Nowy numer 48/2020 Archiwum

Słodka i trudna pasja

– Z jednej strony to niemal wymarła praktyka, z drugiej – coraz więcej osób interesuje się bartnictwem. Najważniejsze, by w tym wszystkim brać pod uwagę pszczołę, bo bez niej długo nie pożyjemy – mówi Agnieszka Osicka, zajmująca się pszczelarstwem.

Od 18 września w Muzeum Historycznym Skierniewic dostępna jest wystawa plenerowa „Bartnictwo w dawnej Polsce”. Galeria zdjęć, eksponaty i multimedia pochodzą ze zbiorów prof. Krzysztofa Heykego, który od lat zajmuje się badaniami kłód bartniczych, dziejów bartników w Polsce, ale i na Białorusi. Wystawa wpisała się także w obchody 43. Skierniewickiego Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw.

Niedźwiedzie były później

Podróżnik, fotograf, nauczyciel, wydawca i badacz – prof. Heyke w dniu otwarcia wystawy poświęconej bartnictwu osobiście opowiadał licznie zgromadzonym uczestnikom o historii, tajnikach i pasji bartnictwa. W Polsce tę niełatwą sztukę pozyskiwania miodu i dbania o pszczoły uprawiają przypuszczalnie 4 rodziny. Więcej osób zajmuje się tym na Białorusi, choć i tam częściej pszczoły można spotkać na ziemi, w ulu, niż w drzewach. – Bartnictwo to niełatwa sztuka. Wspinanie się na drzewa, wcześniej przygotowanie drzew lub kłód bartnych, by zamieszkały tam pszczoły, to pracochłonna, żmudna pasja. W dawnej Polsce przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Już najmłodsi chłopcy przyuczali się zawodu, opieki nad pszczołami. Kłody bartne przygotowywało się poprzez wycinanie niewielkiego otworu w pniu drzewa i przez ten otwór drążono pień od środka. Później zawieszano go na drzewie lub stawiano na ziemi, trochę na wzór dzisiejszej pasieki – mówił podczas wernisażu prof. Heyke. Swoją opowieść poparł zdjęciami tworzącymi zewnętrzną galerię dostępną do zwiedzania w Muzeum Historycznym Skierniewic, a także filmem, który nagrał, szukając i badając historię barci. – To człowiek sprowadził pszczołę na ziemię, zatrzymał ją w pasiece, w ulu. To nie jest jej naturalne środowisko. Dokarmiane cukrem, syropami cukrowymi pszczoły pracują dzień i noc niemal bez wytchnienia, a nie żyją zbyt długo. Owady w barciach na pewno miały więcej spokoju, swobody, ale też trudności, bo w czasie jesienno-zimowym o pożywienie było trudniej. Nie da się jednoznacznie powiedzieć, która metoda hodowli pszczół jest lepsza. Na pewno miód z barci ma więcej walorów zapachowych, pachnie żywicą, drewnem, łąką. Pszczoły zbierały nektar z miejsc, w które człowiek mocno nie ingerował. Dziś nektar zbierany jest z łąk, ogrodów, które są nawożone, opryskiwane, zbierają zanieczyszczenia. Nie oznacza to, że miód z pasieki nie jest zdrowy. Wciąż jest, choć ten z barci na pewno ma więcej dobroczynnych składników – mówi Małgorzata Brendel, związana z bractwem bartniczym w Warszawie. – Gdy myślimy o barciach, najczęściej na myśl przychodzi nam miś wyjadający miód z drzewa. Niedźwiedzie jednak przychodziły później, gdy barć była już zadbana, zaopatrzona. Bartnicy bardzo bronili swojej pracy, na różne sposoby chroniąc kłody z pszczołami.

Muzycznie i smacznie

Otwarciu wystawy towarzyszył koncert Marii Ludwiki Gabryś-Heyke, żony profesora, wybitnej pianistki, która zagrała na nowym fortepianie, niedawno przybyłym do siedziby MHS. Utwory wykonane przez pianistkę zachwyciły publiczność i wprowadziły w prelekcję prof. Heykego. Wiele z nich, zagranych na żywo, wybrzmiało także w przygotowanym filmie. Był także słodki element wystawy, czyli degustacja miodu z pasieki Romana Ciszewskiego. Wystawa plenerowa przyciągnęła wielu sympatyków pszczół i miodu, którzy z chęcią i zaciekawieniem oglądali przedmioty związane z bartnictwem, w tym kłody bartne, liny, a nawet strój bartnika. – Niezwykle ciekawa wystawa. Prelekcja nie trwała długo, a człowiek od razu więcej wie i zwraca uwagę na rzeczy, o których wcześniej nawet nie pomyślał. Choćby fakt, że pasieki pojawiły się później. Dla nas to takie oczywiste, że pszczoła pracuje w ulu, ale nigdy nie zastanawiałam się, jak ona się tam znalazła. Dziś moja wiedza jest zdecydowanie większa, a zdobyta w przyjemny i słodki sposób – mówi Karolina Kurtyś. Wystawę można zwiedzać w ogrodzie Muzeum Historycznego Skierniewic przy ul. Batorego 64 J. Wstęp jest bezpłatny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama