Nowy numer 3/2021 Archiwum

Chwycili za wiosła

Praca duszpasterska to nie tylko Msze św., nabożeństwa, lekcje religii, sprawowanie sakramentów, ale także kontakt z ludźmi. Dlatego ks. Adrian Czerwiński, były wikariusz parafii w Dmosinie, zorganizował spływ kajakowy.

To nie pierwsze tego typu wydarzenie, organizowane w parafii św. Andrzeja Apostoła i św. Małgorzaty Dziewicy i Męczennicy. Przynajmniej raz w roku w parafii odbywają się spływy. Za każdym razem jest to połączenie idei modlitwy – nawiedzenie jakiegoś sanktuarium, kościoła – z aktywnością fizyczną. W tym roku uczestnikami byli wierni z różnych parafii – z Dmosina, Głowna i Łodzi.

Tegoroczny spływ miał swój finisz w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie kajakarze nawiedzili sanktuarium, miejsce związane z patronem diecezji bł. o. Honoratem Koźmińskim. Za wiosła chwyciło 30 osób. Grupę stanowili rodzice, dzieci, przyjaciele, znajomi. Jedni zaangażowani mocno w życie Kościoła, inni trochę mniej. Licząca ok. 15 km trasa rozpoczęła się w Tomczycach. Jej pokonanie zajęło kajakarzom ok. 3 godzin. Od samego początku wszystkim dopisywał dobry humor. Spokojny nurt Pilicy pozwalał na relaks, odpoczynek, cieszenie się pogodą, urokliwymi krajobrazami, przyrodą i sobą nawzajem. W połowie zaplanowano postój przy kościele w Przybyszewie.

– W naszym spływie nie chodzi tylko o to, by przepłynąć konkretną trasę, ale aby nauczyć się współpracy, żeby potem to doświadczenie pomagało także w różnych działaniach podejmowanych w parafii. Kajaki służą więc integracji i zabawie – wyjaśnia organizator ks. Czerwiński. Po dotarciu do Nowego Miasta wierni udali się do sanktuarium braci mniejszych kapucynów, gdzie uczestniczyli w Eucharystii. Był też czas na krótką modlitwę przy relikwiach błogosławionego. Później jeden z braci oprowadził kajakarzy po Muzeum bł. o. Honorata. Wrażenie na wiernych zrobiły włosiennice, a także różnego rodzaju kolczatki, których o. Honorat używał do praktyk pokutnych. Ostatnim punktem był wspólny posiłek w pizzerii „Bazylia i Miód”. – Chodzi nam po głowie zorganizowanie kilkudniowej pielgrzymki kajakowej – zdradza ks. Adrian. Czy cel uda się osiągnąć – nie wiadomo. Od września kapłan został bowiem przez biskupa ordynariusza skierowany na studia. Wierni jednak nie odpuszczają. Po kolejnym spływie mają ochotę na więcej.

– Mąż z synem płynęli z księdzem także w zeszłym roku. Ja z córką Alą za wiosła chwyciłyśmy po raz pierwszy. Zdecydowałyśmy się pod namową księdza. I muszę przyznać, że była to dobra decyzja – mówi Agata Kołaczkowska. – To bardzo ciekawe doświadczenie. Atutem było to, że miałam obok siebie doświadczonego kajakarza, którym był syn Alek, miłośnik żeglowania. Myślę, że na następny spływ też się wybierzemy. Na co dzień jesteśmy zagonieni, mamy czwórkę dzieci. Rzadko kiedy mamy czas na taki odpoczynek. Cieszymy się z możliwości bycia obok księdza, bo nasze pociechy zadają dużo pytań z dziedziny wiary, a ks. Adrian chętnie wyjaśnia im jej tajniki – dodaje pani Agata. Zadowolona z wyprawy była także licealistka Katarzyna Barańczyk.

– Ksiądz Adrian mnie uczył. W spływie uczestniczyłam razem ze swoimi znajomymi. Płynęło mi się zaskakująco dobrze, jak na pierwszy raz. Cieszę się też, że sporo dowiedziałam się o naszym patronie. Można powiedzieć, że w wakacje odrobiłam lekcje z religii. Podczas Eucharystii każdy mógł złożyć swoją intencję. Ja modliłam się za dziadka – opowiada Kasia. – Bardzo dobry czas. Nie sądziłam, że będzie aż tak fajnie. Wydarzenie jest do powtórzenia. Warto wspomnieć, że spływy kajakowe, rajdy rowerowe, wypady w góry organizują także inne parafie. I – co ważne – za każdym razem chętnych nie brakuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama