Nowy numer 3/2021 Archiwum

Saga rodu F

Na co dzień chodzi w białej koszuli i garniturze z czerwonymi dodatkami. Jest samotnikiem. Celebrytą. Jego dom obserwują setki internautów. Podglądaczy interesuje dosłownie wszystko: rozkład dnia, menu, relacje rodzinne, metody wychowawcze, a nawet stosunki dobrosąsiedzkie.

Byli parą. Nie nosili wprawdzie obrączek, ale wyglądało na to, że znają się dobrze. Do domu usytuowanego w środku lasu wprowadzili się 7 kwietnia 2020 roku. Zamieszkali w rezydencji o nazwie „Dąb 2”. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że wprowadzając się do wygodnego, solidnego mieszkania, już wcześniej dobrze znali lokalizację i warunki, w jakich przyjdzie im żyć i wychowywać potomstwo. Nie wszystko poszło zgodnie z planem…

Pionierski projekt

„Dąb 2” to… obiekt obserwacji założony przez leśników z województwa łódzkiego. Od 2016 roku Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Łodzi oraz Wydział Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego wspólnie realizują pionierski projekt edukacyjny „Bociany Czarne Online”. Ma on odsłonić tajemnice życia tego gatunku.

Transmisję z gniazda ptaków (www.lodz.lasy.gov.pl/bocianyczarne) każdego dnia śledzą nie tylko leśnicy, ornitolodzy i naukowcy, ale także pasjonaci przyrody z całej Polski. Trzeba wiedzieć, że na przełomie XIX i XX w. bocianów czarnych w Polsce było bardzo niewiele. Dzięki ochronie i wysiłkom leśników, naukowców i miłośników przyrody udało się stworzyć im odpowiednie warunki do gniazdowania. – Bociany czarne, nazywane hajstrami, budują gniazda ważące około tony na dębach i na sosnach. Aktualnie liczebność bociana czarnego w Polsce szacowana jest na 1400–1600 par – wyjaśnia Alicja Sitek, referent ds. promocji, mediów i edukacji RDLP w Łodzi.

– W porównaniu z bocianami białymi jest to zdecydowanie mniejsza rodzina. Tych pierwszych mamy ok. 52 tys. Bocian czarny podlega ochronie ścisłej, a wokół jego gniazd Lasy Państwowe wyznaczają strefy ochronne. Dokładna ich lokalizacja jest objęta tajemnicą, by chronić ptaki przed intruzami. W program ochrony i monitoringu populacji tego gatunku zaangażowanych jest ponad 1000 leśników i ornitologów w całej Polsce. Na naszym terenie mamy 27 stref – wyjaśnia A. Sitek. W tym roku w styczniu do śledzenia online wytypowano dwa miejsca gniazdowania bociana czarnego w województwie łódzkim. W każdym zainstalowano kamery z funkcją podczerwieni. Cała operacja odbyła się, kiedy ptaków nie było jeszcze w kraju. W kwietniu jedno z gniazd zostało zasiedlone. Ruszyła transmisja.

Bocianie reality show

Rozpoczynając oglądanie ptasiego serialu, trzeba wiedzieć, że nowela ta wciąga, a nawet uzależnia. Opiekunowie projektu informują, że – zgodnie z założeniami – starają się w jak najmniejszym stopniu ingerować w życie bocianiej rodziny. W związku z tym oglądający muszą być przygotowani na różnego rodzaju zwroty akcji.

– Nasz serial z bocianiego gniazda nie jest operą mydlaną. Scenariusz pisze natura – wyjaśnia A. Sitek. Niedługo po tym, jak para zamieszkała w gnieździe, rozegrały się sceny drastyczne. Kiedy wydawało się, że w związku panuje pełna harmonia, nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się rywalka pani bocianowej. Początkowo para zignorowała nieproszonego gościa. Po kilku godzinach upokorzona bocianica wróciła, by stoczyć zaciętą walkę z partnerką bociana. Swoją determinacją doprowadziła do rozbicia związku, choć pan bocian z początku opierał się wdziękom i sile niespodziewanych „zalotów”. Ostatecznie uległ i związał się z nową partnerką. Florentyn i Fermina. Bohaterowie przyrodniczego serialu z dramatycznymi wątkami kryminalno-obyczajowymi. – U bocianów czarnych walki o gniazdo nie są rzadkością, zwykle takie boje toczą między sobą samce. Sytuacja, do jakiej doszło na „Dębie 2”, na szczęście nie opóźniła złożenia jaj. Od 19 kwietnia, co drugą noc, przybywało jedno jajo. Skończyło się na trzech. W wysiadywaniu brały udział oba ptaki, z tym że udział czasowy samca był mniejszy. Pierwsze klucie prof. Piotr Zieliński – konsultant naukowy projektu – przewidział na 23 maja. Nie pomylił się. Do obsady serialu dołączyło trzech małych aktorów, pisklęta Ferminy i Florentyna – opowiada A. Sitek.

Obserwując codzienne życie bocianiej rodziny, naukowcy i obserwatorzy zdobywają wiedzę na ich temat. W tym roku zweryfikował się jeden z poglądów, mówiący, że bociany czarne podczas jednego sezonu są monogamiczne. Po scenach, do jakich doszło na „Dębie 2”, wiemy, że nie zawsze jest to reguła. Potwierdziło się natomiast przekonanie, że bociany są odpowiedzialnymi rodzicami, którzy o swoje małe troszczą się niezwykle ofiarnie. Warto dodać, że po wykluciu pisklęta bociana czarnego pokryte są białym puchem. W okresie dorastania przechodzą metamorfozę i z czasem (po rozwinięciu piór okrywowych) zakładają czarny garnitur. Małe, zanim się usamodzielnią pod opieką rodziców, w domu na drzewie (kilkanaście metrów nad ziemią) spędzą od 70 do 90 dni, z czego ok. 30 pod ścisłą opieką dorosłych.

Wątek kryminalny

Kolejne tygodnie obserwacji nie należały do nudnych. Młode bociany otrzymały imiona – Farciarz vel Gapcio i Finezja. „Giełda imion” odbyła się na czacie towarzyszącym transmisji. Tegoroczna koncepcja zakładała, że bociany występujące w projekcie otrzymają imiona na literę F, wszystko po to, by łatwiej w kolejnych latach projektu spamiętać poszczególne lęgi. Teraz trzeba wytłumaczyć, dlaczego imiona są tylko dwa…

Po sielance, wspólnych posiłkach przy świetlikach na wysoko umieszczonym tarasie, nastąpił zwrot akcji. W niedzielę 21 czerwca, dokładnie o godz. 7.14, internauci byli świadkami scen mrożących krew w żyłach. W domu, w którym samotnie przebywały pisklęta, doszło do… morderstwa. Jastrząb zabójca ściągnął z gniazda i porwał jedno z dwóch wyklutych 23 maja piskląt. Przestępstwo poruszyło obserwatorów. Pod filmem pojawiły się komentarze pełne współczucia dla bocianiej rodziny. Nie zabrakło także dezaprobaty dla poczynań jastrzębia. Jeden z obserwatorów napisał: „Zdaje się, że bocian czarny jest pod ochroną, owszem, jako »gatunek najmniejszej troski«, ale jednak. Jastrząb i tak nie zjadł go w całości, co jest logiczne i było wręcz do przewidzenia, więc dla tego predatora w zupełności wystarczyłaby mysz polna, szczur lub inny gryzoń. Należało go dogonić i po sprawie”. Emocje studzili leśnicy.

Na facebookowej stronie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych pojawił się wpis: „Musimy to zaakceptować. W prawdziwym lesie musi być miejsce dla drapieżników – wilka, rysia, bielika, ale również i dla jastrzębia. Jednocześnie musimy pamiętać, że w lesie nie da się odizolować gniazda danego gatunku. Mimo ogromnej sympatii dla piskląt bociana czarnego nie możemy też pozbyć się z lasu jastrzębia. Las jest również jego domem”. Na szczęście większość kadrów to sceny z codziennego życia, w których wiele czasu zajmują posiłki, toaleta, uprawianie sportów ekstremalnych i relaks przy jodze. Internauci byli też świadkami obrączkowania bocianiątek. W tym roku, z inicjatywy dyrektora Dariusza Pieniaka, projekt został rozszerzony o lokalizatory GPS i GSM. Bociany mają już założone urządzenia, które pozwolą ustalić, czy rodzeństwo wędruje razem i gdzie przebywa. Ta część projektu pozwoli na zbieranie danych dotyczących tras wędrówek i miejsc odpoczynku oraz weryfikację danych zebranych podczas badań obrączkarskich. Lokalizatory umożliwiają długoterminowe monitorowanie migracji ptaków dzięki zastosowaniu pojemnej pamięci oraz baterii ładowanej solarnie.

– Wiele osób nie spodziewało się, że w samym gnieździe i wokół niego tak wiele się dzieje. Pod gniazdo przychodziły dzikie zwierzęta – dziki, jelenie, sarny. Do domu zajrzała także sąsiadka wiewiórka. Internauci z niepokojem obserwowali dłuższe oddalenie rodziców, którzy prawdopodobnie w poszukiwaniu pokarmu zapuścili się na tyle daleko, że nie zdążyli wrócić przed nocą. Dorastające bociany są zdrowe i silne, co pozwala mieć nadzieję, że dadzą sobie radę. Widząc zaangażowanie obserwatorów, cieszymy się, że z tygodnia na tydzień coraz większej grupie ludzi los bocianów, ale także innych zwierząt nie jest obojętny. Człowiek musi mieć osobisty stosunek do tego, co chce chronić, do tego, co ogląda. Takie osobiste zaangażowanie pozwoli utworzyć armię ludzi, którzy będą stać murem za ochroną przyrody. I o to nam chodzi – wyjaśnia A. Sitek. Podglądanie codziennego życia bocianiej rodziny, zwłaszcza w czasie narodowej kwarantanny, dla wielu osób stało się terapią, sposobem na utrzymanie psychicznej równowagi. Taki naturalny „BB” – „Big Bird” zamiast „Big Brothera”. • Pisząc tekst, korzystałam z opracowań przygotowanych przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Łodzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama