Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Zadanie specjalne

Tym razem policyjne i strażackie syreny nie obwieszczały nieszczęścia, a trąbiły dla Jacka z gminy Sadkowice. Chłopiec marzył, by poznać pracę służb mundurowych. Jego marzenie się spłoniło.

Rawscy policjanci i strażacy postanowili spełnić marzenie chorego 7-letniego chłopca, który jest miłośnikiem formacji mundurowych. O marzeniu Jacka usłyszała Małgorzata Lewandowska z rawskiej policji i – jak mówi – nie mogła pozostać na nie obojętna. – Jacek jeszcze nie wie, czy bardziej chciałby zostać policjantem, czy strażakiem, nie może się zdecydować, ale generalnie jest wielbicielem służb, munduru. Wpadłam na pomysł, żeby zrobić mu niespodziankę – mówi M. Lewandowska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Rawie Mazowieckiej.

Od pomysłu do realizacji nie było daleko. Straż pożarna od razu zaakceptowała plan działania i któregoś dnia radiowóz i wóz strażacki zajechały z pompą na podwórko Jacka i jego rodziny. Po chwili zaskoczenia radości nie było końca. 7-latek miał okazję dokładnego obejrzenia samochodów, zarówno z zewnątrz, jak i od środka. Chłopiec dopytywał o tajniki pracy strażaków i policjantów, interesował się elementami umundurowania i wyposażenia. Największą jednak radość sprawiła mu możliwość włączenia syren.

– Mógł założyć kask, zobaczył policyjną pałkę, kajdanki, na wszystko reagował euforycznie – opowiada mama chłopca. – Spełniło się jego marzenie, a może jeśli będzie się dobrze uczył i dążył do tego, spełni się i kolejne i… zostanie strażakiem – mówi z nadzieją pani Ewelina, mama Jacka.

Funkcjonariusze opowiedzieli chłopcu o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, przygotowali dla niego również mały upominek. 7-latek dostał maskotkę Komisarza Błystka i policyjny komiks o superbohaterze. Elementy odblaskowe i inne gadżety otrzymało także rodzeństwo chłopca. – Jacek cały czas miał roześmiane oczy, wszystkie dzieci były przeszczęśliwe, radość widzieliśmy też na twarzy mamy. Mam nadzieję, że niespodzianka nam się udała. Jesteśmy przede wszystkim po to, żeby pomagać innym. Zawsze, gdy jest to możliwe, staramy się to robić. W tym przypadku było to zadanie specjalne. Uśmiech dziecka, jego radość i szczęście to dla nas największa nagroda, a spełnienie marzenia Jacka także nam dało wiele radości i pozytywnej energii – mówi M. Lewandowska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama