tym, co głoszą. Może wówczas, gdy usiądziemy na plaży i będziemy okazywać naszym bliskim szacunek i miłość, gdy uczynimy znak krzyża przed jedzeniem, gdy na górskim szlaku pozdrowimy podróżnych po chrześcijańsku wzbudzimy w kimś obok nas zainteresowanie, które może się przerodzić w rozmowę: o obyczajach, o świecie, o tym i tamtym… aż wreszcie także o wartościach, o moralności, a może nawet o samym Bogu. Czy to nie jest również droga ewangelizacji, zasiewania ziarna, zbliżania ludzi do Boga?

Prosimy Cię Panie Jezu, aby ziarno Twojego Słowa, które zasiewasz w naszych sercach trafiało zawsze na żyzną glebę, która wolna od cierni i skał pozwoli nam doczekać się plonu trzydziesto-, sześćdziesięcio- i stokrotnego. Niech nasza codzienność przeżywana z Tobą doprowadzi nas i innych do wieczności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama