Nowy numer 2/2021 Archiwum

Oblicze Boga i oblicze nienawiści

– Rozpoczęliśmy modlitwę. Jeśli Bóg tak chce, nasz męczennik zostanie ogłoszony błogosławionym. Ważne jest to, że w świadomości wielu osób kapłan ten został wskrzeszony, że jego męczeństwo zostało przypomniane – mówi ks. Bogumił Karp.

W niedzielę 9 sierpnia w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Rawie Mazowieckiej podczas Mszy św. dziękowano za życie, posługę i świadectwo wiary śp. ks. Wacława Zienkowskiego, rawskiego proboszcza zamordowanego w niemieckim obozie Sachsenhausen. W 80. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Wacława Eucharystii przewodniczył bp Andrzej F. Dziuba. W liturgii uczestniczyli także przedstawiciele rodziny ks. Wacława, poczty sztandarowe, Rycerze Kolumba oraz włodarze – Piotr Irla, burmistrz, i Józef Matysiak, starosta. O oprawę liturgii zadbał chór parafialny Nazaret.

Razem z wiernymi

Na progu Eucharystii przypomniano wydarzenia z życia zamordowanego kapłana, a pod upamiętniającą go tablicą złożono kwiaty. Przy ołtarzu o dawnym proboszczu przypominała jego fotografia. W homilii bp Dziuba podkreślał, że ks. Wacław niósł orędzie Chrystusa nie tylko słowem, ale przede wszystkim świadectwem swojego życia. – Kiedy przybył do Rawy w 1932 r., zapisał się w dziejach parafii i miasta jako człowiek niezwykle pokorny, prosty, który swoim życiem pokazywał pokorę i miłość Chrystusa do bliźnich. Dostrzegał szczególnie potrzebujących – mówił ordynariusz. Jak podkreślał kaznodzieja, oblicze Boga, które nosił w sobie ks. Wacław, zderzało się z obliczem nienawiści, zemsty i śmierci.

– On niósł pokornie swoje świadectwo wierności, kiedy chodził po ulicach Rawy, kiedy widział 40 zamordowanych rawian, kiedy spoglądał do obozu jenieckiego, kiedy spoglądał do getta. To było oblicze Boga, które szło do konkretnych ludzi. To była kontynuacja tego, co pokazał w czasach pokoju. To była prawda jego wierności w tych wyjątkowych okolicznościach – mówił hierarcha. Niezrozumiały pozostaje fakt, że ks. Wacława wydała na śmierć jedna z parafianek. Po donosie 12 czerwca 1940 r. został aresztowany. Podczas przesłuchania jeden z gestapowców zaoferował mu uwolnienie. Wówczas zapytał, czy wraz z nim uwolnieni zostaną także jego parafianie. Gdy usłyszał odpowiedź odmowną, odparł: „Tam, gdzie owce, tam i pasterz”. Trafił do Sachsenhausen, gdzie 5 sierpnia 1940 r. został zamordowany. Do końca był wierny, do końca był konsekwentny w ludzkiej, chrześcijańskiej i kapłańskiej godności.

Czekają na cud

– Wasz proboszcz męczennik ocalał w fizycznym znaku swoich prochów. Ale przede wszystkim ocalał w znaku swoich dzieł, swojego świadectwa, swojej walki o godność człowieka. I te prochy dziś wołają, aby je uczcić, aby nadać im właściwy znak wdzięczności – mówił biskup. Główny celebrans sprawował Eucharystię, używając kielicha ks. Wacława, odnalezionego podczas remontu świątyni. Odnosząc się do tego faktu, bp Dziuba podkreślił, że kielich, który będzie napełniony krwią Chrystusa, dopełni ks. Wacław swoją męczeńską krwią, którą przelał w obozie jako sługa ludzi i Jezusa Chrystusa. Na zakończenie Eucharystii bp Dziuba zwrócił się z gorącą prośbą do wiernych o spisanie i odszukanie pamiątek po dawnym proboszczu i przekazaniu ich kopii parafii. – Postawa ks. Zienkowskiego, który poszedł do obozu z parafianami, zasługuje nie tylko na pamięć, ale i na to, aby włączyć go do grona męczenników. Są plany rozpoczęcia drogi prowadzącej do jego beatyfikacji – mówi ks. Karp.

Podczas Eucharystii po raz pierwszy została odmówiona modlitwa o beatyfikację kapłana. Parafianie otrzymali specjalnie przygotowane obrazki z jej treścią. Warto wspomnieć, że od kilku lat parafia stara się o sprowadzenie prochów ks. Zienkowskiego do rawskiej świątyni. Ksiądz Karp nie ukrywa, że proces beatyfikacyjny jego poprzednika nie będzie prosty z racji niewielu zachowanych świadectw. Nie poddaje się jednak. O pomoc prosi... ks. Wacława, który już nieraz dawał znaki swojej obecności. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności najpierw udało się odnaleźć w kryptach kościelnych jego kielich mszalny, a potem – miejsce pochówku kapłanów, w tym ks. Wacława. Udało się to dzięki pracy Klausa Leutnera, Niemca, pasjonata historii, honorowego pracownika Miejsca Pamięci i Muzeum KL Sachsenhausen.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama