Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Trawa, dźwięki i kawa

– Nie omijam żadnego koncertu. Muzyka mnie relaksuje, a gdy słucham jej w otoczeniu przyrody, konkurencją dla skrzypiec są słowiki, jem przy tym pyszne kanapki, więc dusza i ciało odpoczywają. Tylko żona czasem narzeka, bo... to ona robi te kanapki – śmieje się Jerzy Kaszewski.

Trwa piąta edycja „Muzycznych śniadań na trawie”, organizowanych przez Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach i miasto Skierniewice. Co dwa tygodnie w altanie miejskiego parku dla licznej publiczności grają najlepsi muzycy z województwa łódzkiego. Każde spotkanie ma swój temat przewodni, który pozwala słuchaczom odpowiednio nastroić się i przygotować do występów. Podczas romantycznego koncertu kosze piknikowe pełne były owoców, warzyw, świeżych soków, a w parku widziane były głównie zakochane pary, małżeństwa i rodziny z dziećmi, które podglądały całujących i przytulających się rodziców.

Obiady czwartkowe, śniadania niedzielne

Król Stanisław August Poniatowski na obiady czwartkowe zapraszał najlepszych muzyków z okolicy. Centrum Kultury i Sztuki wzięło z niego przykład, lecz zamiast obiadów zdecydowanie wybrało śniadania, które przypadły do gustu mieszkańcom i turystom. Niezmienne są wybory muzyków. Ci do Skierniewic przyjeżdżają z Łodzi – na co dzień związani są z filharmonią, teatrami muzycznymi, wyższymi uczelniami muzycznymi.

Profesjonaliści, znani w całej Polsce, a nawet na świecie. Wysoki poziom koncertów i sielska atmosfera ujmują coraz szersze grono odbiorców. – Ostatnio od znajomych usłyszeliśmy o tej inicjatywie, a że mieszkamy w Nieborowie, postanowiliśmy rowerami przyjechać na koncert. To była bardzo dobra decyzja. Trochę aktywności nam się przydało, mieliśmy ze sobą kosz piknikowy, a w nim kawę i naleśniki. W towarzystwie przemiłych ludzi, choć „zamaskowanych”, spędziliśmy cudowne, romantyczne chwile. Koncert nie do opisania. To trzeba przeżyć, posłuchać, dać się ponieść emocjom, jakie wyzwolili w nas muzycy – mówią Krystyna i Andrzej Góreccy.

– Koncert rozpoczął się od walca z filmu „Noce i dnie”, do którego tańczyliśmy pierwszy raz prawie 25 lat temu – to był pierwszy taniec na naszym weselu. Lepiej nie mogliśmy zacząć tego koncertu. Z serca dziękujemy – dodają małżonkowie.

Melodie do zanucenia

Przez najpiękniejsze utwory romantyczne muzyki klasycznej i filmowej poprowadzili słuchaczy muzycy zespołu Bogna Band wraz z solistą Arkadiuszem Anyszką. Nie zabrakło walca z filmu „Trędowata”, arii toreadora z opery „Carmen” G. Bizeta, utworu „Śnić sen” z musicalu „Człowiek z La Manchy” czy słynnej pieśni „Gdybym był bogaty” ze „Skrzypka na dachu”.

– Wielkie ukłony i brawa dla muzyków i organizatorów, że wybrali taki temat i utwory, które każdy z nas choć raz w życiu słyszał, kojarzy. To pozwala zachwycić się wszystkim, a nie tylko tym, którzy spędzili kilkanaście lat w szkołach muzycznych. Sam skończyłem szkołę muzyczną i wiem, jak frustrujący dla słuchacza może być koncert, z którego jedyne, co pamięta, to fakt, że nie znał żadnego utworu, nie da się tego zanucić i nawet nie powie znajomym, co usłyszał, bo nazwy skomplikowane, a na YouTubie nie może znaleźć. A większość takich koncertów czeka na nas w filharmonii, operach. Tam idą już koneserzy. A tu, w przyjemnej atmosferze, we wspaniałych aranżacjach, fantastyczne utwory znane, lubiane, do zanucenia i wzmożenia aktywności słuchacza. Brawa! – mówi Karol Orzechowski.

Kolejne koncerty odbędą się 9 i 23 sierpnia. Pierwszy z nich skierowany jest do tych, którzy lubią tango, folk i jazz. Drugi zaś dla tych, którzy w środku lata chcą przeżyć „Cztery pory roku” A. Vivaldiego. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak ze względu na pandemię liczba miejsc jest ograniczona wejściówkami, które są do odebrania w CKiS Skierniewice, a także w dniu koncertu u organizatorów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama