Nowy numer 47/2020 Archiwum

Perły polskości

Zachwyt nad czerwienią ust, błyskiem korali, misternie wykonanym haftem na chustach. Precyzja gry, emocje dźwięków, a wszystko przeplatane modlitwą. – Pan Bóg nie obdarza talentami sprawiedliwie – mówi ks. Paweł Olszewski, proboszcz parafii.

W ostatnią niedzielę września kościół parafii św. Jana Chrzciciela i św. Rocha w Brochowie ponownie stał się amfiteatrem niosącym dźwięki chwały dla Stwórcy. Tym razem podczas koncertu Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”, który wykonał najpiękniejsze utwory muzyki sakralnej. W niebanalnych, poruszających aranżacjach dyrektora Mazowsza Jacka Bonieckiego wybrzmiały utwory Vivaldiego, Bizeta, Elgara, Gounoda czy Dossa. Publiczność nie kryła, że dla nich to nie był zwykły koncert, a forma modlitwy, która tego dnia wybrzmiała za pośrednictwem orkiestry i chóru, który przygotowali Mirosław Ziomek, Samuel Świdurski (chór) oraz Wojciech Gwiszcz i Klemens Starybrat.

Polska to Chopin i Mazowsze

Koncert „Perły muzyki sakralnej” w brochowskiej świątyni, a dwa dni wcześniej w bazylice w Niepokalanowie promuje płytę o tym samym tytule, która powstaje... właśnie w Brochowie. Dyrygent, aranżer i dyrektor zespołu Mazowsze wraz z muzykami, realizatorami postanowił, że kościół, w którym ochrzczony został Fryderyk Chopin, stanie się miejscem nagrań, realizacji utworów, które znajdą się na płycie. Od poniedziałku 28 września muzycy nagrywali kolejne utwory w brochowskiej świątyni. – Muzyka, polskość to Chopin i Mazowsze. A gdzie mogło być lepsze spotkanie niż w miejscu, w którym ochrzczony był Chopin, gdzie zachwycał się ludową muzyką, którą wplatał w swoje kompozycje. Ta łączność Chopina z folklorem rozpoczynała się tu, na Mazowszu, w Żelazowej Woli, w okolicach, gdzie czerpał wzorce z ludowości. Naturalne wydawało się to spotkanie Mazowsza i Chopina właśnie w tym miejscu. Kompozytor czerpał z korzeni i to samo nieprzerwanie robi Mazowsze. Ta łączność dziś wyjątkowo wybrzmiała w tej świątyni – mówi dyrektor Boniecki. – Postanowiliśmy nagrać płytę w tej świątyni, by nie tylko pokazać potęgę naszego chóru, ale też możliwości naszych solistów, precyzję dźwięków. Chcemy, by cała płyta była nagrana w kościele, choć to wymaga od nas wszystkich mobilizacji, dobrej współpracy, bo mimo wszystko to dom Boży, w którym są priorytety, i to my musimy dostosować się do Mszy św., planowych nabożeństw, a ile sesji będziemy robić, to dziś trudno stwierdzić. Niemniej ksiądz proboszcz i akustyka kościoła sprzyjają nagrywaniu płyty – dodaje J. Boniecki.

Chwała Mu za to

Proboszcz ks. Olszewski nie kryje radości z wyboru świątyni do realizacji kolejnej płyty Mazowsza. Wie dobrze, że kościół spełnia wszelkie warunki do rejestrowania utworów. To nie pierwsza płyta, jaka powstaje w Brochowie. – Nagrywał je nasz organista Bartosz Izbicki wraz z zespołem Jerycho. Ale to pierwszy raz, gdy nagrywani są soliści, orkiestra i chór – mówi ks. Olszewski. – Zdradzę tajemnicę, że gdy zespół rozpoczął próby w naszej świątyni, maestro Boniecki powiedział tylko: „Drodzy państwo, nie głośność i potęga naszych głosów i instrumentów, a ich precyzja się liczą”. Ta świątynia na głośność nie pozwala, za to precyzja wybrzmiała w każdym utworze podczas koncertu. Pan Bóg nie dzieli talentami sprawiedliwie i chwała Mu za to. Inne talenty dał kompozytorom, inne muzykom, jeszcze inne solistom, dyrygentowi, realizatorom. Jednak podczas spotkania te talenty, dobrze wykorzystane, wzajemnie się uzupełniają, przenikają, tworząc coś niezwykłego – dodaje proboszcz. Koncert na długo zostanie w pamięci mieszkańców Brochowa, a chętnych na płytę, która ukaże się prawdopodobnie na początku listopada, już jest wielu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama