Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Od Matki do Matki

Chcieli iść na Jasną Górę, by tam prosić o ustanie pandemii, o zdrowie, błogosławieństwo. Kiedy okazało się to niemożliwe, znaleźli inne rozwiązanie.

Od momentu wybuchu pandemii nieraz było o nich głośno. Najpierw za sprawą dużego ogniska zakażeń okrzyknięto ich „polskim Wuhanem”. Wówczas poznali, co to strach o własne zdrowie, ale i wzajemna troska o siebie. Chwilę później ludzie z całej Polski byli pod wrażeniem rozpoczętej przez duszpasterzy akcji modlitewnej #osobnoalerazem. Wydarzenie skierowane było do każdego, kto modlitwą i dobrem chciał walczyć z epidemią i rodzącym się w czasie jej trwania hejtem. W sobotę 1 sierpnia ponownie zaskoczyli.

Po raz pierwszy

Nie mogąc wziąć udziału w ŁPPM na Jasną Górę, nowomiejscy kapłani postanowili zorganizować swoją lokalną pielgrzymkę. Z zachowaniem zasad bezpieczeństwa po raz pierwszy wyruszyli z parafii Opieki Matki Bożej Bolesnej do oddalonego o 23 km sanktuarium w Białej Rawskiej, gdzie kult odbiera Matka Boża Miłosierna. – Pomysł zrodził się dzięki wirusowi, przez którego pojawiły się ograniczenia – wyjaśnia ks. Mariusz Zembrzuski, proboszcz parafii. – W tym roku na ŁPPM wyruszają tylko kapłani i służby. By uczynić zadość pragnieniom wiernych, którzy chcieli pielgrzymować, postanowiliśmy chociaż na jeden dzień wyruszyć w drogę. Chcieliśmy iść od Matki do Matki. I tak powstała trasa od Maryi Bolesnej, zbolałej, do Miłosiernej, niosącej nadzieję – wyjaśnia ks. Zembrzuski. Z pomysłu kapłanów ucieszył się ks. Bogdan Zatorski, proboszcz parafii w Białej Rawskiej, który nie ukrywa, że COVID-19 przyczynił się do szerzenia kultu w jego sanktuarium. – Przez naszą parafię nie przechodzi żadna piesza pielgrzymka. Teraz po raz pierwszy gościmy wiernych z Nowego Miasta. Ma też przejść mała grupa z Warszawy. Ostatnio był tu ksiądz ze Słowacji, który ze swoją siostrą pielgrzymował do grobu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Cieszę się z każdej takiej inicjatywy. Moi wierni także, co pokazali poprzez udział w Mszy św. i przygotowany poczęstunek – mówi ks. Zatorski.

Rozważania o samotności

Piesze pielgrzymowanie odbywało się pod hasłem: „Serce Jezusa i Serce Maryi ratunkiem dla zmęczonego świata”. W wędrówce uczestniczyło 120 osób. Przed wymarszem każdy pielgrzym miał mierzoną temperaturę. Pamiętano też o maskach, środkach do dezynfekcji. W drodze modlono się śpiewem, Różańcem, Koronką do Bożego Miłosierdzia. Nie zabrakło także ciszy i konferencji na temat samotności. Tę wygłosił ks. Jakub Kita, przewodnik, wikariusz nowomiejski. – Uznałem, że współcześni ludzie mają mnóstwo znajomych na portalach społecznościowych, ale gdy przychodzi jakaś trudna chwila, nie mają obok siebie drugiej osoby. Co innego jest mieć kontakt na Facebooku, a co innego mieć relacje. Dlatego podjąłem ten temat, odnosząc go do Maryi i Jezusa. Myślę, że ważnym doświadczeniem była także cisza. Dzięki niej można było wsłuchać się w to, co mówi Bóg i drugi człowiek – zaznacza ksiądz przewodnik.

Kapłan nie ukrywa, że wychodząc, bardzo się bał. – Zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy, by zadbać o tych pielgrzymów. Byli ubezpieczeni, wszystko było skonsultowane z urzędami, zachowywaliśmy odległości. Resztę zostawiłem Panu Bogu. Jestem wzruszony, bo niemal natychmiast zgłosiło się 120 osób. Cieszę się, że się odważyli, że zechcieli poczuć wspólnotę – mówi ks. Jakub. Wśród pielgrzymów nie brakowało kapłanów, młodzieży, osób starszych i całych rodzin. Były także osoby z Białej Rawskiej i spoza diecezji. – Muszę przyznać, że jesteśmy zbudowane tym, że jest tu tak dużo młodych ludzi. Gdy są młodzi, jest radość – mówi Elżbieta z Warszawy.

– Dziwny jest ten rok, w którym na szlakach nie będzie tłumów pielgrzymów. Ten brak daje do myślenia – podkreśla Dominik Cukiert. – Na naszą pielgrzymkę zapisałem się jako pierwszy. Zabrałem ze sobą 3-letnią córkę. Idę, by dziękować za żonę, dzieci i prosić o łaski dla nas wszystkich. Mam nadzieję, że prośby zostaną wysłuchane, bo idzie mi się ciężko – dodaje pielgrzym. Wśród pielgrzymów była też Beata Mikuła, idąca z córką. Mąż autem zabierał osoby, które miały kłopot z dalszym wędrowaniem. – Mieliśmy iść na Jasną Górę, ale się nie udało, więc tu mamy namiastkę. Od 2017 r. Matka Boża przychodzi do nas co miesiąc. Jesteśmy w Apostolacie Maryi Królowej Trzeciego Tysiąclecia i co miesiąc gościmy u siebie kapliczkę. Maryja w naszej rodzinie jest bardzo ważna, bardzo Ją kochamy, czujemy Jej opiekę – dodaje pani Beata.

Pielgrzymowanie zakończyła Msza św. w sanktuarium w Białej Rawskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama