Nowy numer 48/2020 Archiwum

Koronkowy szturm do nieba

– Jestem tu, bo dla mnie bardzo ważne jest to, by przyznawać się do wiary. Od lat każdego dnia w domu odmawiam koronkę. Dziś mówiłem ją z innymi na ulicy. Chcę pokazać, Komu warto ufać i Kogo prosić o pomoc – mówi 80-letni pan Jan.

Wierni diecezji łowickiej włączyli się w modlitewną akcję „Koronka na ulicach miast świata”. 28 września o 15.00 na skrzyżowaniach, placach, przy świątyniach, krzyżach, kapliczkach gromadzili się, by wspólnie przyzywać Bożego miłosierdzia. Modlitwę odmawiali m.in. wierni ze Skierniewic, Rawy Mazowieckiej, Suserza, prosząc o miłosierdzie dla siebie, bliskich, ojczyzny, Kościoła i świata.

W rocznicę beatyfikacji

Data akcji była nieprzypadkowa. Tego dnia przypada rocznica beatyfikacji ks. Michała Sopoćki, duchowego opiekuna i spowiednika św. s. Faustyny, której Pan Jezus podyktował modlitwę koronką. „Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu” – mówił Faustynie Jezus.

W uliczną modlitwę, którą rozpoczęli w Łodzi w 2008 r. członkowie zespołu „Iskra”, działającego przy parafii jezuitów, włączyło się wiele osób. W Rawie Mazowieckiej szturm do nieba zanosili m.in. wierni z parafii Niepokalanego Poczęcia NMP. Do publicznego wyznawania wiary zachęcali członkowie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Nadzieja”. Słowa modlitwy „dla Jego bolesnej męki…” słychać było w kilku miejscach na terenie parafii. – Przyznam się, że zapomniałem o tej akcji. Na Mszy św. nie byłam w swojej parafii, dlatego to ogłoszenie mi umknęło – mówi pani Halina.

– W ostatnim czasie przeżywam bardzo trudne chwile. Idąc ulicą, rozmyślałam o swojej samotności i lęku. I nagle usłyszałam: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata”. Stanęłam jak wryta. Dołączyłam do modlących się i w sercu poczułam nieznany mi dotąd pokój. Przyszła mi też do głowy myśl, że wszystko muszę oddać Jezusowi. On sam pokazał mi jak mam to robić. Włożył narzędzie do ręki.

Nie tylko w miastach

Kolejny raz modlitwę odmawiano także w Skierniewicach, przy krzyżu znajdującym się nieopodal kościoła św. Stanisława. Wśród modlących się były wdowy konsekrowane, członkinie kół Żywego Różańca i czciciele Bożego Miłosierdzia. W modlitwie uczestniczyła m.in. Joanna Soczek, która każdego dnia rano prowadzi Różaniec w parafii. – Jesteśmy tu, by świadczyć o ufności w Boże miłosierdzie. Modląc się, prosimy Boga o ustanie pandemii. Modlitwy zanosimy w miejscu, w którym nasi przodkowie wyprosili zatrzymanie zarazy. Idąc w ich ślady, prosimy, by ten cud stał się też naszym udziałem – mówi pani Joanna.

– Dołączyłam do modlitwy, bo jest bardzo cenna i potrzebna w czasach, w których jest tak wielki zamęt, że trudno odróżnić dobro od zła – wyznaje Elżbieta Pawlak. Skierniewiczanka koronką modli się nieustannie w różnych intencjach. – Modląc się w tym miejscu, często duchowo łączę się z domem rodzinnym, przed którym stoi figura Matki Bożej z Lourdes naturalnej wielkości. Jest z nią związana pewna historia. Warszawiacy, którzy tam przebywali podczas II wojny światowej, obiecali, że jak przeżyją, postawią kapliczkę. O obietnicy zapomnieli. To, czego nie zrobili oni, zrobiła moja mama. Kiedy postawiła figurę, przyśniła jej się Maryja z wodą życia. Mama zaszczepiła we mnie kult maryjny. Zawsze, kiedy się modlę, przyzywam wstawiennictwa Matki Bożej, by razem ze mną prosiła swojego Syna o łaski dla mnie i dla osób, które ich potrzebują – dodaje pani Elżbieta. Modlitwę do Jezusa Miłosiernego zanosiła po raz piąty pani Jadwiga.

– Widzę jej skuteczność. Już wymodliłam wiele łask, przywołując Bożego miłosierdzia, to moje narzędzie zmiany świata. Nadal się modlę o nawrócenie syna, o zmianę w rodzinie. Wierzę, że i tu nadejdzie pomoc. Po raz pierwszy do modlitwy dołączyli także wierni z parafii w Suserzu. Udział w modlitwie zaproponował proboszcz parafii ks. Dariusz Szeląg. Modlitwę odmówiono na schodach kościoła wychodzących na drogę. – Zachęcając wiernych, nie sądziłem, że przyjdzie aż 25 osób. W modlitwie uczestniczyli głównie wierni z najdalszych miejscowości. Jeden z panów postarał się o plakaty promujące to wydarzenie. Byłem wzruszony odzewem – wyznał ks. D. Szeląg.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama