Nowy numer 44/2020 Archiwum

Na urodzinach u Matki

– Na Mszę św. przyniosłam Jej duchowy prezent. Po powrocie do domu, przy cieście i kawie, dalej będę Jej opowiadać o tym, co mnie boli, za co jestem Jej wdzięczna i czego potrzebuję – wyznaje Teresa Kurczak.

W parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Waliszewie odpust parafialny połączono z dożynkami, podczas których wierni dziękowali za plony i prosili o urodzaj w przyszłym roku. Zgodnie z tradycją, do świątyni przyniesiono wieńce dożynkowe i ziarno do zasiewu. Uroczystej sumie przewodniczył ks. Grzegorz Gołąb, proboszcz parafii pw. św. Stanisława w Skierniewicach.

365 razy „Nie bój się”

Z celebransem, a także z proboszczem ks. Andrzejem Wacławiakiem modlili się: ks. Stanisław Banach, dziekan głowieński, ks. Stanisław Dusiło, ks. Ludwik Wnukowicz, ks. Krzysztof Przybysz i ks. Adrian Czerwiński, który po Mszy św. odmówił Litanię Loretańską i przewodniczył procesji wokół kościoła z Najświętszym Sakramentem.

W świątyni nie zabrakło strażaków w odświętnych mundurach, członków Bractwa św. Anny, którzy na czas procesji zapalili świece, kół Żywego Różańca, chóru i wiernych. Za tegoroczne zbiory w imieniu wiernych dziękował Marek Krysztofczyk. – Pragniemy darem wspólnej modlitwy wyrazić naszą wdzięczność Panu Bogu, ale też wam, ludziom pracującym na roli. Wasz codzienny wysiłek pozwala nam cieszyć się obfitością i bogactwem. Jako chrześcijanie zdajemy sobie sprawę, że nie moglibyśmy radować się tą obfitością, gdyby nie Stwórca, który jest źródłem wszelkiego dobra na ziemi, który nam błogosławi w pracy na każdy dzień – mówił pan Marek. We wstępie homilii ks. Grzegorz zachęcał wiernych do zaufania Bogu.

– W Piśmie Świętym zdanie: „Nie bój się” pada 365 razy. Na każdy dzień: nie bój się. Spróbujcie rozbroić się z obaw, z lęków. Przestańcie też załatwiać jakieś rzeczy w głowie, pisać scenariusze, a skupcie się na tym, co jest tu i teraz, bo Pan przychodzi. Szkoda przegapić to spotkanie – mówił ks. Gołąb. – Podczas Eucharystii przynosicie do ołtarza w procesji z darami różne rzeczy. Z tych darów składane w wierze są chleb, wino i woda. To jest kontynuacja waszej pracy, naszego ludzkiego zaangażowania. Eucharystia rozpoczyna się w domu rodzinnym, w codziennych zajęciach. To już tam jest ten moment. Jeżeli byśmy w ten chleb włożyli cały nasz trud, pracę, a w wino wszystkie nasze smutki, stany emocjonalne, to zobaczycie, że w tych darach przynosicie siebie jako owoc, który składamy w ręce Boga. A Bóg działa dalej. Nie tylko przyjmuje i przemienia w siebie. I wówczas słyszymy słowa: „Bierzcie”. Bóg chce nas obdarować, ugościć – przekonywał ks. Gołąb.

Chleb w darze

Parafianie nie kryli swojego przywiązania do Maryi, dzień Jej urodzin był dla nich dniem wyjątkowym. – 46 lat prowadzę w parafii Bractwo św. Anny. Jestem też w trzecim zakonie. W nim byli także mój prapradziadek, prababcia, babcia, mama i ja – mówi Tadeusz Krysztofczyk.

– Matkę Bożą kocham bardzo. Ona mi życie ocaliła. 21 lat temu przeziębiłem się. W prawym płucu miałem 4 litry wody. Kiedy leżałem w szpitalu, modliłem się i obiecałem, że jak wyzdrowieję, to postawię Jej kapliczkę na moim placu. W tym roku mija 15 lat, odkąd piękna kapliczka Matki Bożej Fatimskiej i Pana Jezusa Miłosiernego tam stoi. Figurę Maryi poświęcił bp Józef Zawitkowski. Potem ją w procesji zanieśliśmy do mojego domu – opowiada pan Tadeusz. 77-letni waliszewianin z różańcem nie rozstaje się nigdy. – Gdy pracowałem w wojsku, odmawiałem go pod kocem. Dużo się modlę. Z wielką radością przychodzę do naszej Panienki w parafii. Ileż ja Jej przemówień powiedziałem! Ona nie ma koron ze złota, Ona jest koronowana naszymi sercami – dodaje T. Krysztofczyk.

Z pustymi rękami na urodziny Maryi nie przyszła Elżbieta Anasik. Pani Ela przyniosła chleb, upieczony z własnej mąki, który został przyniesiony do ołtarza. – Mam nadzieję, że Matka Boża mi pomogła i będzie on dobrze smakował. Starałam się upiec go najlepiej jak umiałam. To wszystko z miłości do Maryi, której dużo zawdzięczam. Gdy się do Niej pomodlę, to wszystkie zmartwienia odchodzą. Ja nie mam już mamy. Z Maryją rozmawiam jak z własną mamą, o wszystkim – mówi pani Elżbieta.

Tego dnia urodziny Maryi świętowano także w sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych i Pięknej Miłości w Domaniewicach. Tu Eucharystii przewodniczył ks. Władysław Moczarski, proboszcz parafii Świętego Ducha w Łowiczu. Tu także dziękowano za plony. Co roku do sanktuarium przybywały rzesze pielgrzymów. Niektórzy pielgrzymowali pieszo, inni autokarami. W tym roku, z racji pandemii, oficjalne pielgrzymki z Głowna i Łowicza odwołano, a i uroczystości były skromniejsze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama